W swoim tekście opublikowanym w „Rzeczpospolitej” 3 października pani Katarzyna Sadło zawarła kilka stwierdzeń i zarzutów, które są sprzeczne z obowiązującym prawem, a także nie mają pokrycia w rzeczywistych działaniach prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) Mirosława Wróblewskiego.

Czy prezes UODO może zbadać sprawę możliwego przetwarzania danych osobowych w sytuacji, gdy inicjatywa referendalna nie doszła do skutku?

W odpowiedzi na wątpliwość dotyczącą tego, czy prezes UODO może zbadać sprawę możliwego przetwarzania danych osobowych w sytuacji, gdy inicjatywa referendalna nie doszła do skutku, należy przypomnieć, że zgodnie z art. 14a ustawy z dnia 15 września 2000 r. o referendum lokalnym w przypadku niezłożenia wniosku o przeprowadzenie referendum lokalnego (w tej sprawie – z powodu niezebrania wymaganej liczby podpisów obywateli) jego inicjator dokonuje protokolarnego zniszczenia kart. Ma to fundamentalne znaczenie z perspektywy zasady minimalizacji danych zawartej w rozporządzeniu ogólnym UE o ochronie danych osobowych (RODO) – danych nie należy przetwarzać (w tym przypadku – w szczególności przechowywać) dłużej niż jest to potrzebne dla osiągnięcia celu. A cel w tej sprawie już odpadł – referendum nie będzie.

Czytaj więcej

Kataryna: Szukanie systemowych rozwiązań nie klika się tak, jak spiskowe teorie

W obecnej sytuacji UODO wystarczy upewnienie się w ramach postępowania wyjaśniającego poprzez uzyskanie np. poświadczonego pisemnego protokołu potwierdzającego zniszczenie kart zgodnie z art. 14a ust. 3 ustawy o referendum. Zgodnie z art. 5 ust. 2 RODO administrator jest odpowiedzialny za przestrzeganie przepisów o ochronie danych i musi być w stanie wykazać ich przestrzeganie („rozliczalność”). Zasada rozliczalności zakłada więc, że to organizator niedoszłego referendum musi wykazać przed prezesem UODO, że karty zniszczył i danych już nie przetwarza. Nie odwrotnie.

Prezes UODO działa w związku z otrzymywanymi sygnałami od wielu osób, w tym posłów wszystkich opcji

Na organizatorze inicjatywy referendalnej ciąży odpowiedzialność prawna. Dalsze przetwarzanie danych w takiej sytuacji prawnej rodzi odpowiedzialność administracyjnoprawną i karną – art. 107 ust. 1 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. stanowi, że kto przetwarza dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do ich przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

Frekwencyjny próg ważności referendów w poszczególnych miastach

Frekwencyjny próg ważności referendów w poszczególnych miastach

Foto: PAP

Jeśli zaś chodzi o zarzut dotyczący źródła informacji, to podkreślić należy, że źródło informacji nie przesądza o wszczęciu ani wyniku czynności. Prezes UODO działa w związku z otrzymywanymi sygnałami od wielu osób, w tym posłów wszystkich opcji, podejmuje też działania z urzędu po doniesieniach medialnych bądź upublicznianych w mediach społecznościowych, np. w sprawach takich jak wycieki danych medycznych czy rozsyłanie przez uczniów nagich zdjęć uczennicy wygenerowanych przy pomocy sztucznej inteligencji.

Dane, które ujawniają poglądy polityczne, powinny być chronione z zachowaniem dużej staranności

Warto mieć na uwadze, że prezes UODO, niezależnie od tego, czy uzna, że w danym przypadku podejmie działania z urzędu, czy nie, każdy sygnał związany z potencjalnymi naruszeniami prawa o ochronie danych osobowych traktuje poważnie. W tej sprawie dane 111 tys. osób, w dodatku szczególnej kategorii, gdyż ujawniają one poglądy polityczne, niewątpliwie powinny być chronione z zachowaniem dużej staranności i wymagają uwagi także ze strony organu nadzorczego. Z tego też względu prezes UODO uznał, że należy publiczne doniesienia zweryfikować, mając nadzieję, że ustalenia pozwolą jednoznacznie potwierdzić, że dane obywateli są/były przetwarzane zgodnie z prawem.

Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji

Autor

Karol Witowski

Rzecznik prasowy Urzędu Ochrony Danych Osobowych