Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Jeden wpis na portalu społecznościowym wystarczył, żeby ruszyła machina urzędowa
„Zaniepokojony obywatel”, na którego powołuje się tu polityk Koalicji Obywatelskiej apelujący do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) o interwencję, to anonimowy użytkownik X, który odkrył oczywistość – po nieudanej akcji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Rafała Trzaskowskiego jego organizator został nie tylko z poczuciem porażki, ale także z listami poparcia zawierającymi dane osobowe ponad 100 tys. warszawiaków. „To mówicie, że ktoś w Warszawie posiada bazę 111 tysięcy imion, nazwisk, adresów zamieszkania, peseli i podpisów” – tak dokładnie brzmiał wpis, który sprowokował Michała Szczerbę do zamieszczenia przytoczonego na wstępie apelu adresowanego już bezpośrednio do Mirosława Wróblewskiego, prezesa UODO. Jakież było moje zdziwienie, gdy postawiony przez Szczerbę w niezręcznej sytuacji prezes niezależnego od władzy urzędu postanowił tę sytuację jeszcze bardziej uniezręcznić i niezwłocznie zameldował politykowi przyjęcie zlecenia na referendalnego aktywistę. „Szanowny Panie Pośle, podejmę tę sprawę z urzędu. UODO zwróci się do administratora danych, między innymi w kontekście zasady ograniczenia retencji danych. Łączę wyrazy szacunku. Mirosław Wróblewski”.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: