Przypomnijmy, że zwołania posiedzenia pełnego składu Trybunału Stanu w celu zmiany regulaminu domagała się grupa sześciu nowych członków TS (wybranych przez nowy Sejm). Nowi sędziowie TS chcą ograniczyć szerokie kompetencje Przewodniczącego TS, którym jest I Prezes SN. Zamierzają m.in wprowadzić do regulaminu zasady losowania składów orzekających i jawności posiedzeń pełnego składu TS. Gdyby doszło do uchylenia obowiązującego regulaminu, Małgorzata Manowska straciłaby wyłączne prawo do złożenia projektu nowego regulaminu.
Czytaj więcej
Prokuratura wszczęła kolejne śledztwo ws. Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej. Chodzi o niedopełnienie obowiązków, jakiego miał...
Inicjatorzy zmian złożyli w marcu pisemny wniosek w tej sprawie na ręce Manowskiej. Zgodnie z obecnym regulaminem, przewodniczący TS jest zobowiązany do zwołania posiedzenia w terminie 45 dni od dnia złożenia wniosku. Ten termin minął na początku kwietnia. W odpowiedzi z 19 kwietnia dla grupy sześciu sędziów I prezes SN, powołując się na regulamin TS, odpisała, że inicjacja zmiany regulaminu TS, jest wyłączną kompetencją przewodniczącego TS i nie może się odbywać na wniosek innych podmiotów. W konsekwencji nie jest możliwe procedowanie przedłożonego wniosku sędziów. Wskazała też, że oczekuje od sędziów, którzy o te zmiany wnioskowali, że w ciągu 60 dni przedstawią ich uzasadnienie.
Nowi sędziowie TS uważają, że odmowa Manowskiej jest bezprawna i złożyli w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przez nią przestępstwa. Blokowanie TS przez I prezes SN powoduje, że przed Trybunałem nie można postawić najwyższych urzędników państwowych, którzy dopuścili się naruszenia przepisów konstytucji i innych ustaw.
Czytaj więcej
"Zawiadamiamy o niewykonaniu przez panią Małgorzatę Manowską jej prawnego obowiązku" - napisało ośmiu sędziów Trybunału Stanu do marszałków Sejmu...
Manowska o śledztwie w sprawie Trybunału Stanu: Stawię się w prokuraturze tylko jako świadek
Małgorzata Manowska przekonywała na antenie TVN24, że to ona ma rację.
– Regulaminu Trybunału Stanu zawiera przepis szczególny, że tylko i wyłącznie przewodniczący Trybunału Stanu może poddać pod obrady tę kwestię. Poza tym wnioskodawcy nie dochowali podstawowej zasady techniki legislacyjnej, nie uzasadnili swojego projektu, na co zwrócili mi uwagę inni członkowie Trybunału Stanu. Wyznaczyłam termin do uzupełnienia tego braku, żeby nie marnować czasu i wiedzieć, o czym mamy dyskutować i dlaczego proponowane są takie zmiany. Do tej pory uzasadnienie nie wpłynęło – mówiła Manowska.
Stwierdziła, że sędziowie TS powołują się na przepis ogólny regulaminu TS, a ona wskazała przepis szczególny. Na uwagę, że nie można tego sprawdzić, bo treść regulaminu nie jest dostępna na stronie TS, I prezes SN powiedziała, że jeśli są jakieś problemy, to wystarczyłby jeden telefon do służb TS.
Małgorzata Manowska powiedziała także, że nie dostała żadnej informacji z prokuratury, że toczy się przeciwko niej jakiekolwiek postępowanie. - Podobno mam cztery, a ja o żadnym formalnie nie wiem – stwierdziła. Zadeklarowała, że jeśli „zostanie zaproszona jako świadek” na przesłuchanie, to się na nie stawi.
Czytaj więcej
Rozwiązania dotyczące dalszego losu tzw. neosędziów i likwidacja dwóch Izb Sądu Najwyższego to główne założenia reformy przygotowanej przez Ministe...
I prezes SN: jakakolwiek weryfikacja to łamanie sędziom kręgosłupów
I prezes SN odniosła się także do piątkowego spotkania premiera Donalda Tuska i ministra sprawiedliwości Adama Bodnara z przedstawicielami środowisk prawniczych. Przypomnijmy, że doprowadziło ono do uzgodnień w zakresie losów neosędziów, czyli osób, które zostały powołane na sędziego lub awansowały po 2018 r. na wniosek KRS uformowanej niezgodnie z Konstytucją RP. Na pytanie, czy podda się ewentualnej procedurze weryfikacji jako jedna z takich osób, Małgorzata Manowska odpowiedziała, że „absolutnie nie”. Jej zdaniem jakakolwiek weryfikacja, to łamanie ludziom kręgosłupów i mechanizm, który „będzie już standardem wykorzystywanym w przyszłych rządach”.
Manowska została też zapytana, czy jest gotowa wrócić na stanowisko, które zajmowała zanim została I prezesem SN, czyli do sądu apelacyjnego. - Jeżeli będą przepisy, to rozważę tę sytuację, co ma zrobić. Jak rozumiem, będę miała jakiś wybór i na pewno nie uczynię żadnego ruchu, który podważyłby konstytucyjną prerogatywę prezydenta do powoływania sędziów. Nasza konstytucja mówi i ustawa tak mówi, że pan prezydent powołuje na kolejne stanowiska w sądach wszystkich szczebli. Teraz jestem powołana do Sądu Najwyższego i żaden europejski trybunał nie powiedział w żadnym punkcie, że nie jesteśmy sędziami – stwierdziła.
Wyjaśniła, w orzeczeniach europejskich trybunałów nie ma mowy, że np. sędziowie Izby Kontroli nie są sędziami.
- W orzeczeniu ETCz jest mowa o wzorcach idealnego sądu. I zostały pewne wady wytknięte, ale to nie oznacza dla nas, że ta Izba nie może działać. (...) Jakoś politykom Izba Kontroli pasuje, gdy stwierdza ważność wyborów, a nie pasuje w innych sytuacjach – powiedziała I prezes SN.