Jakie działania planuje MSWiA, aby zwiększyć bezpieczeństwo w szkołach? Poza zapowiedzianymi już patrolami policji w ich okolicach?

W dużej mierze za zapewnienie bezpieczeństwa odpowiadają organy prowadzące szkoły, czyli samorządy oraz dyrektorzy. Przygotowaliśmy już dla szkół instrukcję reagowania na wypadek wystąpienia ataków z powietrza.

Ale nie uwzględnia ona reagowania w przypadku ataków terrorystycznych.

Dlatego uważam, że przed nami kolejny proces przygotowania, a raczej uzupełnienia, instrukcji o postępowanie na wypadek tego typu zagrożenia. Ale z naszych analiz wynika, że nauczyciele i dyrektorzy szkół stanęli na wysokości zadania. W każdym przypadku pozamykano drzwi w salach lekcyjnych, aby zmniejszyć ryzyko dla dzieci i młodzieży przebywających w obiektach, co świadczy, że osoby odpowiedzialne za dzieci posiadają elementarną wiedzę o sposobach postępowania. Te zachowania zasługują na uznanie.

Jednak niewątpliwie przed nami są ćwiczenia i szkolenia obejmujące także reagowanie na zdarzenia terrorystyczne. Od wielu lat stosowane są procedury ewakuacji na wypadek pożaru, które zgodnie z zasadami muszą być ćwiczone do trzech miesięcy od rozpoczęcia roku szkolnego. Takie ćwiczenia mają miejsce i bardzo często przeprowadzane są z udziałem strażaków. Zalecono również ćwiczenia na wypadek  alarmów związanych z atakami z powietrza. Ćwiczenie określonych zachowań, zwłaszcza w szkołach z udziałem dzieci, wpłynie na zmniejszenie stresu, który w takich sytuacjach ma przecież miejsce.

Czytaj więcej

Dlaczego młody człowiek jest gotowy zabijać rówieśników

Czytałem wypowiedź kobiety, która była świadkiem ataku w szkole w Leszczydole-Nowiny i zadzwoniła na numer alarmowy 112 do Centrum Powiadomienia Ratunkowego – sama stwierdziła, że była tak zdenerwowana, że nie była w stanie jasno zrelacjonować, co się dzieje. Jednak operatorka centrum, które mieści się w Radomiu, potrafiła uzyskać od zdenerwowanej, dzwoniącej kobiety kluczowe informacje i wysłać na miejsce służby. To świadczy o profesjonalizmie w tym przypadku operatorek tego centrum.

Instrukcja reagowania na wypadek uderzenia z powietrza zostanie omówiona i przećwiczona w szkołach z udziałem strażaków. Czy oni także zajmą się szkoleniami dotyczącymi reagowania w przypadku ataku terrorystycznego?

Decyzja ministra idzie w dwóch kierunkach: straż – tak, ale musi się w to włączyć również policja. Ministerstwo jeszcze przed tymi tragicznymi wydarzeniami w ramach Akademii Ochrony Ludności przygotowało dla chętnych szkół projekt, a raczej trening nakierowany na sposób postępowania rodziców i dzieci w sytuacjach kryzysowych, który ma być przeprowadzony jeszcze w październiku. Wiemy, że szkoły mają już opracowane określone procedury uniemożliwiające swobodne poruszanie się po placówce. Na terenie szkoły są również wyznaczane strefy rodzica, ale być może trzeba będzie skorzystać np. z wzorców hiszpańskich, gdzie w ogóle na teren szkoły poza nauczycielami i uczniami nikt nie ma wstępu. Rodzice po prostu czekają na dzieci poza ogrodzeniem szkoły. Ograniczenia ryzyka wtargnięcia osób niepożądanych stają się potrzebą chwili.

Bierzecie pod uwagę rozszerzenie procedur bezpieczeństwa w szkołach, np. wprowadzenie kontroli, bramek, zainstalowania przycisków alarmowych?

Należy rozważyć różne scenariusze przygotowania szkoły, jednym z zaleceń jest, aby rano, gdy jest najbardziej intensywny ruch w szkole, ktoś z pracowników stał przy wejściu i obserwował, kto wchodzi do obiektu. Z tego, co wiem, część placówek ma lub rozważa wprowadzenie kodowanych bramek wejściowych, jednak zastosowanie rozwiniętych technologii wiąże się z poważnym wyzwaniem finansowym, ale w tym przypadku nie należy szukać oszczędności. W większości szkół w innych państwach nie ma na wejściach bramek z wykrywaczami metali.

A przyciski alarmowe?

Bywa, że w szkołach są systemy sygnalizacji pożarowej i ręczne ostrzegacze pożarowe. Nie wykluczam, że w sytuacji zagrożenia mogłyby zostać użyte. W wielu przypadkach są one połączone z Państwową Strażą Pożarną, która może się udać na miejsce zdarzenia. Nie mówię, że to jest najlepsze rozwiązanie, ale stanowi pewną alternatywę w sytuacjach kryzysowych. Ale nie jest to standard. Zapewne część szkół ma również systemy alarmowe antywłamaniowe, można rozważyć rozszerzenie ich funkcjonalności o przyciski antynapadowe, o ile będzie to możliwe. Część szkół ma również monitoring wizyjny, co niewątpliwie wpływa na bezpieczeństwo w szkole.

Czy sygnały o planowanych atakach np. treści w internecie lub potencjalnych „challenge’ach” można dzisiaj skutecznie monitorować?

Policja i inne służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo mają narzędzia ułatwiające  śledzenie treści w sieciach internetowych, które mają znamiona zagrożeń, w tym ataków terrorystycznych. W policji zadanie to realizuje Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości i, jak przekazała policja, są tego efekty w postaci zatrzymania kolejnych młodych osób, które być może miały jakieś złe zamiary lub tworzyły treści o charakterze ekstremistycznym. Ale to również złożona praca operacyjna oparta na współpracy międzynarodowej. Młodzi ludzie są coraz bardziej podatni na wpływy grup ekstremistycznych i jest to z premedytacją wykorzystywane w ramach wojny kognitywnej, która jest również celem Federacji Rosyjskiej.

Czytaj więcej

Korpus obrony cywilnej. Kto wejdzie w jego skład? MON odsyła do MSWiA

Czy ostatnie zdarzenia coś łączy?

Jedyny punkt wspólny to fakt, że dochodziło do nich na terenie Mazowsza. Na ten czas policja nie łączy tych zdarzeń.

Program ochrony ludności i Obrony Cywilnej na lata 2027-2031 obejmuje gigantyczną sumę 102,4 mld zł. Część pieniędzy trafi do samorządów, ale ja się zastanawiam, kiedy te środki pozwolą na stworzenie efektywnego systemu powiadamiania i alarmowania ludności cywilnej?

Tak budujemy system alarmowania i ostrzegania mieszkańców od momentu, gdy pojawiliśmy się w ministerstwie. Prowadzimy te działania przy współudziale Państwowej Straży Pożarnej, która na to zadanie wykorzystuje również środki z Krajowego Planu Odbudowy. Niestety wcześniej nie podjęto żadnych systemowych działań, a przecież pełnoskalowa wojna na Ukrainie rozpoczęła się z początkiem 2022 r. Dążymy do uruchomienia kilku ścieżek komunikowania się z obywatelami, tworząc System Ostrzegania i Alarmowania. Jednym ze sposobów jest użycie syren alarmowych. Państwowa Straż Pożarna wzięła na siebie obowiązek zbudowania zintegrowanego systemu łączącego wszystkie dostępne syreny na terenie naszego kraju oraz instalowanie kolejnych urządzeń cyfrowych. Ten proces wymaga współpracy wojewodów z samorządami. System będzie mógł być uruchamiany zarówno z poziomu wójta, Powiatowego Stanowiska Kierowania PSP, Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego i Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

O jakim systemie pan mówi?

System SOiA, nad którym pracuje Komenda Główna Państwowej Straży Pożarnej, składa się z kilku komponentów: elementem jest publiczna aplikacja, która umożliwi przekazywanie alertów i komunikatów na telefony. Tę aplikację będzie można pobrać ze sklepu internetowego i według założeń będzie dostępna do końca bieżącego roku. Teraz jest testowana przez niezależne instytucje. Sprawdzana jest jej niezawodność oraz odporność na cyberataki. Będzie ona połączona z aplikacją, która wskazuje punkty schronienia. Kolejnym elementem jest aplikacja do wymiany informacji między służbami, czyli system wspomagający zarządzanie kryzysowe oraz wspomniany system alarmowy oparty na zintegrowanych syrenach.

