Ostatnio coraz częściej trafiam w social mediach na filmiki zagranicznych twórców, którzy przyjeżdżają do Warszawy, Krakowa czy Wrocławia i zachwycają się tym, co dla nas jest… normalne. Zachwalają w nich Polskę jako kraj czysty i bezpieczny. Miejsce, gdzie można spokojnie spacerować wieczorem. Z działającym transportem publicznym, zadbanymi miastami i pomocnymi ludźmi. Z przystępnymi – przynajmniej dla części przyjezdnych – cenami. I myślę: normalne. A potem zdaję sobie sprawę, że przez niektórych może to być odbierane jak przywilej. Rozumiem to.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Kotlet miał podzielić Polaków. Nie podzielił

Internetowa moda na... Polskę 

Pewnie najłatwiej zachwycić się Polską, kiedy przyjeżdża się tutaj na wakacje. Trudniej, kiedy mieszka się tu od urodzenia. Wtedy człowiek przestaje zauważać rzeczy, które dla innych są godne pozazdroszczenia. Dobrze jednak, że ktoś nam o nich czasami przypomina.

Śledząc to, co się dzieje wewnątrz naszego kraju, mamy nieco wypaczony obraz. Podzielone społeczeństwo, polityczne konflikty – to nasz chleb powszedni. Trwający od lat głęboki spór ustrojowy i polityczny dotyczący statusu sędziów, niezależności sądów oraz legalności kluczowych organów państwowych, takich jak Trybunał Konstytucyjny. W wielu obszarach niewydolna ochrona zdrowia czy rosnące koszty życia. Na pewno przedsiębiorcy dorzuciliby do tego swoje obiekcje. Reforma PIP, nowe przepisy dotyczące stażu pracy czy projektowane regulacje dotyczące pracy platformowej, czy jawności i równości płac sprawiają, że prowadzenie biznesu może okazać się dużym wyzwaniem.

Czytaj więcej

Paulina Szewioła: Za hajs publiczny baluj. Skolim powinien nas czegoś nauczyć

Mamy swoje problemy

Zagraniczny turysta nie ma jednak tej perspektywy. Nie zna naszych problemów. I dobrze. Bo może zwrócić uwagę na sprawy, o których często zapominamy, bo stały się naszą codziennością. A nam pozwolić je docenić.

Nie chodzi oczywiście o to, żeby popaść w samozachwyt. Polska nie stała się nagle krajem bez problemów tylko dlatego, że jakiś Amerykanin zachwycił się warszawskim metrem albo Brytyjczyk uznał, że może spokojnie wrócić do hotelu nocnym autobusem. Mamy swoje bolączki, także bardzo poważne.

Ale mamy też szczęście. Warto o tym pamiętać. Ja sobie przypomniałam.