Abakanowicz objęła pracownię gobelinu w Poznańskiej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych, dzisiejszym Uniwersytecie Artystycznym, w 1965 r., gdy zaczęła się jej wielka międzynarodowa kariera, i prowadziła przez 25 lat.

Struktury włókniste

Klimat pracowni był wyjątkowy. Panowała wolność myślenia i tworzenia. Sama Abakanowicz w liście do jednej ze studentek wyjaśniała, że tematem na jej zajęciach jest „kwestia indywidualności istoty ludzkiej". Pracownia była w PRL-u oknem na świat, bo ściągali do niej tłumnie także studenci zagraniczni.

Największą rewolucją okazało się wyzwolenie przez nią tkaniny ze strefy sztuki użytkowej i przemiana w autonomiczną dyscyplinę artystyczną. Wystawa w poznańskim Muzeum Narodowym prezentuje też prace studentów i wyjątkowy film z 1979 r., dokumentujący jedno ze studenckich zadań pod tytułem „Zmienić siebie, tworząc obiekt, który potem istnieje samodzielnie". Chodziło o stworzenie pracy do ożywienia w „interaktywnym" performansie, zanim obiekt trafił na wystawę w Galerii ON. Była to idea bliska abakanom samej artystki. Ale artystka dbała, żeby w jej pracowni nie powstawały „małe abakanki". Jej sztuka pozostała niepowtarzalna.

Tytuł poznańskiego pokazu „Jesteśmy strukturami włóknistymi" to cytat z wykładu, który Magdalena Abakanowicz wygłosiła w 1978 r. na Kongresie Fiberworks w Berkeley. Nić była dla niej podstawowym składnikiem świata organicznego – budulcem wszystkich żywych organizmów: roślin, zwierząt i ciała człowieka. Nasz kod genetyczny, nasze żyły i mięśnie sprawiają, że należymy do świata natury i jesteśmy strukturami włóknistymi – przekonywała. I dodawała: „Biorąc nić do ręki, dotykamy tajemnicy".

– Za życia artystka prezentowała najczęściej bieżąco prace, najważniejsze dla niej w tym momencie – mówi „Rz" Anna Borowiec, kuratorka wystawy. Po śmierci artystki w 2017 r. zaczęto wracać do jej wcześniejszych prac, do abakanów, które przez wiele lat leżały w magazynie. Eksponowało je przed trzema laty Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi na wystawie „Metamorfizm". Wielkoformatowe tkaniny na naszym obecnym pokazie to pierwsza tak duża ich prezentacja w Poznaniu. Tate Modern w Londynie zapowiada swoją wystawę abakanów na listopad przyszłego roku.

Ciężar gatunkowy

W Poznaniu gigantyczne tkaniny Abakanowicz mają znakomite warunki ekspozycyjne. Po środku pierwszej sali w przestrzeni unosi się czteroelementowa „Kompozycja monumentalna"(1973/1975), kojarząca ze strzelistą katedrą, zaprojektowana przez artystkę dla Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Jeden jej tkany element waży 300 kg, trzeba więc było używać specjalnych podnośników. Wysokość instalacji wynosi około 10 m.

Wokół niej rozmieszczono na ścianie słynną „Kompozycję białych form" z 1962 r. Ta jeszcze dwuwymiarowa geometryczna strukturalna tkanina, wykonana przez samą artystkę, wzbudziła sensację na Międzynarodowym Biennale Tkaniny w Lozannie jako awangardowe dzieło, zrywające z malarską tradycją francuskich gobelinów.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Trójwymiarowe abakany o różnorodnych formach i kolorach („Żółty", „Turkusowy", „Brązowy", „Abakan trójczęściowy czarny"), kojarzących się ze światem natury, a zarazem dzieł wyobraźni, przyniosły artystce Złoty Medal na Biennale w Sao Paulo w 1965 r. i światową sławę. Nie tylko oryginalna forma, ale i nazwa „abakan", pochodząca od nazwiska artystki, to jej własny pomysł.

Do abakanów nieco podobne w formie są „Ubrania czarne" z połowy lat 70., choć zarazem odmienne. Są bardziej zamknięte: można ukryć się w ich wnętrzu, a zarazem budzą niepokój. Inspirowały je reminiscencje artystki z czasów wojny – poczucie zagrożenia i próby schronienia się przed nim.

Z kolei wielkie „Głowy" z juty (1974) dały początek figuralnym rzeźbom „Plecy" z cyklu „Alteracje" (1976) i były jednymi z pierwszych prac z juty utwardzonej żywicą. Projekt „Architektury arborealnej" (1991), powstały na zamówienie władz Paryża z myślą o zagospodarowaniu zachodniej strony dzielnicy La Défense – z budynkami przypominającymi drzewa – był prekursorski wobec idei zrównoważonego rozwoju. Niestety, nie został zrealizowany.

Miasto dla artystki

Rzeźby figuralne z metalu z prywatnych kolekcji obejrzymy na równoległym pokazie w Galerii Piekary, zatytułowanym „Magdalena Abakanowicz. Moje formy to kolejne skóry, które z siebie zdejmuję". Wyświetlany jest tam także ironiczno-żartobliwy film Macieja Kuraka i Maxa Skorwidera, obecnie profesorów UAP, z 2009 r., w którym sfingowali „uprowadzenie" jednej z figur Abakanowicz z poznańskiej Cytadeli. Dzieła artystki biją dziś rekordy aukcyjne. W 2019 r. jej figuralna grupa rzeźb „Caminando" z brązu, z kolekcji amerykańskiego aktora Robina Williamsa i jego żony, sprzedana została w Desa Unicum za 8 mln zł.

Z kolei na monumentalną realizację „Nierozpoznani" w parku poznańskiej Cytadeli składa się 112 żeliwnych figur. Instalacja budzi refleksje na temat wyobcowania i samotności w tłumie. Abakanowicz mówiła o niej: „To moja najważniejsza realizacja", choć plenerowych prac wykonała kilkadziesiąt, we Włoszech, Niemczech, Izraelu, Japonii, Stanach Zjednoczonych.

W centrum Poznania, przed biurowcem Bałtyk przy rondzie Kaponiera spotykamy jeszcze dwie „Postacie kroczące". W atrium Uniwersytetu Artystycznego obejrzymy jedną z prac z cyklu „Gry wojenne". A na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich stojącą figurę z kołem („Standing Figure with Wheel").

Podróż do Poznania przypomina, że twórczość Abakanowicz miała wiele punktów zwrotnych.