Czy integracja syren zakończy się jeszcze w tym roku?

Aktualnie w całym kraju mamy 22 tys. syren, z tego 12,5 tys. już jest zintegrowanych. Proces ten z każdym dniem postępuje, ale jego wykonanie będzie jednak trwało. Nie chciałbym jednoznacznie określać terminu jej zakończenia, bowiem to zależy od wielu czynników, w tym dostępności urządzeń, przygotowanych monterów – technologów itp. Mogę za to zapewnić dostępność środków na realizację tego zadania.

Czy system ten obejmie też syreny Ochotniczych Straży Pożarnych?

Tak, w znacznej części te syreny w tym roku zostały zintegrowane. Chcemy wykorzystać wszystkie syreny, jakie są dostępne, także znajdujące się np. na terenie zakładów pracy, lub będące w dyspozycji samorządów. One powinny stanowić element uzupełnienia systemu. Wojewodowie oraz samorządy lokalne dokupują kolejne syreny i montują je tam, gdzie występuje ich ograniczona słyszalność.

Czytaj więcej

Nowy system ostrzegania: Alarm uruchomi latarkę w telefonie komórkowym

Jaki obszar Polski stanowi obecnie białą plamę, jeżeli chodzi o zasięg słyszalności syren alarmowych?

To ok. 20 proc. , ale są to najczęściej osiedla, przysiółki. Niemniej te białe plamy trzeba sukcesywnie uzupełniać.

Dlaczego alert RCB trafia do odbiorców z opóźnieniem i zdarzają się błędy?

System ostrzegania i alarmowania w przypadku uderzenia z powietrza oparty jest na współpracy Centrum Operacji Powietrznej, Ośrodkiem Dowodzenia i Naprowadzania MON z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. W przypadku zagrożenia związanego z atakiem Federacji Rosyjskiej na teren zachodniej Ukrainy Centrum Operacji Powietrznej przekazuje do RCB komunikat o uruchomieniu odbiorników radiowych, które są umiejscowione w Wojewódzkich Centrach Zarządzania Kryzysowego, Powiatowych CZK lub Powiatowych Stanowiskach Kierowania PSP. I od tego momentu rozpoczyna się nasłuch komunikatów o potencjalnym ataku z powietrza, które przekazują siły zbrojne. Komunikaty te przekazywane są w sposób zakodowany w oparciu o obowiązującą instrukcję.

W urzędzie zatem potrzebny jest ktoś, kto taki komunikat odbierze?

Kiedy przejmowaliśmy ten system, odbiorniki radiowe w paśmie KF, które temu służyły, nie dawały gwarancji właściwej słyszalności. Dlatego komunikaty były po prostu niesłyszalne. W bieżącym roku przebudowano technologicznie ten system, opierając go na cyfrowym standardzie, co poprawiło komunikację i słyszalność. Dodatkową trudnością, jaką zastaliśmy jest to, że wiele Powiatowych Centrów Zarządzania Kryzysowego, które posiadały stacje radiowe KF, nie pracowało w systemie całodobowym. Dlatego zaleciliśmy przejęcie tych obowiązków przez Powiatowe Stanowiska Kierowania PSP.

Bo w tych miejscach dyżurują ludzie 24 godziny na dobę.

Tak. Ale przypomnę, że już teraz zgodnie z ustawą o zarządzaniu kryzysowym w Powiatowych Centrach Zarządzania Kryzysowego powinny odbywać się dyżury 24-godzinne. Ale fakty są takie, że w wielu miejscach takich dyżurów nie było. Samorządy po prostu tłumaczą, że nie mają tylu ludzi. Aby wyjść z tej sytuacji przygotowując ustawę o ochronie ludności wprowadziliśmy zapis, że starosta ma prawo powierzyć zadania Powiatowego Centrum Zarządzania Kryzysowego Komendantowi Powiatowemu PSP. Aktualnie większość komend powiatowych PSP przejęła te obowiązki.

Słowem komunikat wojska i RCB trafi do straży pożarnej, a nie urzędu?

