Od zawsze irytuje mnie, kiedy słyszę, że dłużnik po wszczęciu postępowania egzekucyjnego „dobrowolnie” spełnił świadczenie. Jeśli niezbędne było wszczęcie egzekucji, to znaczy, że dłużnik nie zapłacił dobrowolnie, tylko wskutek działań komornika, którego pracę zwyczajnie deprecjonują takie określenia.
Wierzyciel, który udaje się do komornika z wyrokiem w ręku, oczekuje, że ten ostatni zadziała błyskawicznie, skutecznie i oczywiście za darmo. W końcu nie po to ponosił koszty postępowania sądowego, żeby teraz jeszcze płacić za doprowadzenie do realizacji orzeczenia. I żeby było ciekawiej, z tych trzech „oczekiwań” najbardziej „pewne” jest to ostatnie.