Co powoduje, że cichy, nierzucający się w oczy młody człowiek idzie z nożem do szkoły, w plecaku ma domowej roboty bombę, aby ranić rówieśników, nauczycieli i przypadkowe osoby? Z relacji świadków wynika, że zapowiadał, że będzie o nim głośno w dniu urodzin?

–  Co dzieje się w głowie, wie tylko sprawca tych zdarzeń. Możemy snuć pewne hipotezy i przypuszczać, że mamy do czynienia z procesem radykalizacji prowadzącej do przemocy. Istotna jest odpowiedź na pytanie, jakie były jej inne objawy, jakie było środowisko, w którym funkcjonował młody człowiek, jakie wydarzenia z jego życia spowodowały, że na końcu podjął tak dramatyczną decyzję przypuszczalnie zabicia innych osób. To musi być przedmiotem badań profesjonalistów.

To nie jest taki pierwszy przypadek? Dzisiaj policja informuje o dwóch kolejnych atakach.

–  Nie możemy tego zdarzenia analizować w oderwaniu od tego, co dzieje się w kraju i w innych państwach europejskich, gdzie zdarzeń tego typu jest bardzo dużo. W Polsce w ostatnich trzech tygodniach policja i służby zatrzymały co najmniej trzech małoletnich planujących podobny atak. Nie wszystkie te przypadki wpisują się w jeden schemat. Radykalizacja młodych ludzi prowadząca do przemocy dzieje się w sposób zdecentralizowany, dlatego, że ma ona charakter silnie indywidualistyczny, zatomizowany ze względu na funkcjonowanie w ekosystemie społeczno-cyfrowym. Dzisiaj jednak nie wiemy, czy ten komponent był obecny w tym, co wydarzyło się w Ostrołęce.

Powiedział pan, że nie ma wzoru pozwalającego opisać samotnego wilka, który decyduje się na dokonanie zamachu z potencjalną masową liczbą ofiar, ale niewątpliwie można taką postawę zdefiniować w oparciu o pewne wspólne elementy.

– Starają się je opisać raporty przygotowywane przez służby, które zajmują się skrajnym etapem radykalizacji, czyli aktami przemocy i działaniami zagrażającymi życiu i zdrowiu ludzi. Z tych raportów wiemy, że w Polsce i Europie jest to zjawisko nowe. Mówimy o dwóch mechanizmach – pierwszy Europol określił VaaS (violence-as-aservice), czyli przemoc jako usługa. Młody człowiek dokonuje aktów przemocy za mikropłatności dokonywane przez platformy społecznościowe, streamingowe, ale częściej szyfrowane komunikatory. Europol, opisując ten mechanizm, wskazał cztery podmioty: osobę, która inicjuje działanie, ktoś inny dokonuje wyboru danej osoby lub osób, kolejnym jest logistyk, który dostarcza na miejsce środki np. broń, na końcu tego łańcucha jest wykonawca. Najtrudniej jest określić, kto jest tym pierwszym elementem. Europol uznaje ten schemat działania za na tyle poważny, iż powołał specjalną grupę zadaniową, która zajmuje się tym zjawiskiem w 10 państwach. W ciągu kilku miesięcy zatrzymała ona 260 osób w Europie. Nie wszyscy byli małoletnimi. Część z nich była rekruterami, inni inspirowali do działania. Uchwycenie ich działań jest trudne, bo dotyczy w większości osób małoletnich, które nie podlegają twardemu prawu karnemu. Ci ludzie wykonywali zadania m.in. o charakterze przestępczym za niewielkie środki finansowe.

Czytaj więcej

„Rzecz w tym”: Brutalne treści i fascynacja przemocą. „Straciliśmy nad tym kontrolę”

Jakie mieli zlecenia?

– Wykonywali zdjęcia, materiały wideo, tworzyli sytuację chaosu społecznego, uczestniczyli w bójkach, ale też mogli dokonywać podpaleń czy malować hasła na murach, niszczyć mienie społeczne. Jestem przekonany, że ten mechanizm był wykorzystywany np. w działaniach antyukraińskich, co uwidaczniało się w szerzeniu antyukraińskich fobii. To zjawisko jest obecne w Polsce, także wśród młodych Ukraińców i Białorusinów. Uchwycenie tego mechanizmu przez państwo jest trudne, bowiem nie mamy regulacji, które ograniczałyby je. Tym bardziej że młodzi posługują się szyfrowanymi komunikatorami, a do tych treści nie ma dostępu nawet właściciel platformy. 

