Marek Siwiec przywołuje dwie wczorajsze wypowiedzi dla "Rzeczpospolitej" dwóch ważnych ministrów od spraw europejskich. Mikołaj Dowgielewicz (wiceszef MSZ odpowiedzialny za prezydencję) pytany: "Te mityczne 80 miliardów euro dla Polski w ramach polityki spójności są realne?" – odparł:
Szacunki są aktualne, ale wiemy, że atmosfera przed tą dyskusją jest po prostu straszna. Przestrzegałbym więc przed obiecywaniem kwot.
A Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego, stwierdziła:
Największym niebezpieczeństwem jest przeciągnięcie się negocjacji i nieuchwalenie nowego budżetu przed 2014 r. Jeśli zostanie on uchwalony, to polityka spójności się w nim znajdzie, a to oznacza, że dostaniemy pieniądze. Natomiast jeśli negocjacje się przeciągną, to w 2014 r. może się okazać, że Unia Europejska nie ma budżetu na lata 2014-2020 i co wtedy? Nikt na to teraz nie odpowie, bo nigdy coś takiego się nie zdarzyło.
Zdaniem Siwca oznacza to, że:
Jest ciekawie, bo przedstawiciele rządu, bez nazwisk, ale krytykują premiera…
I przywołuje pamiętny spot PO o 300 miliardach z Unii, który:
Jest wciąż bardzo popularny wśród posłów do Parlamentu Europejskiego. Ciekawe, czy pomaga w trudnych negocjacjach? Ciekawe, czy buduje koalicję biednych wobec wątpliwości bogatych?
Siwiec wnioskuje:
Coś nam się należy – albo przeprosiny albo dymisje niesfornych ministrów.
Panie europośle, więcej wiary w PO! Spokojnie, pieniądze będą. Może mniejsze, może później i może nie dla Polski, ale będą.