Tak, to straż pożarna będzie mogła uruchomić syreny alarmowe ze swojego stanowiska kierowania. Musieliśmy to zrobić, bo były takie sytuacje, że po godzinach pracy urzędów trzeba było kogoś wezwać z domu, żeby włączył syrenę. A wszystko przecież dzieje się dynamicznie. Gdy rosyjska rakieta leci z prędkością 900 km/h to po 7 minutach od przekroczenia granicy jest nad Lublinem. Dlatego kluczowy jest czas uruchomienia syren. Uruchomienie części syren realizują również Wojewódzkie Centra Zarządzania Kryzysowego, które docelowo przejmą uruchamianie syren na terenie województwa w przypadku alarmów o napadzie z powietrza.

Ewolucji podlegał również alert RCB wysyłany do obywateli za pomocą SMS-ów. Przyjęto zasadę stopniowego komunikowania w ten sposób. Pierwszy SMS jest informacyjny, ma on miejsce, gdy zaczyna się atak Federacji Rosyjskiej na zachodnią Ukrainę w pobliżu polskich granic, zaczyna się od jednego słowa „UWAGA” i ma na celu poinformować odbiorcę, że może zostać wysłany kolejny komunikat i należy zachować czujność, śledząc je. Kolejny alert, również poprzedzony słowem „UWAGA” wskazuje, że trzeba być przygotowanym na ewentualne przemieszczenie się do miejsca bezpiecznego. Natomiast alert poprzedzony trzykrotnym słowem „UWAGA” jest zaleceniem, aby zejść do punktu schronienia lub miejsca bezpiecznego, przy tym alercie włączane są syreny. Każdy z tych komunikatów może być przesłany bez zachowania kolejności, z wyjątkiem komunikatu pierwszego. Po zakończeniu zagrożenia powinien być wysłany komunikat odwołujący alert.

To prawda, że SMS-y jeszcze zbyt wolno docierają do odbiorców. Czas ich przesyłania jest warunkowany możliwościami operatorów, jednak tempo ich przesyłania uległo już zasadniczej poprawie. Docelowo operatorzy zwiększą przepustowość do 7 tys. SMS-ów na sekundę. Wymaga to dalszych zmian technologicznych u operatorów. Jak przejmowaliśmy ten system, to czas dotarcia SMS-a do odbiorców trwał nawet do godziny od dokonania wysyłki.

Czytaj więcej

Szef Agencji Wywiadu: Rosja postrzega Polskę jako przeszkodę

W czasie wysyłki komunikatów RCB zamiast do lubelskiego trafiły one do województwa lubuskiego. Wiadomo już, kto zawinił?

Tak. To był błąd ludzki. Ta osoba została przesunięta na inne stanowisko. Dyrektor RCB podjął czynności, aby w momencie, gdy trzeba określić obszar do wysyłki alertu RCB, nie dochodziło do takiej pomyłki. Po prostu przy wpisywaniu do systemu, w oparciu o literówkę system podpowiedział inne województwo. Teraz je rozgraniczono tak, aby do takiego zdarzenia nie doszło.

RCB jest instytucją niedoinwestowaną, niedocenianą – tak twierdzą eksperci, często byli pracownicy tej instytucji. Czy będzie miało ono większy budżet, więcej etatów?

Przypomnę, że poprzedni rząd miał pomysł, aby zlikwidować RCB. Konsekwencją tego stanu było to, że wielu fachowców odeszło. Ta instytucja zajmuje się nie tylko kwestią alarmowania i ostrzegania ludności i służb dyżurnych, ale też przepływem informacji między wojewódzkimi centrami zarządzania kryzysowego i ministrami. W jej zainteresowaniu jest też obszar infrastruktury krytycznej, procesy planistyczne dotyczące zarządzania kryzysowego. Już w tym roku RCB otrzymało dodatkowe środki z programu ochrony ludności na wzmocnienie swoich narzędzi technologicznych. W bieżącym roku RCB zasilona jest 29 etatami. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji uzgodnił z premierem, że na Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zostanie przeznaczona w kolejnym roku kwota 47 mln zł. To prawie czterokrotnie więcej niż dotychczas. W najbliższych dniach dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa ma przedłożyć Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji nowe podejście do organizacji całej instytucji.