Szef ABW płk. Rafał Syrysko powiedział „Rz”, że w takich przypadkach coraz częściej nie mamy do czynienia z uporządkowaną ideologią. „Źródło radykalizacji wynika z zanurzenia młodych ludzi w świecie brutalnych obrazów, makabrycznych nagrań, propagandy terrorystycznej, gloryfikacji masowych morderców i internetowych społeczności, które stopniowo oswajają odbiorcę ze śmiercią, cierpieniem, a przede wszystkim pogardą dla ludzkiego życia. To działa jak trucizna podawana małymi dawkami”. Pan używa także określenia „nihilistycznie zorientowana przemoc”.

– Takiego określenia używa FBI, które mówi o pozaideologicznym czy nieideologicznym ekstremizmie młodzieży. Ona tym się różni od przemocy opartej na podstawach ideologicznych, że jej celem nie jest zmiana porządku społecznego w oparciu o jakąś ideologię np. antydemokratyczną. Pojawiają się za to narracje innego typu. Celem jest destrukcja sama w sobie.

Możemy powiedzieć, że „czysta przemoc”?

– Tak, staje się ona zarówno środkiem, jak i celem. Jest w zasadzie całym światem tego ekosystemu społeczno-cyfrowego. Tak naprawdę chodzi tylko o brnięcie w nią, zwiększanie jej skali. W Polsce mieliśmy do czynienia z obudowywaniem ich np. narracją neonazistowską, ale to był tylko środek prowadzący do celu. Bo w tym przypadku mamy do czynienia z instrumentalizacją, za miesiąc ten sam człowiek mógł prezentować np. ideologię skrajnie proekologiczną.

Z czego wynika to rozchwianie?

– Młody człowiek nie ma spójnej wizji świata podług jakiejś ideologii. Jego działania są bardzo niekoherentne. I to jest specyfika określenia ekstremizmu czy radykalizacji przemocy zorientowanej nihilistycznie. Ten wyróżnik wynika z tego, że nie potrafiono sobie do końca poradzić z tzw. samotnymi wilkami, którzy funkcjonują w świecie zatomizowanym. Te osoby radykalizują się w intymnej relacji z aplikacjami, ze swoim własnym urządzeniem mobilnym, w ten sposób spełniają swoją potrzebę przynależności do pewnej grupy osób podobnie myślących.

Czytaj więcej

Płk Rafał Syrysko, szef ABW o nowej taktyce rosyjskich służb w Polsce i największych ryzykach

Dlaczego samotnymi wilkami stają się młodzi ludzie, niekiedy wręcz dzieci?

– Z dwóch powodów. Naturalnego z punktu widzenia ich etapu rozwoju, dzieci nie są w stanie przeciwstawić się zjawiskom, które ich otaczają, bowiem nie mają jeszcze skonstruowanego zmysłu krytycznego i pewnej refleksyjności. Tymczasem model rozwoju platform cyfrowych, w których oni funkcjonują, nie bierze tego pod uwagę. Zatem to nie jest ich wina. Drugi czynnik wynika ze specyficznego ekosystemu.

Platforma cyfrowa nie jest zatem tylko dodatkiem do życia, narzędziem do pracy, nauki lub zabawy?

- To jest środowisko ich życia.

Taka postawa jest określana za pomocą pojęcia „com”. To określenie sieci nieformalnych grup, ruchów i osób, komunikujących się ze sobą w cyberprzestrzeni, całkowicie zdecentralizowanych i budujących własne systemy nagradzania i konstruowania statusu, często poprzez działania przestępcze. To może być np. zabijanie zwierząt, samookaleczenia, znakowanie ciała określonymi symbolami czy sygnalizowanie gotowości do dokonania zabójstwa.

