Trzon tej kolekcji pamięta powojenne początki pierwszego polskiego muzeum we Wrocławiu i pochodzi z dawnych zbiorów Lwowa: Galerii Narodowej miasta Lwowa, Muzeum Narodowego im. Króla Jana III i Muzeum im. Książąt Lubomirskich. A także z Kijowa: Muzeum Sztuki Zachodniej, Muzeum Sztuki Rosyjskiej i Muzeum Sztuki Ukraińskiej.
W galerii, która po remoncie zmieniła kolor ścian z białego na złocisty, wchodzących wita XVIII-wieczne dzieło Bernarda Belotta zwanego Canalettem, pochodzące właśnie ze zbiorów lwowskich. Przedstawia wjazd do Rzymu Jerzego Ossolińskiego, wysłannika króla Władysława IV.
Z czasem wrocławska galeria rozrosła się dzięki zakupom i darom. Dziś ta cenna kolekcja daje wszechstronny obraz rozwoju polskiego malarstwa.
- Po zmianie aranżacji staramy się pokazać nasze zbiory w nowy sposób, łamiąc schematy i przyzwyczajenia. W odnowionej galerii pojawiły się niepokazywane jeszcze nabytki, dzieła przechowywane dotąd w magazynach i depozyty, które do nas wróciły z innych muzeów – mówi „Rz" Marek Pierzchała.
Wśród nowości jest m.in. „Portret Klementyny Walickiej" Josefa Grassiego. Przedstawia urodziwą siostrę Jana Kozietulskiego, dowódcy szwoleżerów spod Samosierry. A także piękny rozedrgany światłem pejzaż „Kąpiel w Prucie" Stanisława Dębickiego.
Jana Matejkę reprezentują nie tylko „Śluby Jana Kazimierza" i inne historyczne dzieła, ale również mało znane kameralne portrety rodzinne. Do prawdziwych pereł należy słynny symboliczny tryptyk Jacka Malczewskiego „Prawo-Ojczyzna –Sztuka". Jedno jego skrzydło przedstawia artystę słuchającego fauna grającego na flecie, na drugim pojawia się w rosyjskim szynelu – symbolu zniewolenia. Ale pośrodku triumfuje Polonia w królewskim karmazynowym płaszczu.
Najbardziej wszechstronnie została ukazana sztuka Młodej Polski końca XIX i początku XX wieku z jej rozmaitymi nurtami: impresjonizmem, symbolizmem, wczesnym ekspresjonizmem.
Często dzieła artystów zdają się wchodzić ze sobą w bezpośredni dialog. Autoportret Olgi Boznańskiej przedstawia artystkę siedzącą na oknie w pracowni w Monachium, ubraną w czerwoną suknię i trzymającą w ręce modną japońską parasolkę. Obok „Bretonka" Anny Bilińskiej w tradycyjnym stroju proponuje zupełnie inny, choć równie oryginalny styl.
„Spotkanie" Władysława Podkowińskiego przedstawia towarzyską scenę w impresjonistycznym pejzażu. Jest to obraz z kluczem. Mężczyzna na płocie to sam malarz, a pięć kobiet w letnich sukniach to jego znajome, m.in. żony kolegów. Świetnie koresponduje z tym obrazem „Chłopiec w słońcu" Aleksandra Gierymskiego, który aż do 2004 roku uchodził za zaginiony. Kiedy został kupiony na aukcji w Warszawie, był bardzo zniszczony, ale konserwatorzy uratowali go, przywracając pełny blask.
Monika Kuc
Kuratorami ekspozycji „Sztuka polska XVII-XIX są Ewa Houszka i Piotr Łukaszewicz