Dlaczego prace związane z wdrożeniem technologii cell broadcast, czyli natychmiastowego powiadomienia wszystkich telefonów w zasięgu stacji bazowej, ruszyły z kopyta dopiero wtedy, gdy pojawiało się realne zagrożenie uderzeniem z powietrza ze strony Rosji? Wiele lat trwała jałowa dyskusja, z której oczywiście wynikało, że takie rozwiązanie jest niezbędne.

Decyzję o wprowadzeniu tej technologii podjął minister. Operatorzy telefonii komórkowej deklarują, że uda się to w ciągu roku. My mamy zabezpieczone środki na realizację tego przedsięwzięcia. Ta jałowa dyskusja wynikała z tego, że wcześniej nie mieliśmy żadnych środków, które ewentualnie mogłyby być przeznaczone na budowanie odporności społecznej, poczynając od gminy, a kończąc na Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Właściwie mogliśmy sobie tylko opowiadać, co chcielibyśmy zrobić. To zmieniła ustawa o Ochronie Ludności i Obronie Cywilnej i zapewnienie źródeł finansowania. Dzisiaj środki finansowe są zapewnione na budowanie systemu ostrzegania i alarmowania, na budowę obiektów ochronnych, tworzenie zasobów na potrzeby lokalne, na dywersyfikację dostaw dla obywateli.

Ale wracając do wdrożenia technologii cell broadcast pojawiał się argument, że jest on podatny na zhakowanie, bo coś takiego zdarzyło się na Ukrainie.

Wiedząc o tym, że jest pewna podatność na zakłócenia tego systemu, zdecydowano, że istotniejsze jest, aby telefon komórkowy wykorzystując tę technologię, skutecznie przekazywał komunikat o zagrożeniu, który dotrze do obywatela.

Kiedy powstanie system bezpiecznej łączności rządowej? Na jakim etapie jest jej tworzenie?

To proces złożony, oparty na kilku instrumentach. Zapadła jednak kluczowa decyzja, aby łączność współdziałania służb i organów ochrony ludności oprzeć na technologii cyfrowej systemu Tetra. Za jego powstanie jest odpowiedzialna policja. Powstają już stacje nadawcze. Obejmują one miasta wojewódzkie, miasta powiatowe oraz szlaki komunikacyjne. Radioodbiorniki trafią też m.in. do Ochotniczych Straży Pożarnych. Ten system nie jest budowany tylko dla policji, ale dla całego systemu zarządzania kryzysowego. Obecnie obejmuje swoim zasięgiem ok. 70 proc. kraju. Nad organizacją systemu bezpiecznej łączności czuwa zespół powołany przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Rusza akcja znakowania punktów schronienia przez straż pożarną, ale zdajemy sobie sprawę, że to jest atrapa całego systemu ochrony ludności cywilnej. Dzisiaj obiektów spełniających właściwe standardy ochronne z wentylacją, filtrami powietrza itd. wystarcza dla zaledwie ok. 4 proc. ludności.

Nie mogę zgodzić się ze sformułowaniem, że jest to atrapa. Aktualnie wyznaczono ponad 86 tys. punktów schronienia. Liczba tych obiektów będzie zmieniała się każdego roku. Stworzyliśmy ramy prawne pozwalające na budowę obiektów zbiorowej ochrony, ale trzeba zaznaczyć, że są one potrzebne na czas wojny. Na czas pokoju potrzebne są miejsca doraźnego schronienia. Obiekty zbiorowej ochrony mają być podwójnego zastosowania – czyli na czas wojny zmienią swoją funkcję. Na przykład po ogłoszeniu stanu wojennego z garażu podziemnego trzeba będzie usunąć samochody, a ustawić tam łóżka polowe, fotele czy suche toalety, umywalki oraz przygotować aprowizację. Na przygotowanie pomieszczenia dajemy 72 godziny. Ale żeby te obiekty odpowiednio przystosować, musi być zmagazynowane wyposażenie i to jest rola samorządów. Pamiętajmy, że od tego roku wszystkie nowoprojektowane budynki mieszkalne wielorodzinne oraz użyteczności publicznej, jeśli mają zaprojektowane pomieszczenie podziemne oraz garaże podziemne muszą spełniać funkcje miejsc doraźnego schronienia na czas wojny, a aktualnie istniejące będą punktem schronienia przy zachowaniu dotychczasowej funkcji, np. garażu podziemnego.