– Środowisko „com” realizuje także potrzebę przynależności tych ludzi, tworzenia ich tożsamości.

W jakim stopniu algorytmy platform społecznościowych, Discorda, Telegram czy np. fora gamingowe przyspieszają proces radykalizacji nastolatków?

– Bardzo przyspieszają. Mamy na to też dowody. Wskazują na to liczne badania np. prowadzone na Uniwersytecie w Kent czy Uniwersytecie w Dublinie. Opisują one toksyczność środowiska cyfrowego algorytmów i tak zwanej radykalizacji algorytmicznej. Algorytmy promują i dostarczają treści ekstremistyczne. W ogromnej mierze wpływają one na postawy chłopców i kształtują ich postawy mizoginistyczne, czyli nienawiści do dziewcząt lub kobiet. Chłopcom, którzy mają ciekawość poznawczą, całkowicie normalną na tym etapie wieku, czyli na przykład sport, ćwiczenia na siłowni algorytmy podsuwają treści, które promują wizję, gdzie kobieta pełni rolę przedmiotową, drugorzędną, temu niekiedy towarzyszy narracja, że kobiet jest zbyt dużo w przestrzeni publicznej i trzeba z tym zrobić porządek. W ten sposób także buduje się postawy ekstremistyczne. Wiele badań pokazuje, że algorytmy nadużywają lęków, bazują na emocjach.

Oczywiście nie możemy całkowicie potępiać wszystkiego, co dzieje się w platformach społecznościowych, ale faktem jest to, że od paru lat one bazują na toksycznych emocjach, bowiem w ten sposób przyciągają uwagę, wiążą z aplikacją. To nie jest cel przedsiębiorstwa, które takim narzędziem zarządza, ale maksymalizowanie zysku poprzez maksymalizowanie uwagi i czasu spędzanego w danej aplikacji. Natomiast krzywda, ekstremizm, o którym mówimy i wynikająca z tego przemoc oraz zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, są efektem ubocznym modelu, który jest od pewnego czasu promowany.

Czytaj więcej

Obce wywiady są mocno aktywne w Polsce – wynika z raportu ABW. „Rzeczpospolita” opisuje go pierwsza

Kamil Basaj prezes Fundacji InfoOPS Polska w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” pokazał mechanizm werbowania młodych przez obce służby poprzez wyznaczanie im konkretnych zadań do wykonania w oparciu o platformy gamingowe.

– Środowisko „com” pochodzące od pojęcia „community”, czyli paradoksalnie wspólnoty, społeczności staje się parasolem dla trzech filarów działań, które bardzo często się na siebie nakładają. Pierwszym jest nihilistyczny ekstremizm, który jest budowany w oparciu o desentyzację, czyli odwrażliwianie młodego człowieka. Dostaje on zadania np. w formie challenge'u, które mają na celu zabicie jego wrażliwości, jego empatii, która w tym wieku dopiero się rozwija. Zaczyna się od zadań relatywnie prostych np. bójek czy kłótni. Później następuje eskalacja: krzywdzenie zwierząt, samookaleczenia, następnie ataki nożownicze. Charakterystyczne dla ekosystemu nihilistycznego ekstremizmu jest stworzenie pewnych niepisanych zasad, które pozwalają skutecznie działać i budować relacje. Aby stworzyć własną tożsamość i własny status, trzeba spełniać pewne reguły. Jedną z nich jest narcyzm cyfrowy, potrzeba pokazania się za każdym razem, teatralności, pewnego show. Dlatego często działania ekstremistyczne tego środowiska są dokumentowane, wykonywane są zdjęcia, są streamingi, live’y z ataków lub prób samobójczych.

Zatem spaja ich ciągłe obcowanie z treściami przemocowymi, brutalnymi, morderstwami, samookaleczeniami?

