W wywiadzie udzielonym Michałowi Kolance Karol Nawrocki w kontekście Konfederacji Korony Polskiej Grzegorza Brauna stwierdza, że partia ta „ma swoją reprezentację w parlamencie” i że „jest siłą polityczną, która według sondaży ma poparcie części Polaków, więc należy ją traktować jako obecną w polskiej polityce”.

Na uwagę, czy powinno się tak robić mimo zarzutów o prorosyjskość Brauna, Karol Nawrocki odpowiada, że „są takie zarzuty”. – Z drugiej strony mamy dziś premiera, który ściskał się z Władimirem Putinem. Panie redaktorze, rzeczywiście pan diagnozuje pewne kontakty, ale ja patrzę w innym kierunku i widzę premiera, który mówił, żebyśmy współpracowali z Rosją taką, jaka jest – zauważa.

Czytaj więcej

Prezydent Karol Nawrocki dla „Rzeczpospolitej”: Donald Tusk jest politykiem antyamerykańskim

Adam Szłapka: Jeśli prezydent tak mówi, to znaczy, że chce blisko współpracować z Grzegorzem Braunem

– Wcale się nie dziwię, że pan prezydent mówi, że Grzegorza Brauna trzeba traktować poważnie, bo jak słucham wypowiedzi pana prezydenta to czasem słyszę, że Grzegorz Braun jest autorem części agendy Karola Nawrockiego – tak na pytanie o te słowa odpowiedział na konferencji prasowej po posiedzeniu rządu Adam Szłapka. 

– Tak, Grzegorza Brauna należy traktować poważnie, ale jako poważne zagrożenie dla polskich interesów. A na pewno nie poważnie jako polityka. Jeśli pan prezydent mówi, że go traktuje poważnie politycznie, to znaczy, że chce z nim bardzo blisko współpracować. I to w zasadzie mówi wszystko o postawie pana prezydenta i stosunku do zagrożeń, z którymi się mierzymy – dodał rzecznik.

Adam Szłapka komentuje słowa Karola Nawrockiego o ambasadorach: Rząd nie będzie ulegał szantażowi

Szłapkę pytano też o inną wypowiedź Nawrockiego, która pada w wywiadzie – prezydent deklaruje, że w sprawie sporu z rządem o nominacje ambasadorskie nie będzie już rozmawiał z Radosławem Sikorskim, ale jest gotów na rozmowę z Donaldem Tuskiem. Nawrocki mówi wręcz, że wywiad dla „Rzeczpospolitej” jest sygnałem, który wysyła premierowi. 

Czytaj więcej

Pytania o zagrożenie. Rację ma prezydent Nawrocki czy rząd premiera Tuska?

– Jeśli chodzi o kwestię ambasadorów, ten problem jest systemowo rozwiązany, w konstytucji i ustawach. Tu nie ma miejsca na negocjacje czy szantaże ze strony Pałacu Prezydenckiego czy pana prezydenta. To rząd prowadzi politykę zagraniczną, to rząd proponuje ambasadorów, jeśli pan prezydent proponuje któregoś z zaproponowanych ambasadorów jako osobę, która nie powinna pełnić tej funkcji, to może zaproponowanej nominacji pojedynczej nie podpisać. Natomiast to nie jest tak, że prezydent może rozpocząć jakiekolwiek negocjacje, bo to jest wszystko opisane: rząd proponuje, prezydent dostaje na biurko, prezydent podpisuje, albo nie – odparł. 

Rzecznik zasugerował, że prezydent chce w tym temacie poszerzyć swoje uprawnienia. – Na pewno rząd czy premier nie będą ulegać szantażowi prezydenta – podsumował.