Państwowa Straż Pożarna wyznaczyła punkty schronienia, które można znaleźć w aplikacji gdziesieukryc.pl. Do 31 grudnia mają być one oznaczone znakiem Obrony Cywilnej. Samorządy zostały o tym poinformowane. Zgodnie z przyjętym rozporządzeniem jest to również obowiązek właścicieli i zarządzających takimi obiektami.

Kiedy rozpocznie się formowanie Korpusu Obrony Cywilnej? Czy w tej kwestii MSWiA dogadało się z MON, bo przecież obydwie służby mundurowe sięgają po tę samą grupę osób. Czy jest już jasne, kto trafi w przypadku ogłoszenia mobilizacji do wojska, a kto do OC?

Ministerstwo Obrony Narodowej ma nadrzędność dla potrzeb sił zbrojnych i przyjęto zasadę, że Siły Zbrojne mają pierwszeństwo przed potrzebami Obrony Cywilnej, ale cały zasób Państwowej Straży Pożarnej należy już do Korpusu Obrony Cywilnej – ci strażacy są obligatoryjnie wyłączeni ze służby wojskowej.

Czytaj więcej

Sondaż „Rzeczpospolitej”. Jak się zachować, gdy zostanie ogłoszony alarm

A co z druhami z Ochotniczych Straży Pożarnych?

Komendant Główny PSP uzgodnił z Wojskowymi Centrami Rekrutacji, jaki zasób będzie niezbędny dla funkcjonowania tej formacji w ramach Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego, jak również dla pozostałych jednostek OSP. To dlatego, że wszystkie jednostki OSP są podmiotami ochrony ludności. Zatem będzie wydzielona grupa ochotników, która nie zostanie powołana do wojska. Powołania do Obrony Cywilnej będzie wydawał wojewoda. Ale to dopiero przed nami. Ten sam problem dotyczy pracowników kluczowych dla funkcjonowania gospodarki czy podmiotów świadczących podstawowe usługi dla mieszkańców, np. kierowców zawodowych, którzy zajmują się dostarczaniem różnych produktów, administracji, osób realizujących zaopatrzenie w wodę czy odbiór nieczystości itp. Państwo w czasie wojny musi w miarę normalnie funkcjonować.

Zastanawiam się, czy do Korpusu Rezerwy Obrony Cywilnej powinni być kierowani byli oficerowie służb? Szef Agencji Wywiadu płk. Paweł Szota przyznał, gdy o to pytałem, że jest to marnotrawstwo i „kardynalny błąd”. Czy tutaj coś się zmieni?

Mamy rozstrzygnięcia ustawowe, ci ludzie mogą otrzymać powołanie do Sił Zbrojnych lub Obrony Cywilnej. To będzie uzależnione od tego, jakie będzie zapotrzebowanie.

Oficerowie służb w OC? Przecież to ludzie przeszkolonych m.in. do działań dywersyjnych?

Skierowanie do Obrony Cywilnej nie oznacza, że będzie on np. ratownikiem, ale może wspierać komórki zarządzania kryzysowego czy urzędu wójta lub burmistrza, który będzie w „czasie W” szefem OC na swoim terenie. Zatem mogą być wsparciem dla administracji samorządowej i rządowej. Ale to nie wyklucza możliwości, że służby specjalne mogą tworzyć swoje rezerwy osobowe. W tym przypadku kluczowe decyzje podejmują jednak Wojskowe Centra Rekrutacyjne.

Absolwent Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. W latach 1992-1997 pełnił funkcję komendanta rejonowego

Gen. Wiesław Leśniakiewicz wiceminister MSWiA

Absolwent Szkoły Głównej Służby Pożarniczej. W latach 1992-1997 pełnił funkcję komendanta rejonowego Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Targu, następnie do 2003 r. komendanta Szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. W 2003 r. został powołany na stanowisko mazowieckiego komendanta wojewódzkiego PSP, a dwa lata później na zastępcę komendanta głównego PSP i zastępcę szefa Obrony Cywilnej Kraju. W latach 2008-2015 był Komendantem Głównym Państwowej Straży Pożarnej, Szefem Obrony Cywilnej Kraju. Społecznie pełni funkcję wiceprezesa Zarządu Głównego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych RP

Foto: Materiały prasowe