– Tak. Są też przypadki, gdy atak jest streamingowany i kibicująca grupa np. pisze, żeby kogoś dobić. W ten sposób zyskują oni status. Drugim elementem jest szeroko pojęta cyberprzemoc, w ten sposób włącza się młodych ludzi w brudną, toksyczną wspólnotę. Wykonują oni wtedy różne prace, może być to np. dystrybucja pornografii. Trzeci element związany jest bardzo często z szantażem, w tym na tle seksualnym. Dzisiaj ten komponent niestety nie jest doceniany. Młody człowiek jest uwodzony nie z motywacji seksualnej, tylko w celu przygotowania serii materiałów, które będą go kompromitowały, a następnie poprzez szantaż służyły do jego zadaniowania. Z badania prowadzonego przez brytyjską instytucję Internet Watch Foundation wynika, że w zeszłym roku nastąpił wzrost szantaży na tle seksualnym o 127 proc., a aż 98 proc. pokrzywdzonych to chłopcy w wieku 14–17 lat. Na tych „dużych” liczbach widać, że ten problem jest głęboki i mamy do czynienia z dynamiką wzrostu. To oznacza, że główną barierą w informowaniu np. dorosłych o swoich problemach jest poczucie wstydu. I sprawcy to doskonale wiedzą.

Czy to oznacza, że platformy cyfrowe jakby dzisiaj wychowują młodzież?

– Tak. W tym sensie wychowują, bo dla młodych ludzi są one środowiskiem życia. To zaś oznacza, że jest to integralna część relacji społecznych. Relacje, które tam powstają, formują osobowość młodego człowieka. Dzisiaj platformy społecznościowe, streamingowe, gamingowe, komunikatory, stanowią ekosystem antywychowawczy.

Czy system edukacji i opieki psychologicznej w szkołach jest przygotowany na wychwytywanie sygnałów ostrzegawczych u młodych ludzi np. fascynacją przemocy, zanim dojdzie do ataku?

– Ta rzeczywistość w jakimś sensie wyprzedza nasz sposób postrzegania młodych ludzi. Ale wydaje mi się, że zwiększa się koncentracja na nowych formach zagrożeń. Badanie PISA pokazuje, jak bardzo deficytowe w polskiej szkole są kompetencje społeczno-emocjonalne. One są kluczem do wszystkiego, bo w tych badaniach wypadamy fatalnie na tle innych państw europejskich.

Co to oznacza?

– To jest wytrwałość, radzenie sobie ze stresem, budowanie wspólnoty ze społecznością szkolną, ciekawość poznawcza. Z tym mają największy problem młodzi ludzie.

Jakie zatem powinny być rozwiązania systemowe?

– Wsparcie psychologiczne w szkołach. Tyle że my tego nowego zjawiska jeszcze nie mamy rozpoznanego. Dzisiaj my się uczymy, bowiem mamy do czynienia z nowymi wzorcami działania. Na przykład służby społeczne, pracownicy socjalni, pedagodzy szkolni, psychologowie powinni czytać opracowania Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, analizy Europolu czy Komisji Europejskiej. One pokazują mechanizmy działania. Tyle że dzisiaj takie osoby nie uwzględniają w swoich źródłach wiedzy raportu ABW. Wszystkie służby mówią też o tym, że młodzi ludzie są przedmiotem wojny hybrydowej, która trwa.

Ale warto dodać, że mamy też dobre przykłady zmian w szkołach: edukację zdrowotną, która uwzględnia ogromny komponent dotyczący relacji młodego człowieka ze światem cyfrowym. Mamy też edukację medialną. Polityka oświatowa uwzględnia higienę cyfrową. Jest też edukacja obywatelska, która zajmuje się m.in. dezinformacją i teoriami spiskowymi. Zatem instrumenty są. Pytanie, czy pedagodzy, psychologowie, pracownicy socjalni, organizacje pozarządowe są w stanie z nich skorzystać i potraktować w sposób ekstraordynaryjny.

Rozmawiał: Marek Kozubal

Kim jest rozmówca

Konrad Ciesiołkiewicz

Psycholog, politolog, menedżer i urzędnik państwowy, instruktor ZHR, w latach 2005–2006 rzecznik prasowy rządu Kazimierza Marcinkiewicza. We wrześniu 2024 został wybrany przez Sejm w skład Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15. Został kierownikiem Centrum Analiz Społeczeństwa Informacyjnego Uczelni Korczaka - Akademii Nauk Stosowanych, a także pełnomocnikiem jej rektora ds. kierunku psychologia.