Jak podał w piątek GUS, przeciętne zatrudnienie (tzn. przeliczone na pełne etaty) w sektorze przedsiębiorstw wzrosło w listopadzie o 0,7 proc. rok do roku, po zwyżce o 0,5 proc. w październiku. To najlepszy wynik od sierpnia. Ankietowani przez „Parkiet” ekonomiści przeciętnie szacowali, że zatrudnienie wzrosło tak samo jak w październiku. Przemawiała za tym m.in. sytuacja epidemiczna. W listopadzie wiele szkół przechodziło na naukę zdalną, utrudniając pracę rodzicom. Dodatkowo momentami nawet 750 tys. osób przebywało na kwarantannie. A część długich przerw w pracy ujemnie wpływa na przeciętne zatrudnienie (choć nie na liczbę pracujących).

Paradoksalnie, sytuacja epidemiczna może być jednym z wyjaśnień niespodzianki. Jak bowiem zauważyli ekonomiści z mBanku, absencje części pracowników mogły zmusić część pracodawców do zwiększenia zatrudnienia. Osobną kwestią jest silne zapotrzebowanie na pracowników związane z szybkim wzrostem aktywności w polskiej gospodarce. Z ankietowych badań NBP wśród firm wynika, że w IV kwartale zwiększenie zatrudnienia planowało rekordowe 34 proc. przedsiębiorstw, a jego zmniejszenie zaledwie 4,7 proc. przedsiębiorstw – najmniej w historii.

Solidny popyt na pracowników w połączeniu z ich ograniczoną dostępnością sprzyja wzrostowi płac. W listopadzie przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, który obejmuje podmioty z co najmniej 10 pracownikami, wzrosło o 9,8 proc. rok do roku, po zwyżce o 8,4 proc. w październiku. Ankietowani przez „Parkiet” ekonomiści przeciętnie szacowali, że wzrost wynagrodzeń przyspieszył do 8,9 proc. rok do roku. Tylko jeden z 22 uczestników tej ankiety spodziewał się zwyżki większej niż podał GUS.

Tak szybko, jak w listopadzie, wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw rosły po raz ostatni w maju i czerwcu br. Wtedy jednak był to w dużej mierze efekt niskiej bazy odniesienia sprzed roku, gdy wzrost płac zahamowała pandemia. Pomijając ten epizod, wynagrodzenia rosły szybciej niż obecnie w 2008 r. Wtedy przeciętna płaca w sektorze przedsiębiorstw wynosiła niespełna 3300 zł brutto. W listopadzie po raz pierwszy w historii przebiła lekko 6000 zł brutto.

W piątkowym komunikacie GUS zwraca uwagę na to, że wzrost płac podbiła wypłata premii barbórkowych w górnictwie. Jak jednak zauważyli ekonomiści z ING Banku Śląskiego, roczne premie były prawdopodobnie wypłacane w listopadzie także w innych branżach. Dzięki temu nie będą one obłożone wyższymi podatkami w przypadku tych osób, których obciążenia wzrosną w 2022 r. w związku z Polskim Ładem.