Projekt przewiduje przetasowania w sądach na niespotykaną skalę. Jest autorstwa ugrupowania Zbigniewa Ziobry i nawiązuje do niego prezes Jarosław Kaczyński podczas przedwyborczych spotkań, może z braku lepszej odpowiedzi na pytania, kiedy zapanuje porządek w sądach. Projekt budzi obawy nie tylko środowisk prawniczych, tym bardziej że trudno oprzeć się wrażeniu, że nie chodzi o zmiany organizacyjne sądów, gdyż takich były dziesiątki, ale o przetasowanie skonfliktowanego środowiska sędziowskiego.

Zdaje sobie z tego sprawę prezydent, o czym świadczy m.in. najnowsza wypowiedź szefa jego gabinetu Pawła Szrota. Zapytany o ustawę o spłaszczeniu struktury sądów, powiedział: –Jeśli nowa ustawa będzie dotyczyć spłaszczenia struktury polskiego sądownictwa, to warta jest rzeczowej analizy i dyskusji z prezydentem; jeśli będzie również ustawą o naruszeniu jego prerogatyw, to ta dyskusja będzie skrajnie trudna.

Czytaj więcej

Spłaszczenie i sądy pokoju: razem czy osobno

Obrona prerogatyw prezydenta to jednak, moim zdaniem, za mało. Owszem, są one elementem równowagi w konstytucyjnym porządku. W szczególności tego, że nie można rozszerzać uprawnień ministra sprawiedliwości kosztem uprawnień prezydenta przy wskazywaniu sędziów do orzekania w drugiej instancji, co nie jest tylko administracyjnym przesunięciem sędziego, ale niesie wyższy prestiż i władzę, tym bardziej że druga instancja sądowa często jest ostatnia.

Najważniejsze jest to, że mamy czas być może ostatniej próby tej władzy, w każdym razie w tej kadencji, załagodzenia sporu z Brukselą, który powiązany jest ze sporami wewnętrznymi.

Prezydent ma obowiązek stać na straży konstytucji, w szczególności strzec pokoju wewnętrznego od którego zależy też pozycja Polski w relacjach zewnętrznych. A temu spór o sądy od lat szkodzi, nie mówiąc już o unijnych pieniądzach.

Jednym z najważniejszych narzędzi prezydenckiej władzy jest weto, tym mocniejsze, że weta przy ustawach autorstwa ministra Ziobry raczej niepodobna obalić. Prezydent nie powinien zatem czekać, aż ustawa trafi na jego biurko, podsycając po drodze spór. Powinien wcześniej objąć swym monitoringiem proces ustawodawczy i ocenić założenia ustawy, a zwłaszcza czy obecnie prowadzi ona do pokoju społecznego.