Polska znowu grozi zakazem wjazdu dla ukraińskiego zboża

Zakaz importu zbóż z Ukrainy Polska wprowadzi, nawet jeśli UE się na to nie zgodzi. Tyle że wcześniejszy, majowy zakaz importu pokazał, że nie ma to wpływu na ceny nad Wisłą.

Publikacja: 28.08.2023 03:00

Ceny zboża na rynku reagują na wydarzenia międzynarodowe, o znaczeniu globalnym – podkreślają eksper

Ceny zboża na rynku reagują na wydarzenia międzynarodowe, o znaczeniu globalnym – podkreślają eksperci.

Foto: AdobeStock

– Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński mówią ostro: na rynek polski ukraińskie zboże nie wjedzie – zapowiedział Robert Telus, minister rolnictwa na piątkowej konferencji prasowej zwołanej po rozmowach z krajami „piątki” sąsiadującej z Ukrainą.

Minister Telus zapowiedział, że rząd wprawdzie, wraz z pozostałymi krajami, przedłoży wniosek o przedłużenie do końca roku zakazu importu zboża na tych pięć lokalnych rynków. Co więcej, kraje te chcą, by zakaz był elastyczny, więc by można było dodawać do niego inne surowce w razie potrzeby, np. Polska chętnie dopisałaby maliny, inne kraje – olej słonecznikowy. Jednak nawet jeśli UE na przedłużenie tego zakazu się nie zgodzi, to rząd – ustami ministra rolnictwa – już dziś zapowiada nowy zatarg, bo wtedy Polska wprowadzi swoje obostrzenia.

Czytaj więcej

Największy ukraiński producent stali chce inwestować w Polsce

Przyczyny obrania kolizyjnego kursu w relacjach z Brukselą tkwią jednak gdzie indziej. Cena pszenicy konsumpcyjnej w Polsce nie różni się bowiem znacząco od ceny na światowych giełdach – jeden ze skupów Elewarru płacił w piątek za tonę pszenicy konsumpcyjnej 950 zł, tego samego dnia na giełdzie Matif płacono za to zboże 233 euro, czyli 1040 zł.

Ekonomiści zgadzają się co do tego, że zakaz wjazdu na polski rynek dla ukraińskiego zboża nie ma uzasadnienia ekonomicznego. Jakub Olipra, starszy ekonomista banku Credit Agricole, wyjaśniał w programie „Prosto z Parkietu”, że cenę zboża w Polsce kształtują wydarzenia na światowym rynku. Próby zrzucania winy za spadek cen w porównaniu z rokiem poprzednim na ukraińskie zboże nie mają uzasadnienia.

Tajemnica może mieć natomiast swoje wyjaśnienie w kalendarzu wyborczym: zakaz wwozu zboża z Ukrainy upływa bowiem 15 września, wybory parlamentarne odbędą się dokładnie miesiąc później, bo 15 października. Rządowi przypadłaby więc trudna politycznie decyzja zdjęcia „parasola ochronnego” z polskiego rynku zbóż niemalże w przeddzień wyborów. A że ten parasol dotychczas właściwie nie zadziałał – to już inna sprawa.

– Niewiele zboża wjeżdża na teren Polski, choć tranzyty się odbywają, więc ta decyzja nie ma znaczenia gospodarczego, tylko propagandowe – mówi Bartosz Urbaniak, szef bankowości agro na Europę Środkowo-Wschodnią i Afrykę w BNP Paribas.

Czytaj więcej

Rolnicy o Funduszu Ochrony Rolnictwa: abolicja dla cwaniaków

Dodaje on, że decyzje polskiego rządu są po prostu mało znaczące dla rynku globalnego. – Patrzymy na ceny zboża bardzo dokładnie i widzimy, że ceny zboża na rynku reagują na wydarzenia międzynarodowe, jak atak dronami na porty na Dunaju lub zamknięcie korytarza zbożowego. Cena reaguje na czynniki o znaczeniu globalnym, sygnały polskiego rządu nie są tak traktowane – mówi Urbaniak.

Przy okazji piątkowej konferencji minister Telus niechcący zdradził, że nie wie nic o końcu konwojowania zboża przejeżdżającego tranzytem przez Polskę. Mówiąc o tym, że Polska popiera zaproponowane ostatnio przez komisarza Wojciechowskiego dopłaty do tranzytu, minister przypomniał, że zboże z Ukrainy jest oplombowane i konwojowane. Tymczasem „Rzeczpospolita” w lipcu pisała, że resort finansów już dawno z konwojów zrezygnował.

Ministerstwo Rolnictwa zapowiada także kilka interwencji na rynku mleka oraz malin, choć odżegnuje się od tego terminu. W wyniku uruchomienia skupu malin przez spółki Skarbu Państwa lokalnie cena malin wzrosła do 5,5 zł za kilogram, wcześniej owoce te kosztowały 3,5 zł/kg. Dodatkowo, Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych zacznie skupować mleko w proszku i masło – by zdjąć je z rynku i uzupełnić magazyny. – To spowoduje, że będzie zapotrzebowanie. I mam nadzieję, że to spowoduje wzrost cen – dowodził minister Telus.

Od stycznia do sierpnia 2023 r. – według danych resortu – z Polski wywieziono ok. 10 mln ton zboża, a wjechało do niej 1,3 mln ton.

– Premier Mateusz Morawiecki i wicepremier Jarosław Kaczyński mówią ostro: na rynek polski ukraińskie zboże nie wjedzie – zapowiedział Robert Telus, minister rolnictwa na piątkowej konferencji prasowej zwołanej po rozmowach z krajami „piątki” sąsiadującej z Ukrainą.

Minister Telus zapowiedział, że rząd wprawdzie, wraz z pozostałymi krajami, przedłoży wniosek o przedłużenie do końca roku zakazu importu zboża na tych pięć lokalnych rynków. Co więcej, kraje te chcą, by zakaz był elastyczny, więc by można było dodawać do niego inne surowce w razie potrzeby, np. Polska chętnie dopisałaby maliny, inne kraje – olej słonecznikowy. Jednak nawet jeśli UE na przedłużenie tego zakazu się nie zgodzi, to rząd – ustami ministra rolnictwa – już dziś zapowiada nowy zatarg, bo wtedy Polska wprowadzi swoje obostrzenia.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Rolnictwo
Słaba koniunktura obniża sprzedaż ciągników
Rolnictwo
Jaka będzie przyszłość rolnictwa?
Rolnictwo
Michał Kołodziejczak: Związek rolniczy Orka istnieje na razie tylko w Sejmie
Rolnictwo
Tajemnicza głodówka w Sejmie nieistniejącego związku
Rolnictwo
Dziwny strajk głodowy w Sejmie. Rolniczy związek nie istnieje, ale protestuje
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy