Reklama

Chwila wytchnienia na rynku pracy

W lutym wyraźnie wzrosło zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw. Kolejne miesiące będą jednak słabsze, bo rynek pracy wciąż jest pod silnym wpływem antyepidemicznych restrykcji.

Aktualizacja: 18.03.2021 11:05 Publikacja: 17.03.2021 21:00

Chwila wytchnienia na rynku pracy

Foto: Adobe Stock

Krótka przerwa między drugą a trzecią falą epidemii Covid-19 była wyraźnie widoczna na rynku pracy. Przeciętnie zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w lutym 6,33 mln etatów, czyli o 20 tys. więcej niż w styczniu – podał w środę GUS. To największa zwyżka tego wskaźnika od sierpnia 2020 r., a w samym lutym z większym wzrostem zatrudnienia mieliśmy poprzednio do czynienia w 2008 r.

Czytaj także: Pandemia rujnuje przyszłość młodych. Niższe zarobki do końca życia

Wirusowe zaburzenia

Gorzej, że w porównaniu z lutym 2020 r. zatrudnienie w większych firmach, które mają co najmniej dziesięciu etatowych pracowników, zmalało o 1,7 proc. To wynik wyraźnie powyżej oczekiwań ekonomistów. Interpretację danych w ujęciu rok do roku zaburza jednak coroczna aktualizacja próby przedsiębiorstw. GUS w styczniu dodaje do niej te firmy, w których zatrudnienie w poprzednim roku przekroczyło dziewięć etatów, i odejmuje te, w których zmalało. Zwykle tych pierwszych przybywa, co podwyższa dynamikę zatrudnienia rok do roku. W 2020 r. z powodu pandemii było inaczej. I ta zmiana będzie obniżała dynamikę zatrudnienia rok do roku przez cały 2021 r. O bieżącej koniunkturze na rynku pracy więcej będą mówiły zmiany zatrudnienia miesiąc do miesiąca.

Ożywienie w przemyśle

W tym świetle luty przyniósł poprawę sytuacji na rynku pracy, którą można wiązać z poluzowaniem antyepidemicznych ograniczeń aktywności ekonomicznej. – Tak wyraźny wzrost zatrudnienia był naszym zdaniem głównie efektem zwiększenia liczby etatów w przetwórstwie przemysłowym, w którym relatywnie szybki wzrost popytu na pracowników jest związany przede wszystkim z ożywieniem w światowym handlu i napływem nowych zamówień eksportowych – ocenia Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Reklama
Reklama

Sektor przedsiębiorstw to tylko wycinek rynku pracy, nieobejmujący m.in. usługowych mikrofirm, w które pandemia uderzyła szczególnie mocno. O tym jednak, że w lutym sytuacja na całym rynku pracy była stosunkowo dobra, świadczyć zdają się jednak także badania nastrojów gospodarstw domowych. W marcu, jak podał w środę GUS, bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej, który odzwierciedla oceny i oczekiwania Polaków dotyczące m.in. ich sytuacji finansowej, a także skłonność do dokonywania ważnych zakupów, wzrósł w marcu do -23 pkt, z około -25 pkt w lutym i w styczniu. Wyżej był poprzednio w październiku, na początku drugiej fali epidemii.

Z badań GUS wynika także, że kolejne fale epidemii nie wywołują już u Polaków takich obaw o własną przyszłość jak pierwsza. W marcu 27 proc. spośród pracujących respondentów oceniło, że sytuacja epidemiczna może pozbawić ich pracy lub zmusić do zaprzestania działalności gospodarczej, w listopadzie odsetek ten sięgnął 37 proc., a wiosną ub.r. zbliżał się do 50 proc.

Ekonomiści przestrzegają jednak przed nadmiernym optymizmem. – W związku z trzecią falą pandemii wzrost zatrudnienia w marcu silnie spowolni – uważa Borowski. Wiosną na zatrudnienie negatywnie może też zacząć wpływać wygasanie pierwszej tarczy finansowej PFR. Korzystające z niej firmy musiały utrzymać zatrudnienie na niezmienionym poziomie przez rok, jeśli chciały, aby subwencja była bezzwrotna. Ten okres dla pierwszych beneficjentów tarczy upłynie właśnie w kwietniu.

Zanikła sezonowość

Niejednoznaczny obraz sytuacji na rynku pracy wyłania się też z najnowszych wyników badań ankietowych Diagnoza+, które „Rzeczpospolita" przedstawia jako pierwsza. Przede wszystkim okazuje się, że w okresie pandemii zniknęły sezonowe wahania stopy bezrobocia rejestrowanego. To znaczy, o ile zwykle wiosną i latem liczba osób rejestrujących się w urzędach pracy systematycznie spadała, a jesienią rosła, o tyle obecnie trudno o takie obserwacje.

– Zaburzenia pandemiczne najmocniej dotknęły branże, które wykazują się największą sezonowością zatrudnienia, takie jak szeroko pojęta turystyka i usługi czasu wolnego, budownictwo czy rolnictwo – wyjaśnia Piotr Lewandowski z Instytutu Badań Strukturalnych, współautora Diagnozy+. W efekcie więc w okresie wakacyjnym widać było wzrost bezrobocia, bo zabrakło wystarczającego wzrostu popytu na pracę właśnie ze strony tych sezonowych branż.

Rośnie ryzyko

Czy w tym roku może być podobnie? – W jakimś stopniu wrócimy do „normalnej" sezonowości – uważa Lewandowski. – Choć mamy kolejny lockdown, to jednak wyraźnie widać, że funkcjonowanie gospodarki w branżach, które nie są bezpośrednio zamykane, jest jednak zaburzone w dużo mniejszym stopniu już rok temu – zaznacza.

Reklama
Reklama

Co nie oznacza, że wszyscy chętni znajdą pracę. Jak pokazuje Diagnoza+, rośnie ryzyko bezrobocia, zwłaszcza wśród osób młodych, które w poprzednim roku pracowały najemnie lub uczestniczyły w edukacji formalnej. W przypadku tych pierwszych ryzyko bezrobocia wzrosło o prawie 50 proc. W przypadku zaś absolwentów – ok. 35 proc.

Stosunkowo nieduży spadek liczby ofert pracy

To, że luty był relatywnie dobrym miesiącem na rynku pracy, potwierdzają też analizy ofert pracy. Z informacji zebranych przez Grant Thornton wynika, że w ubiegłym miesiącu pracodawcy opublikowali 234,6 tys. ofert, co było tylko o 12,4 proc. gorszym wynikiem niż rok wcześniej. Najmniejsze spadki liczby propozycji pracy dotyczą zawodów biurowych, zwłaszcza z obszaru HR, marketingu czy prawa, największe zaś – zawodów związanych z pracą fizyczną. Ofert dla pracowników medycznych przybywa. Eksperci Grant Thornton mają nadzieję, że dobre tendencje z lutego utrzymają się, choć jest ryzyko, że trzecia fala zachorowań namiesza w rekrutacji.

Opinia dla „rz"

Marta Petka-Zagajewska, kierownik zespołu analiz makroekonomicznych PKO BP

Coraz wyraźniej rysuje się dualizm na polskim rynku pracy. Z jednej strony w sektorach produkcyjnych, które z pandemią radzą sobie w miarę nieźle, popyt na pracowników nie słabnie. A nawet część firm deklaruje, że ma problem z dostępnością kadr.

Z drugiej strony mamy branże najbardziej dotknięte restrykcjami, gdzie rynek pracy okazuje się zahibernowany. Jeśli w miarę szybko te sektory zostaną odmrożone i będą mogły zacząć działać w sezonie, oczywiście w reżimie sanitarnym, nie będzie konieczności zwalniania pracowników.

W tym kontekście sytuacja na rynku pracy w Polsce w kolejnych kwartałach nie musi być zła. Oczekujemy spadku stopy bezrobocia do końca 2021 r.

Rynek pracy
Kolejny trudny rok dla menedżerów średniego szczebla
Rynek pracy
Co zamiast reformy PIP? Pracodawcy mają propozycje
Rynek pracy
Pracownicy tymczasowi z lepszą ochroną? Koszty pracodawców pod lupą ekspertów
Rynek pracy
Ludzie, innowacje i odpowiedzialność społeczna
Rynek pracy
W 2026 r. firmy będą musiały walczyć o specjalistów AI i cybersecurity
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama