W lipcu i wrześniu w stan spoczynku przeszło 22 sędziów Sądu Najwyższego. Na odchodne wypłacono im odprawy. Zgodnie bowiem z art. 54 ustawy o Sądzie Najwyższym, sędziemu SN przechodzącemu w stan spoczynku przysługuje jednorazowa odprawa w wysokości 6-miesięcznego wynagrodzenia. Dla Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego odprawa wyniosłaby 174,7 tys. zł, ale w przypadku Małgorzaty Gersdorf ten przepis nie został zastosowany, nie odebrała ona odprawy. W przypadku Prezesów SN Józefa Iwulskiego i Stanisława Zabłockiego odprawy wyniosły po 169,6 tys. zł .  162 tys. zł to odprawa dla Przewodniczącego Wydziału SN. Dla sędziów SN ze stawką awansową i bez stawki awansowej odprawy wynoszą odpowiednio 144,3 tys. zł i 125,5 tys. zł.

W sumie sędziowie, którzy odeszli w stan spoczynku w lipcu i sierpniu po osiągnięciu 65. roku życia, zainkasowali 3 miliony 225 tysięcy złotych.

Teraz ci sami sędziowie mogą wrócić do orzekania - wynika z postanowienia zabezpieczającego wydanego przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zamraża ono przepisy umożliwiające usuwanie z Sądu Najwyższego najstarszych sędziów.

"Rzeczpospolita Polska ma niezwłocznie podjąć wszelkie niezbędne środki w celu zapewnienia, że sędziowie SN, których dotyczą te przepisy, będą mogli pełnić swoje funkcje na tym samym stanowisku, mając taki sam status oraz takie same prawa i warunki zatrudnienia, jakie przysługiwały im do dnia 3 kwietnia 2018 r., czyli do dnia wejścia w życie ustawy o Sądzie Najwyższym" - postanowił TSUE.

I prezes SN Małgorzata Gersdorf zaapelowała do sędziów przeniesionych w stan spoczynku o "stawienie się w Sądzie Najwyższym w celu podjęcia służby sędziowskiej". Sama prezes też przyjechała do pracy.

Sędziowie nie dostaną wyrównania za czas, w którym nie mogli orzekać, ale nie muszą oddawać wypłaconych im odpraw. Po opuszczeniu stanowisk otrzymywali 75 proc. wynagrodzenia. Po powrocie znów mogą dostawać pełne wynagrodzenie.