Przez media przetoczyła się dyskusja o tym, o czym Donald Trump rozmawiał z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Premier Donald Tusk wyjaśnił, że rozmowa dotyczyła sytuacji wewnętrznej w kraju i była zbyt ciekawa, by mówić o niej publicznie. A później – przypadkiem lub nie – Amerykanie wstrzymali rotację brygady pancernej w Polsce, odwołali wizytę wicepremiera Kosiniaka-Kamysza w Waszyngtonie, a sprawa bazy nadal pozostaje nierozstrzygnięta.

Reklama
Reklama

A może Radosław Sikorski i Władysław Kosiniak-Kamysz powinni zamienić się rolami?

Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że Kosiniak-Kamysz poinformował premiera Tuska o swojej rozmowie z Trumpem, ten zaś nie przekazał jej treści drugiemu wicepremierowi i ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu. Czyżby się czegoś obawiał? A może skorzystalibyśmy, gdyby wicepremierzy zamienili się tekami? Dynamizm Sikorskiego znalazłby wówczas ujście w przywracaniu obowiązkowej służby wojskowej, a koncyliacyjność Kosiniaka-Kamysza pomogłaby załatwić nominacje ambasadorów, może nawet budowę Fortu Trump.

Tymczasem Marzenna Guz-Vetter, była przedstawicielka Komisji Europejskiej w Warszawie, twierdzi, że Berlin przejmuje stery: zawiera porozumienia wojskowe z Francją, Wielką Brytanią i Ukrainą, a w formacie G3 koordynuje rozmowy Zachodu z Kijowem i Waszyngtonem. Polska najważniejsze rozgrywki ogląda z korytarza. Konferencja odbudowy Ukrainy w Gdańsku przeszła bez echa, a naszych ekspertów zabrakło zarówno przy pracach nad planem Draghiego, jak i w Grupie Renu. Udział Donalda Tuska w spotkaniach z Wołodymyrem Zełenskim oraz w Karpackiej Ósemce tego obrazu nie zmienia. Dziś to Ukraina zaprasza Polskę do nowych formatów – znak, że z petenta stała się europejskim rozgrywającym.

Prezydent Karol Nawrocki mógłby pojechać do Kijowa

Z kolei prezydent odbył pierwszą w historii naszych relacji wizytę państwową na Filipinach, gdzie spotkał się z Mannym Pacquiao. Wizyta była udana: najpierw rozmowy, potem trening bokserski. Światowe media donosiły, że prawy prosty był całkiem całkiem – dyplomacja wagi ciężkiej wreszcie nabrała dosłownego znaczenia. Warto byłoby również pojechać do Republiki Południowej Afryki, choćby po to, by na miejscu wyjaśnić, dlaczego Polska zajęła miejsce tego kraju w G20. Tam jednak bokserskie skojarzenie traci lekkość: dwukrotny mistrz świata Zolani Tete został zastrzelony przed swoim domem.

Czytaj więcej

Prezydent Karol Nawrocki dla „Rzeczpospolitej”: Donald Tusk jest politykiem antyamerykańskim

Republika Południowej Afryki nie pojawi się na szczycie G20. W sporze tego kraju z prezydentem Trumpem pomocną dłoń wyciągnął jednak Komitet Noblowski, przyznając Pokojową Nagrodę Nobla Navi Pillay, byłej wysokiej komisarz ONZ do spraw praw człowieka i sędzi Międzynarodowego Trybunału Karnego. Decyzja ta wyraźnie nie ucieszyła Donalda Trumpa. Wkrótce potem jego administracja nałożyła sankcje na Międzynarodowy Trybunał Karny.

Podpowiem nieśmiało jeszcze jeden kierunek: w Kijowie czeka zawodnik naprawdę wagi ciężkiej – Witalij Kliczko, który na co dzień zmaga się z rosyjskimi atakami na infrastrukturę energetyczną. Po sparingu prezydent mógłby także spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim. Wizyta w Kijowie przed oczekiwanym spotkaniem z Donaldem Trumpem i Władimirem Putinem na szczycie G20 w Miami z pewnością by nie zaszkodziła.

Autor

Jacek Czaputowicz

Profesor na Uniwersytecie Warszawskim, w latach 2018–2020 był ministrem spraw zagranicznych