Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowało właśnie projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie stanowisk i szczegółowych zasad wynagradzania urzędników i innych pracowników sądów i prokuratury oraz odbywania stażu urzędniczego, zapowiada, że kwestia uprawnień pracowników podczas dyżurów zostanie uregulowana w sposób bardziej korzystny w stosunku do norm wynikających z kodeksu pracy.
100 proc. zamiast 60
Z godnie z projektem § 10a rozporządzenia, za czas pozostawania w sądzie lub w danej jednostce prokuratury, poza normalnymi godzinami pracy w gotowości do jej wykonywania przysługiwać będzie możliwość odebrania wolnego albo wynagrodzenie za każdą godzinę pozostawania w gotowości w wysokości 100 proc. stawki godzinowej wynagrodzenia zasadniczego. To od pracownika będzie zależało, czy chce otrzymać za ten czas wynagrodzenie, czy urlop w takim wymiarze godzin, jakie spędził na dyżurze.
Czytaj więcej
Późnowieczorne godziny to nie czas wychodzenia na salę i sądzenia – twierdzą prawnicy. Są jednak wyjątki, np. dyżury aresztowe.
W stosunku do obecnych regulacji wynikających z kodeksu pracy propozycja jest korzystniejsza, bo pracownicy będą otrzymać 100 proc. zamiast 60 proc. stawki godzinowej. Ponadto projektowana nowelizacja jasno wskazuje, że wynagrodzenie będzie przysługiwać „za czas pozostawania w sądzie” w gotowości. Teraz najczęstszą praktyką w sądach jest np. to, że liczony jest czas od otwarcia do zamknięcia protokołu podczas posiedzenia, a za czas, który pracownik poświęca na przygotowanie posiedzenia, czy też po jego zakończeniu (np. wysyłanie zarządzeń etc.) nie jest już liczony.
Efekt może być odwrotny do zamierzonego
- W rezultacie pracownik otrzymuje wynagrodzenie np. za cztery godziny, ale pracuje np. sześć – mówi Edyta Odyjas, przewodnicząca NSZZ Solidarność Pracowników Sądownictwa i Prokuratury. Jednak jej zdaniem projekt niewiele zmieni. Cały czas bowiem pracownikom sądów i prokuratur nie przysługuje żadna gratyfikacja za czas pozostawania w gotowości w domu, np. podczas weekendowych dyżurów aresztowych.
- Nie jest to w pełni wolny czas, ponieważ wykluczone są jakiekolwiek wyjazdy, jeśli pracownik opiekuje się np. chorym rodzicem czy dzieckiem, musi zapewnić sobie awaryjne zastępstwo czy możliwość dojazdu do sądu czy prokuratury – tłumaczy Edyta Odyjas. – Mało tego, efekty mogą być odwrotne do zamierzonych, bo skoro pracodawca będzie musiał płacić pracownikom za cały czas pozostawania w gotowości w siedzibie sądu czy prokuratury, to może się zdarzyć, że szukając oszczędności będzie wypychał pracowników na dyżury domowe, które są i nadal nie będą rekompensowane. – zwraca uwagę Edyta Odyjas