Reklama

Andrzej Łomanowski: Imperialna buta Siergieja Ławrowa w ONZ

Z wystąpienia szefa dyplomacji Putina wynika, że Rosja usztywnia swoje stanowisko wobec Ukrainy
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow przemówił na forum ONZ

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow przemówił na forum ONZ

Foto: Bryan R. SMITH / AFP

Korzystając z dopuszczenia na trybunę ONZ Siergiej Ławrow powtórzył wszystkie wcześniejsze rosyjskie oskarżenia pod adresem Ukrainy. Przede wszystkim zarzucił jej władzom, że objęły rządy w wyniku zamachu stanu. Mówił, że są one „neonazistowską dyktaturą”, co jego zdaniem w 85. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej jest szczególnie niedopuszczalne.

Intrygujące, jak niewiele miejsca Ławrow poświęcił ewentualnemu wstąpieniu Ukrainy do NATO. Choć oczywiście nie poskąpił słuchającym (byli tacy na sali, a jakże) informacji o „anglosaksońskiej strategii” i „wciąganiu Ukrainy do Sojuszu Północnoatlantyckiego”.

Czytaj więcej

Andrzej Łomanowski: Atomowe groźby Putina. Bać się czy nie bać

Kreml znów stawia na swoich prawosławnych

Ale w sprawie rosyjskiej wojny z Ukrainą najciekawsze były dwa inne elementy. Po raz kolejny wysokiej rangi urzędnik Putina upomniał się o prawa „kanonicznej cerkwi” nad Dnieprem – tak jakby Ławrow był upoważniony do rozstrzygania o kanoniczności lub niekanoniczności kościołów. To jednak znak, że przy ewentualnych rozmowach pokojowych z Kijowem pojawi się sprawa podległej Moskwie Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej.

Widać, że Kreml jest do niej bardzo przywiązany. Taki instrument ingerencji w sprawy sąsiednich państw to zresztą rosyjska tradycja od drugiej połowy XVIII wieku, przede wszystkim w stosunku do I Rzeczpospolitej.

Reklama
Reklama
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w rozmowie z dziennikarzami

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w rozmowie z dziennikarzami

Foto: REUTERS/Eduardo Munoz

Siergiej Ławrow: Ukraińcy powinni mówić po rosyjsku

Drugi elementem, który powrócił, była sprawa używania języka rosyjskiego na Ukrainie – Ławrow twierdził, że jest on prześladowany. Śmieszna sprawa, tuż przed najazdem Kremla w około 80 proc. ukraińskich oddziałów ochotniczych walczących wtedy w Donbasie używano rosyjskiego, w pozostałych - ukraińskiego lub obu. Dziś widać na wszelkich nagraniach, jak żołnierze ukraińskiej armii, z zaciętymi twarzami próbują mówić wyłącznie po ukraińsku – źle lub dobrze, byle nie po rosyjsku.

Sądzić należy, że dla ministra Ławrowa (jak i dla całego Kremla) zrozumienie związku przyczynowo-skutkowego między rosyjskim najazdem na Ukrainę a definitywnym upadkiem tam rosyjskojęzycznej kultury jest zbyt trudny. Ale można założyć, że ponieważ – po długiej przerwie – minister znów zaczął mówić o statusie rosyjskiego nad Dnieprem, ta sprawa też wypłynie na ewentualnych rozmowach.

Czytaj więcej

Jak wygląda "plan zwycięstwa" Zełenskiego? Zachód myśli o negocjacjach z Putinem

W trzecim roku wojny Rosja wraca do wszystkich swoich żądań wobec Ukrainy

W ten sposób Kreml wróci – jak gdyby nigdy nic – do wszystkich swoich żądań zgłaszanych przed rozpoczęciem wojny, o których w jej trakcie sam zdążył już trochę zapomnieć, np. uczynienia języka rosyjskiego drugim językiem urzędowym na Ukrainie.

To z kolei znaczy, że albo Putinowi nie zależy na rozmowach z Kijowem, albo pewien jest swej przewagi. Być może uskrzydla go perspektywa zwycięstwa Trumpa w amerykańskich wyborach, bo na pewno nie sukcesy własnej armii, których nie ma.

Publicystyka
Estera Flieger: Tak się robi kiełbasę
Materiał Promocyjny
Franczyza McDonald’s – Twój własny biznes pod złotymi łukami!
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Publicystyka
„Polski SAFE”, czyli Nawrocki próbuje zmienić ustrój bez zmiany konstytucji
Publicystyka
Marek A. Cichocki: SAFE, czyli czy Polacy w ogóle „umieją w wojnę”?
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama