Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego znacznie więcej Polaków wykazuje cechy pracoholika, niż się do tego przyznaje.
  • Czym jest zjawisko „cichego pracoholizmu” i jak napędzają je nowe technologie oraz praca zdalna.
  • Z jakich powodów praca staje się ucieczką od problemów i sposobem radzenia sobie z emocjami.
  • Jaką rolę w zapobieganiu wypaleniu odgrywa kultura organizacyjna i postawa przełożonych.

Niewielu Polaków pomyśli o sobie, czytając lub słysząc w mediach o obchodzonym u nas 12 sierpnia Dniu Pracoholika. Według najnowszego badania firmy Payback, które „Rzeczpospolita” opisuje jako pierwsza, a które pod koniec lipca objęło prawie 5,8 tys. kobiet i mężczyzn w wieku 18-65 lat, tylko niespełna 19 proc. z nich uważa się za pracoholików, przy czym jedynie 4 proc. jest o tym przekonanych. Natomiast zdecydowana większość, bo ponad dwie trzecie badanych, dobrze lub bardzo dobrze ocenia swoją równowagę między pracą a życiem prywatnym (tzw. work–life balance).

Czytaj więcej

Ostrzegawczy spadek zaangażowania w firmach

Odpowiedzi na inne pytania sondażu wskazują jednak, że 12 sierpnia może „świętować” znacznie większa grupa jego uczestników, skoro ponad połowa badanych co najmniej kilka razy w miesiącu wykonuje obowiązki służbowe poza standardowymi godzinami pracy (w tym 23 proc. codziennie albo kilka razy w tygodniu), a prawie sześciu na dziesięciu zdarza się rezygnować z odpoczynku lub spotkań prywatnych z powodu pracy.

Myślami stale w pracy

Chociaż większość, bo trzech na czterech uczestników badania czuje się zmuszona do pracy po godzinach przez poczucie odpowiedzialności za zespół lub projekt, dużą liczbę obowiązków, albo presję terminów, to ponad jedna piąta pracuje dłużej, bo lubi, a co siódmego motywuje chęć osiągnięcia lepszych wyników.

Jednocześnie prawie co drugiemu z uczestników badania (46 proc.) trudno o mentalne odcięcie się od pracy – myślą o niej często lub bardzo często także po godzinach pracy. W tym także podczas urlopu, gdy sześć na dziesięć ankietowanych osób sprawdza służbowe maile lub komunikatory, przy czym co czwarta robi to regularnie.

Czytaj więcej

Nie pracuj jak mrówka. Lepiej weź przykład z surykatki

Ten rozdźwięk pomiędzy zachowaniem a samoidentyfikacją uczestników badania podkreśla Anna Muszyńska-Jurków, dyrektor HR w Payback Polska. Jej zdaniem jest to potwierdzenie obserwowanego na rynku trendu, w którym przeciążenie pracą coraz częściej przyjmuje formę „cichego pracoholizmu” przejawiającego się ciągłą dostępnością, mentalnym pozostawaniem w pracy i ograniczaniem czasu na regenerację.

– Może być to również pochodna FOMO (Fear of missing out), czyli lęku przed ominięciem ważnych z naszego punktu widzenia wydarzeń – dodaje Anna Muszyńska-Jurków, zwracając też uwagę na różnice między płciami. Obciążenia związanego z pracą częściej doświadczają kobiety. Ponad połowa z nich deklaruje częste myślenie o pracy po godzinach (wobec 42 proc. mężczyzn) i panie nieco częściej pracują poza standardowymi godzinami.

Czytaj więcej

Teraz nie jest dobry czas na dokręcanie śruby pracownikom

Zjawisko ciągłej dostępności i problemów z mentalnym odcięciem się od pracy nasiliło się wraz z rozwojem nowych technologii i pracy zdalnej, które sprzyjają zjawisku „cichego pracoholizmu”. Jego objawy widać w badaniu Payback; tylko co piąty z jego uczestników twierdzi, że po pracy całkowicie odcina się od swoich obowiązków zawodowych. Ponad połowa świadomie stara się zachować work–life balance, ale trzech na dziesięciu przyznaje, że niekiedy jest im trudno „wyłączyć tryb pracy”, a prawie 6 proc. ocenia, że praca jest w ich życiu obecna cały czas.

