Wśród odrzuconych przez prezesa Izby Karnej wniosków jest jeden dotyczący Adama Rocha, który ze zlikwidowanej Izby Dyscyplinarnej przeszedł do Izby Karnej.

Obrońca wnioskodawcy ograniczył się jednak do przywołania okoliczności powołania sędziego Rocha na ten urząd, związanych ze znanymi zastrzeżeniami do nowej KRS. Nie wskazał natomiast ani zastrzeżeń do późniejszego postępowania sędziego, ani w jaki sposób okoliczności powołania i późniejsze postępowanie mogłyby doprowadzić do naruszenia standardu niezawisłości lub bezstronności, które mogłoby mieć wpływ na wynik tej konkretnej sprawy.

Nowa procedura jest zaś dość rygorystyczna.

Czytaj więcej

Robert Gwiazdowski: Standard oceny bezstronności sędziów

Składanie pism

W sprawach wszczętych i niezakończonych przed 15 lipca, tj. wejściem w życie noweli ustawy o SN, w których został wyznaczony skład sądu, wniosek mógł być złożony w terminie 14 dni od tej daty – które już upłynęły. Z tej możliwości skorzystał nowy sędzia SN Kamil Zaradkiewicz, występując o wyłączenie trójki tzw. starych sędziów z Izby Pracy, rozpatrujących wytoczoną mu przez sędziego Waldemara Żurka sprawę, który tą drogą chce podważyć sędziowski status prof. Zaradkiewicza.

Co do spraw, w których wyznaczono sędziów później, to strona procesu składa wniosek o test w ciągu tygodnia od zawiadomienia jej o składzie sądu, a po tym terminie prawo do testu jej wygasa.

Wniosek musi spełniać wymagania pisma procesowego oraz przytaczać okoliczności uzasadniające żądanie wraz z dowodami na ich poparcie. Wniosek niespełniający tych wymagań z mocy prawa podlega odrzuceniu bez wzywania do usunięcia braków.

Do czasu rozpoznania wniosku sędzia, którego ten wniosek dotyczy, może podejmować tylko czynności niecierpiące zwłoki.

Nie pójdzie to szybko

Nowa procedura jest dość rygorystyczna zarówno w kwestii składania wniosku o test, jak i jego rozpatrywania.

SN rozpoznaje wniosek na posiedzeniu niejawnym w składzie pięciu sędziów losowanych spośród całego SN, tj. 90 sędziów łącznie z prezesami, po wysłuchaniu sędziego, którego wniosek dotyczy, chyba że jest to niemożliwe lub bardzo utrudnione. Wydaje orzeczenie w terminie dwóch tygodni od złożenia wniosku.

Uwzględniając wniosek, SN wyłącza sędziego od rozpoznania sprawy, ale to nie stanowi podstawy do wyłączenia go w innych. W terminie trzech dni z urzędu sporządza uzasadnienie postanowienia, a wnioskodawcy i sędziemu, którego orzeczenie dotyczy, przysługuje w ciągu siedmiu dni odwołanie do SN w składzie siedmiu sędziów także losowanych. I tu SN ma kolejne dwa tygodnie na rozpoznanie odwołania.

Czytaj więcej

Coraz więcej testów niezależności w SN. Przejdą je sędziowie zlikwidowanej izby

Procedura ta przebiega podobnie w sądach powszechnych. Jest tam nawet prostsza, gdyż utworzono ją na wzór zwyczajnych wniosków o wyłączenie sędziego. W razie uwzględnienia wniosku sędzia może jeszcze w terminie trzech dni złożyć wniosek o ponowne rozpoznanie go przez pięciu sędziów wylosowanych w SN.

W Sądzie Okręgowym w Warszawie, jak dowiedziała się Rz, jest dziewięć takich wniosków. W innych sądach to też na razie jednostkowe przypadki. – Odnotowaliśmy do tej pory tylko jeden taki wniosek o przeprowadzenie testu – mówi „Rz” Wojciech Łukowski, prezes Sądu Okręgowego we Wrocławiu, sądu który ma 118 sędziów, w tym ok. 40 z nowego nadania.

Cisza przed burzą

Podobnie jest w Sądzie Okręgowym w Szczecinie.

– W moim sądzie, który liczy 98 sędziów, w tym 22 z nowego nadania, nie odnotowałem wniosków o przeprowadzenie testu sędziego, ale nie mogę ich wykluczyć, choć gdyby było ich więcej, zapewne bym o tym wiedział – mówi jego prezes Maciej Strączyński.

– Trudno powiedzieć, czy będzie ich dużo, zależy to także od adwokatów, raczej w sprawach karnych niż cywilnych, ze względu na znaną zależność prokuratory od ministra sprawiedliwości. Ale wnioski o test sędziów, którzy mają dobrą opinię, a tylko należny im awans przypadł na tak kontrowersyjne czasy, będą zapewne ostrożniej składane – dodaje prezes Strączyński.

Opinia dla "Rzeczpospolitej"
Michał Laskowski, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego

Test niezależności sędziego to bardzo rygorystyczna procedura, a jej efektywność jest wątpliwa. Gdyby do SN wpływało dziesięć wniosków tygodniowo, znacznie obciążyłoby to sędziów i sekretariaty i dwutygodniowy termin na przeprowadzenie testu byłby nierealny nawet przy najlepszej woli uczestników postępowania. Najważniejsze jest to, że ta procedura niczego nie rozwiązuje, gdyż w jednej sprawie sędzia może przejść pozytywnie test, a w drugiej go oblać. Zwłaszcza w sprawach karnych wnioski takie mogą służyć do przewlekania postępowania – do czego ta procedura jest idealnym narzędziem. Nawet jednak bez takich intencji sprawy będą rozpoznawane dłużej, a przecież dublują już się procedury istniejące, jak wniosek o wyłączenie sędziego.