Wielu wróży niepowodzenie wystąpieniu do Niemiec o reparacje wojenne, temat wywołał jednak gorące dyskusje prawników, ale też rosnące nadzieje na odszkodowania. Mamy oto przykład, jak prawo i roszczenia zaczynają żyć, wedle zasady znanej amerykańskiej szkoły prawa, że prawem nie jest prawo napisane w książkach, ale to w życiu, w praktyce.

Jeszcze dwa tygodnie temu sondaże pokazywały mocny podział Polaków. Zaledwie połowa badanych uważała, że Polska powinna się domagać od Niemców finansowego zadośćuczynienia za straty wojenne, teraz ten procent znacznie wzrósł.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Trudny projekt reparacje

Podobnie wzrosło poparcie wśród posłów, co pozwoliło wiceministrowi Szymonowi Szynkowskiemu vel Sęk powiedzieć na zakończenie dyskusji o sejmowej uchwale w sprawie reparacji, że co do skuteczności tej inicjatywy to na razie, jeśli chodzi o Niemcy, czeka nas długa droga, ale już odnieśliśmy jeden sukces: skutecznie przekonaliśmy Platformę Obywatelską do zmiany stanowiska.

Niezależnie od motywacji i wielu zastrzeżeń głoszonych podczas debaty za uchwałą zagłosowało 418 posłów, w tym 118 z klubu KO, przeciw było w sumie tylko 4, a wstrzymało się 15 posłów.

I chociaż parlament nie reprezentuje formalnie państwa na arenie międzynarodowej, to jak wskazują prawnicy od prawa międzynarodowego, uchwała jest wsparciem dla rządu, który pewnie wystąpi formalnie z roszczeniami. Poza tym może z tym poparciem rozmawiać o reparacjach na drodze dyplomacji i negocjacji.

I choć pewnie będzie to trudny spór, to już przewietrza zamiatany pod dywan bolesny dla milionów Polaków problem nierozliczonych wojennych krzywd, wzmocni ich wiarę w sprawiedliwość i będzie testem dla dobrosąsiedzkich relacji z największym sąsiadem Polski, partnerem w Unii i sojusznikiem w NATO.

Nie można wprawdzie lekceważyć obaw, że odgrzanie z taką siłą sprawy reparacji może stać się elementem kampanii wyborczej, ale z drugiej strony porozumienie w tej sprawie głównych sił politycznych kraju, by nie nadużywać słowa: jedność, byłoby najlepszą szczepionką, aby nie były wykorzystywane w walce politycznej. Ale jednoczyły.