Manowska twierdzi, że mandaty Wąsika i Kamińskiego nie są wygaszone

- Może jeszcze nie "terror praworządności", ale jesteśmy blisko neo-praworządności - mówiła Małgorzata Manowska, I prezes Sądu Najwyższego w Radiu Zet. Wypowiedziała się także na temat swojej przyjaźni z prezydentem, wygaszeniu mandatów Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, rozwiązaniu podziałów w wymiarze sprawiedliwości oraz swojej dymisji.

Publikacja: 16.01.2024 10:06

I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska

I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska

Foto: Sąd Najwyższy

O wizycie prezydenta w domu I prezes

- Czy polscy sędziowie są upolitycznieni? - zapytał I prezes SN Bogdan Rymanowski w studiu Radia Zet.

- Na pewno niektórzy — odpowiedziała prof. Manowska. Jej zdaniem nie da się na to pytanie stanowczo odpowiedzieć. 

- Czy sędziowie powinni spotykać się z politykami? – pytał Bogdan Rymanowski.

- To zależy – odpowiada I prezes SN Małgorzata Manowska.

I prezes Sądu Najwyższego przyznała jednak, że w jej mieszkaniu doszło do spotkania z prezydentem tuż przed aresztowaniem Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika, ale — jak twierdzi - głowa państwa nie pytała o jej opinię w tej sprawie, bo wie, że ona się na tym nie zna. Prof. Manowska wyjaśniła, że prezydent odwiedził ją w domu, bo była po skomplikowanej operacji i chciał ją zapytać o zdrowie.  

 - To bardzo oryginalny pomysł, że pan prezydent, dowiedziawszy się o postanowieniu Sądu Rejonowego wskakuje w limuzynę, jedzie do mnie, wybitnego znawcy prawa karnego, szczególnie prawa łaski. To oczywiście sarkazm — mówiła Manowska. - Znam pana prezydenta od 17 lat i byłabym hipokrytką, gdybym się wypierała tej znajomości. Odwiedzaliśmy się i odwiedzamy, od czasu do czasu prywatnie. Byłam u pana prezydenta i pani prezydentowej w Krakowie, para prezydencka bywa u mnie. Przyjaciele? Można tak powiedzieć – mówiła Małgorzata Manowska.

Jej zdaniem nie ma tu żadnego konfliktu interesów. Podkreśliła też, że nigdy prezydent nie poprosił jej o nic niestosownego, co zaburzałoby trójpodział władzy, a zarzuty dotyczące wizyty prezydenta w jej domu „są próbą przykrycia ekscesu pana marszałka i prezesa Izby Pracy".

Czytaj więcej

Prof. Małgorzata Manowska: Polityka jawnie wkroczyła do SN

O Kamińskim i Wąsiku

Pytana o status mandatów poselskich Mariusza Kamińskiego i Michała Wąsika, stwierdziła, że w jej przekonaniu nie są wygaszone, gdyż Izba Kontroli SN uchyliła decyzję marszałka Sejmu w tej sprawie. Jej zdaniem orzeczenie Izby Pracy potwierdzające wygaszenie mandatu Mariusza Kamińskiego jest nieważne, gdyż kwestia była objęta powagą rzeczy osądzonej, a zarzuty, że Izba Kontroli nie jest sądem, są bezpodstawne.

- Nie jest kompetencją  marszałka Sejmu czy premiera, czy jakaś izba lub sąd jest sądem — mówiła I prezes SN.

Na uwagę, że w tej sprawie wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości UE, I prezes SN odpowiedziała, że orzeczenia TSUE są problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości, który powinni rozwiązać politycy. Dodała też, że w tej sprawie wyrok TSUE nie działał, gdyż Izba Kontroli nie sprawowała wymiaru sprawiedliwości w sprawie sporów pomiędzy obywatelami, gdy wyrok ów zapadał.  

O dymisji I prezes i zaufaniu do Bodnara

Małgorzata Manowska została zapytana, czy drugi raz nie podjęłaby się funkcji I prezesa SN. Stanowczo stwierdziła, że nie. Nie poda się jednak teraz do dymisji — jak chcą ławnicy SN - choć nie wyklucza tego w przyszłości.  

Dopytywana, czy nie uważa, że jest „malowaną” I prezes SN w sytuacji, gdy jej decyzje są otwarcie kontestowane przez sędziów SN, Manowska odpowiedziała: 

- W tych warunkach jest to pewien komplement, bo to oznacza, że nie stosuję przemocy — twierdzi I prezes SN. - Mogłabym zastosować przemoc, wystarczy wcisnąć jeden guzik i wyłączyć sędziom, których nie lubię - to oczywiście sarkazm — dostęp do Sądu Najwyższego - wyjaśniła.

Podkreśliła, że dba o wszystkich sędziów SN jednakowo, zarówno starych, jak i nowych.

- Czy ma pani zaufanie do ministra Bodnara? – pytał Bogdan Rymanowski.

- Nie. Już nie – odpowiedziała prof. Manowska.

O katastrofie

I prezes SN w Radiu Zet mówiła także o obecnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.

- Zmierzamy do katastrofy. Polskie społeczeństwo zachowuje się jak dwa wrogie plemiona i to już od ok. 20 lat – stwierdziła. 

Zapytana, czy jest szansa na okrągły stół ws. praworządności z udziałem sędziów i polityków, odpowiedziała:

- Prawnicy, różne grupy zawodów prawniczych, sędziowie, adwokaci, radcowie prawni, prokuratorzy mogą wystąpić w charakterze doradców, natomiast nie decydentów. To należy do polityków, by ten problem rozwiązać i to wyłącznie drogą ustawą – uważa Manowska.

O „terrorze praworządności”

I prezes SN pytana, czy mamy — jak twierdzi prezydenta Andrzej Duda - „terror praworządności”, stwierdziła, że może nie jest to jeszcze „terror”, ale „blisko neo-praworządności jesteśmy”.

Jak powiedziała nie dziwi ją stwierdzenie premiera Donalda Tuska, że chciałby stosować taki „terror”. 

- Pan premier powiedział, że będzie stosował prawo tak, jak „my je rozumiemy” i że niepotrzebne są mu żadne wyroki, żeby wyprowadzić te panie i panów, którzy siedzą na stołkach nielegalnie — stwierdziła prof. Manowska. - Nie wykluczam, że taki wariant zostanie wobec mnie zastosowany.

Sądy i trybunały
Sędzia Piebiak może stracić immunitet. Oskarża go były lider KOD
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Konsumenci
Frankowicze mają nowy sposób na banki. Donoszą do prokuratury
Podatki
Ryczałtowcy chcą dzielić biznes, by obniżyć składkę zdrowotną
Praca, Emerytury i renty
Będzie dodatkowa waloryzacja emerytur i rent. Rząd odsłania karty
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Nieruchomości
Mieszkania społeczne. Koniec wyodrębniania na własność