Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło w maju rozpoczęcie pilotażowego programu skrócenia czasu pracy. Brzmi jak obietnica nowoczesności, odpowiedź na potrzeby nowego pokolenia, wygląda na ukłon w stronę work-life balance. Przedstawiane propozycje – czterodniowy tydzień pracy, skrócenie dziennego wymiaru godzin czy dodatkowe dni wolne – brzmią atrakcyjnie. Ale jak zwykle, diabeł tkwi w szczegółach.
Jako prawniczka specjalizująca się od ponad dwóch dekad w prawie pracy, w szczególności w czasie pracy, postanowiłam przeliczyć, co tak naprawdę oznacza skrócenie tygodnia pracy z punktu widzenia przepisów i liczb. Na konkretnych liczbach łatwiej będzie o tym dyskutować.