Duma pracoholika

Jak zauważa Żaneta Rachwaniec, psycholożka z Wydziału Psychologii w Katowicach Uniwersytetu SWPS, objawy pracoholizmu łatwo jest zbagatelizować, bo w naszej kulturze nadmierne zaangażowanie zawodowe nadal bywa powodem do dumy. W rezultacie większość osób zmagających się z pracoholizmem nie uważa swojego zachowania za problem.

Ekspertka SWPS zwraca też uwagę, że choć przez wiele lat o pracoholizmie myślano przede wszystkim przez pryzmat liczby przepracowanych godzin, to psycholodzy już dawno ustalili, że nie chodzi tu o czas pracy, ale o to, dlaczego pracujemy i czy potrafimy przestać.

Czytaj więcej

Pracoholicy wszystkich krajów łączcie się! I walczcie z nałogiem

Amerykański psycholog Wayne Oates, autor terminu „pracoholizm”, już na przełomie lat 60. i 70. XX wieku opisał to zjawisko jako niezdrowe zaangażowanie w pracę prowadzące do zaniedbywania pozostałych sfer życia, czyli niemożność mentalnego oderwania się od pracy. Pod koniec lat 90. trójka amerykańskich badaczy wskazała trzy główne cechy pracoholików: to osoby, które poświęcają dużo czasu na pracę, są nią nieustannie zaabsorbowane i wykonują ją nadmiarowo, na ponad 100 proc. normy, niepotrzebnie wykraczając poza oczekiwania lub wymagania.

– Osoba zaangażowana w swoją pracę czerpie z niej satysfakcję, ale potrafi świadomie wyznaczać granice. Pracoholik funkcjonuje inaczej. Nawet jeśli formalnie kończy dzień pracy, jego umysł nadal pozostaje w trybie zawodowym – wyjaśnia Żaneta Rachwaniec.

Ważny przykład „z góry”

Kamila Pawłowska, psycholożka z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Kielcach wśród oznak pracoholizmu wymienia też m.in. poczucie winy, gdy się nie pracuje i nieumiejętność wypoczywania, regeneracji po pracy. Sondaż Payback dowodzi, iż ma z tym problem ponad 60 proc. Polaków; taka część badanych przyznała, iż także na urlopie sprawdza mejle i służbowe kanały komunikacji (26 proc. robi to często lub zawsze).

Co ciekawe, bardzo podobny wynik pokazał niedawny sondaż serwisu InterviewMe, według którego tylko 40 proc. Polaków potrafi w czasie wolnym całkowicie odciąć się od spraw zawodowych (nie sprawdza wiadomości i nie odbiera telefonów), a ponad połowa (55 proc.) odczuwa wyrzuty sumienia lub stres związany z wzięciem urlopu. Jednocześnie – podobnie jak w badaniu Payback – zdecydowana większość (tu aż 85 proc. badanych) ocenia swój work–life balance pozytywnie.

Czytaj więcej

Pracoholizm szkodzi nie tylko pracownikowi, ale i pracodawcy

Jak podkreślają psycholodzy, wbrew obiegowym opiniom pracoholizm rzadko wynika wyłącznie z ambicji. Znacznie częściej jest sposobem radzenia sobie z emocjami; praca staje się ucieczką od samotności, konfliktów w związku czy poczucia pustki, miejscem, w którym można wreszcie poczuć się kompetentnym i potrzebnym. Każde kolejne osiągnięcie przynosi chwilową ulgę, choć tylko na moment, a z czasem pojawia się błędne koło – im większy stres lub dyskomfort, tym silniejsza potrzeba, by ponownie „uciec” w pracę.

Eksperci SWPS zwracają uwagę, że w zachowaniu równowagi między pracą a życiem prywatnym ogromną rolę odgrywa również kultura organizacyjna firmy. Coraz więcej badań pokazuje, że to liderzy wyznaczają normy funkcjonowania organizacji – nie tylko poprzez procedury, ale przede wszystkim poprzez własne codzienne zachowania. – Dlatego jednym z najważniejszych narzędzi profilaktyki pracoholizmu nie jest kolejne szkolenie z work–life balance, lecz kultura organizacyjna, w której regeneracja jest traktowana jako warunek długofalowej efektywności, a nie oznaka braku zaangażowania – podkreśla Żaneta Rachwaniec.