Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co wiadomo o tożsamości zatrzymanego na Okęciu Ukraińca?
  • Jakiego rodzaju urządzenia zabezpieczono przy podejrzanym Ukraińcu?
  • Na jakiej podstawie prawnej przedstawiono zarzuty zatrzymanemu?
  • Z jakiego powodu podjęto decyzję o skierowaniu Ukraińca na obserwację psychiatryczną?

Podróżnik, sabotażysta na usługach obcych służb, czy człowiek cierpiący na zaburzenia psychiczne? Po ponad trzech miesiącach od zatrzymania w Warszawie na lotnisku im. Fryderyka Chopina, 26-letni Illia S. wciąż jest zagadką dla śledczych. Nie znają kluczowej odpowiedzi: kim jest i co robił na lotnisku ze sprzętem zagłuszającym. Pojawiła się za to wątpliwość innej natury: czy jest on w pełni władz umysłowych. Dlatego zdecydowano, że trafi do szpitala na obserwację psychiatryczną – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

– Biegli lekarze psychiatrzy, którzy badali podejrzanego, zawnioskowali o przeprowadzenie jego obserwacji psychiatrycznej. Potrwa ona cztery tygodnie, z możliwością jej przedłużenia – potwierdza nam prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

„Rzeczpospolita” jako pierwsza opisała historię zatrzymania Illii S. Zatrzymano go w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia 2025 r. w hali warszawskiego lotniska im. Fryderyka Chopina – miał przy sobie urządzenie do zagłuszania fal radiowych, działające w pasmach częstotliwości zarezerwowanych dla łączności i nawigacji lotniczej. Przez wiele godzin przesiadywał z uruchomionym laptopem w jednym z punktów gastronomicznych w strefie otwartej dla pasażerów, czym wzbudził zainteresowanie służb ochrony lotniska. W dniu zatrzymania spędził tam około sześciu godzin.

Blisko trzy tygodnie później KSP podała na portalu X, że w bagażu podręcznym mężczyzny policjanci znaleźli między innymi zagłuszarkę sygnału, tzw. jammer oraz różnego rodzaju sprzęt teleinformatyczny. A przesłuchany na wstępnym etapie biegły z zakresu mechanoskopii, wskazał , że urządzenie jest „zagłuszarką fal radiowych sygnału GPS i GSM”.

Lotniska to obiekty zaliczane do infrastruktury krytycznej, dlatego S. postawiono zarzut z ustawy o prawie lotniczym, dotyczący usiłowania podjęcia działań „zagrażających bezpieczeństwu ruchu lotniczego”, związany z próbą użycia „nadawczych urządzeń radiowych działających w pasmach częstotliwości wyznaczonych dla łączności lotniczej”.

Nazajutrz po zatrzymaniu Ukrainiec trafił do aresztu, gdzie decyzją sądu pozostanie co najmniej do 24 czerwca. Za przestępstwa lotnicze grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

Czytaj więcej

Młody Ukrainiec z zagłuszarką fal radiowych zatrzymany na lotnisku Okęcie. Sprawę badają służby - ustaliła „Rz"

Zatrzymanie Ukraińca na Okęciu: Jednorazowe badanie Illii S. nie wystarczyło biegłym do oceny, potrzebna „pogłębiona diagnostyka”  

Dlaczego Illia S. trafi do szpitala na obserwację? Lekarze psychiatrzy po jednorazowym zbadaniu, nie byli w stanie wydać opinii o jego stanie psychicznym.

– Jeżeli badanie w warunkach ambulatoryjnych nie pozwala na ustalenie, czy mamy do czynienia z osobą poczytalną, czy też nie, i konieczna jest pogłębiona diagnostyka, to biegli wnioskują o przeprowadzenie badań długotrwałych. Zazwyczaj obserwacja psychiatryczna trwa wtedy cztery tygodnie, a jeżeli jest to niezbędne, ten czas może zostać przedłużony do maksymalnie ośmiu tygodni – wyjaśnia nam prok. Piotr Skiba.

Jak pisaliśmy, po zatrzymaniu Illia S. nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć, co robił na lotnisku, ani do czego potrzebna mu była zagłuszarka i router. Przesłuchany raz mówił, że jest żołnierzem, by chwilę później podawać, że obecnie jednak – biznesmenem , mieszkającym w Kanadzie. W paszporcie miał stemple świadczące o jego licznych podróżach po świecie.

Czytaj więcej

Ministerstwo obrony przyspiesza zakup systemów antydronowych

Prokuratura wciąż weryfikuje informacje na temat zatrzymanego, jednak zasłaniając się trwającym postępowaniem, odmawia ujawnienia szczegółów. Wiadomo, że Illia S. przebywał w Polsce legalnie i pracował w naszym kraju. Czy rzeczywiście mieszka w Kanadzie?

– Weryfikowane są wyjaśnienia podejrzanego dotyczące jego celu przyjazdu do Polski i tego, czym się oficjalnie zajmował. W sprawie przeprowadzono oględziny bardzo obszernego monitoringu z lotniska. Nie informujemy o szczegółach z uwagi na dobro postępowania, które pozostaje w toku – odpowiada nam lakonicznie prok. Piotr Skiba.

Zagłuszarka, a także dwa laptopy i telefony komórkowe, jakie Ukrainiec miał przy sobie przekazano do analiz policyjnym specjalistom z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Jednak i w tym zakresie, śledczy są oszczędni w słowach. – Ustalono, jakim sprzętem dysponował podejrzany, jaki był jego charakter i możliwości techniczne, w sprawie planowane są dalsze badania – zaznacza rzecznik.

Zagłuszarki, w zależności od modelu, mogą blokować połączenia telefoniczne, nawigacje, routery i inne sieci bezprzewodowe. Jeszcze inne zakłócają np. pracę mikrofonów i dyktafonów, zabezpieczając przed nagrywaniem. Te bardziej zaawansowane technologicznie są używane przez służby specjalne i przez instytucje do ochrony poufnych informacji. Od mocy zagłuszarki – jak nam mówili eksperci – zależało, czy Illia S. mógł za jej pomocą wpływać na pracę urządzeń lotniskowych lub pokładowych w samolocie. Posiadanie takich zagłuszarek jest nielegalne.

Czytaj więcej

Marek Kozubal: Bieda agenci z Telegrama atakują lotniska

Jedna z hipotez: młody mężczyzna chciał przetestować szybkość reakcji lotniskowych służb

Nasi rozmówcy sugerowali, że S. mógł w hali lotniskowej znaleźć się nieprzypadkowo – po to, by przetestować czujność polskich służb i szybkość ich reakcji na podejrzane zachowania. Jeśli ta hipoteza się potwierdzi, to będzie oznaczało, że Illia S. działał na czyjeś zlecenie. Czyje?  – Na przykład rosyjskich służb, bo przede wszystkim one są zainteresowane tego rodzaju wiedzą – sugeruje były oficer ABW.

Według naszych informacji sposób zachowania Illii S., jego reakcje, niespójne wypowiedzi, mogły mieć znaczenie dla decyzji o konieczności przebadania go przez biegłych

Zastanawiające w sprawie są liczne stemple w paszporcie młodego Ukraińca, świadczące o jego dużej mobilności i podróżach po świecie – co wymaga zarówno czasu, jak i zabezpieczenia finansowego. Policyjni eksperci badają jego laptopy i telefony komórkowe, licząc na to, że ich zawartość dostarczy informacji o kontaktach 26-latka, a z kolei np. logowania – informacji o tym, gdzie się poruszał i w jakich miejscach bywał najczęściej. Śledztwo prowadzi prokuratura, a zaangażowani są w nie policjanci z Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw KSP, a o zatrzymaniu S. powiadomiona jest ABW.

Policja zapewniała, że po informacji od lotniskowych służb zadziałała błyskawicznie. „Od momentu podjęcia interwencji, poprzez wykonanie niezbędnych czynności procesowych, ocenę materiału dowodowego, po decyzję sądu o tymczasowym aresztowaniu minął jeden dzień” – napisała KSP na portalu X w styczniu.

Czy obserwacja na zamkniętym oddziale szpitala psychiatrycznego ma służyć tylko zbadaniu poczytalności Illii S., czy w jej tle są również jego jakieś „nietypowe” zachowania?  Według naszych informacji sposób zachowania, jego reakcje, niespójne wypowiedzi, mogły mieć znaczenie dla decyzji o konieczności przebadania go przez biegłych.

Zastanawiające jest również to, że – jak podał Onet – mężczyzna w bagażu miał także 5 kg owsianki, cebule i turystyczny czajnik, a w nim ślady owsianki – co może wskazywać, że gotował na miejscu jedzenie. 

Czytaj więcej:

Sądy i Prokuratura Biegły musi być powściągliwy i wyważony

Pro

Podejrzani symulują podczas badań, by wyprowadzić biegłych w pole

Zdarza się, że podejrzani symulują schorzenia, i wcale nie jest to rzadkie. 

– Symulanci stanowią kilka proc. podejrzanych, którzy zostali poddani badaniom. Najczęściej symulują depresję, ponieważ jest to najłatwiejsze do symulacji zaburzenie. Ale zdarza się, że również schizofrenię, wymyślają urojenia. I niestety, czasami psychiatrzy dają się na to nabrać – mówi nam dr Jerzy Pobocha, biegły psychiatra sądowy z wieloletnim stażem, który w Oddziale Psychiatrii Sądowej szpitala w Szczecinie przepracował 32 lata. – Do właściwej oceny potrzeba wnikliwości biegłych psychiatrów i ich krytycznej postawy. Biegłego z przekonaniem, że „wie wszystko”, podejrzany może wyprowadzić w pole – podkreśla dr Pobocha.