Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kto ma rację w sporze o poziom zagrożenia dla Polski – prezydent czy rząd.
  • Czym różni się zagrożenie wojną kinetyczną od rosnącego ryzyka działań hybrydowych.
  • Dlaczego eksperci oceniają, że ryzyko klasycznej inwazji jest niskie, a jednocześnie wzrasta liczba prowokacji.
  • Jaką rolę w debacie o bezpieczeństwie odgrywa rzekomy raport CIA i co faktycznie wiadomo na jego temat.

Rosja zawsze była i jest zagrożeniem. Znam raporty Sojuszu Północnoatlantyckiego, jestem w kontakcie z przywódcami. Poziom zagrożenia nie zmienił się istotnie w ciągu ostatniego pół roku – mówił prezydent Karol Nawrocki. – To, co się dzieje, czyli wojna hybrydowa, w której jesteśmy na Bałtyku, na lądzie i w powietrzu, jest oczywiście społecznie zauważalna, szczególnie w województwach wschodnich. Ja natomiast patrzę na to zupełnie inaczej. Mam trochę żalu do nieodpowiedzialnych polityków, którzy straszą Polaków wojną z powodów czysto politycznych, sondażowych – dodawał polityk.

Ryzyko wojny konwencjonalnej pozostaje niewielkie

Zagrożenie i ryzyko „tradycyjnej wojny”, takiej, gdy na polskiej granicy staną czołgi czy artyleria Federacji Rosyjskiej, pozostaje wciąż bardzo niewielkie. – Naszym zdaniem Rosjanie nie są w stanie przeprowadzić działań zbrojnych przeciwko krajom NATO w tradycyjnym znaczeniu tak długo, jak prowadzą działania na Ukrainie – wyjaśniał niedawno analityk Konrad Muzyka, z firmy analitycznej Rochan Consulting, która specjalizuje się w śledzeniu ruchów wojsk rosyjskich i białoruskich.

Przy obecnym poziomie technologicznym, duże zgrupowania wojskowe są widoczne de facto w czasie rzeczywistym. Przed inwazją Rosji na Ukrainę 24 lutego 2022 r. Amerykanie przez kilka tygodni ostrzegali o tym, że nastąpi atak. Niestety tylko niewielu polityków, także na Ukrainie, im wierzyło. Rosjanie pod przykrywką ćwiczeń Zapad zgromadzili wokół granic Ukrainy ponad 100 tys. żołnierzy, a następnie przeprowadzili inwazję.

Czytaj więcej

Prezydent Karol Nawrocki dla „Rzeczpospolitej”: Donald Tusk jest politykiem antyamerykańskim

Obecnie nigdzie przy granicach NATO nie ma tego typu zgrupowań wojsk rosyjskich. Nie wydaje się też, aby w ciągu ostatniego pół roku ryzyko „klasycznego” ataku poważnie wzrosło, ponieważ Federacja Rosyjska jest w pełni zaangażowana w próbę podbicia Ukrainy. – Nie musimy już panikować, jeśli chodzi o Rosję. Pod koniec dekady będziemy mieli siłę, by się przeciwstawić Rosji. Gra nie toczy się o to, czy będziemy okupowani, a raczej o to jaką rolę będzie miała Europa w światowym podziale władzy – powiedział we wtorek minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas Warsaw Security Forum.

Sabotaże, podpalenia, bezzałogowce. Działania hybrydowe w pełnej skali

Niemniej jednak w ostatnich kilku – kilkunastu tygodniach doszło w Polsce do co najmniej kilku spektakularnych incydentów, które czasem są nazywane „wojną hybrydową”. Na przełomie sierpnia i września podpalony został m.in. zakład należący do zbrojeniowej Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej, a kilka tygodni wcześniej w Tarnawie spadł uzbrojony pocisk Ch-101, który został wystrzelony przez Rosjan. Dowódca operacyjny gen. Ireneusz Nowak stwierdził, że w 80 proc. jest przekonany, że to było działanie intencjonalne.

Jeśli dołożymy do tego liczne incydenty związane z bezzałogowcami m.in. rosyjski dron, który uderzył w ukraiński samolot w niemieckim Lipsku, morski dron na polskim wybrzeżu czy częste naruszenia przestrzeni powietrznej Rumunii, to można odnieść wrażenie, że liczba takich zdarzeń jest duża i wydaje się rosnąć. – Działania hybrydowe, działania z wykorzystaniem dronów rosyjskich czy zdobycznych ukraińskich, uderzenia rakietowe w pola, tak jak miało to miejsce w Polsce, czy regularne naruszanie przestrzeni powietrznej – to są rzeczy, które będą się działy. Przynajmniej tak długo, jak NATO nie będzie reagować i będzie przechodzić nad tymi wydarzeniami do porządku dziennego. Problem w tym, że my już do tego przywykliśmy. Nie ma zdecydowanej odpowiedzi, a to jest bardzo niebezpieczne, ponieważ Rosjanie będą podnosić poprzeczkę i prowokować coraz bardziej – wyjaśniał Konrad Muzyka. W tym sensie można uznać, że prezydent Karol Nawrocki się myli i tego typu zagrożenie rośnie.

Wymyślony raport CIA, czyli co zobaczył Tomasz Siemoniak

Najwięcej kontrowersji wzbudziły słowa prezydenta Nawrockiego o nieprawdziwym raporcie CIA. Przypomnijmy, że w połowie września minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak spotkał się z szefem CIA Johnem Ratcliffem. Kilka dni później minister Siemoniak przekazał uzyskane informacje szefowi prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartoszowi Grodeckiemu.

Warto podkreślić, że CIA bardzo rzadko przekazuje sojusznikom obszerne dokumenty, można zakładać, że chodzi raczej o przekazanie ustnych informacji, ewentualnie krótkiego skondensowanego opracowania, a nie dokumentu, który potocznie byśmy nazywali raportem. Możliwe więc, że taki raport CIA o zagrożeniach dla naszego regionu powstał, ale bardzo mało prawdopodobne jest to, że przedstawiciele polskiego rządu otrzymali jego pełną wersję.