Piotr Solarz: Studia MBA potrzebują rewolucji

Ze względu na brak norm programowych trudno jest jednoznacznie ocenić jakość programów MBA. Po aferze Collegium Humanum państwo powinno narzucić uczelniom specjalne ograniczenia i wymogi związane z interesem publicznym w postaci nowych reguł prawnych przywracających np. minima kadrowe.

Publikacja: 19.04.2024 04:30

Piotr Solarz: Studia MBA potrzebują rewolucji

Foto: Adobe Stock

Casus Collegium Humanum i jego rektora Pawła Cz. zajmuje ostatnio wiele miejsca w mediach. Nic dziwnego – dawno w przestrzeni publicznej nie mieliśmy tak spektakularnego polityczno-finansowego skandalu, którego „bohaterów” znajdujemy po obu stronach politycznej barykady. Do rangi swoistego symbolu upadku wspomnianej uczelni urosły nieprawidłowości związane z prowadzonymi przez uczelnię studiami podyplomowymi – Master of Business Administration (MBA). Sprawa ta pokazała problem, który wymaga pilnej nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym.

Czytaj więcej

Collegium Humanum: Jak zaczęła się afera z dyplomami?

Aby zrozumieć istotę wspomnianej patologii, należy po pierwsze stwierdzić, że obecnie w Polsce brakuje regulacji prawnych normujących programy studiów MBA. Stąd bardzo duże między nimi różnice. W 2019 r. zgodnie z wynikami badania Rynek MBA 2019 opracowanymi przez MBA Portal na podstawie Ogólnopolskiej Bazy Programów powstało aż 21 nowych programów wspomnianych studiów, jednocześnie takowych dziewięć wycofano. Badanie obejmowało tylko programy, które zostały wpisane do bazy, gdyż według szacunków resortu szkolnictwa wyższego jest jeszcze kilkanaście lub więcej programów, które nie były zgłoszone przez organizatorów studiów do wspomnianego portalu. Już te dane wskazują, jak istotny jest problem studiów MBA.

Skąd popularność studiów MBA

Co jest genezą zainteresowania uzyskaniem takich kwalifikacji oraz co napędza ten segment rynku edukacyjnego? Najsilniejszym bodźcem, który spowodował znaczne powiększenie oferty studiów MBA, była i jest ustawa o zasadach zarządzania mieniem państwowym z 2016 r. Ustawa ta „doceniała” studia MBA i umożliwiła zwolnienie absolwentów podyplomówki z egzaminu państwowego, który uprawnia do kandydowania do rad nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa. Dzięki tym zapisom absolwenci MBA mogą zasiadać na lukratywnych posadach w radach nadzorczych. Zmiana spowodowała oczywiście wzrost wartości dyplomu MBA, a co za tym idzie zainteresowanie tymi studiami. Popyt rodzi podaż – liczne uczelnie zaczęły oferować pożądany towar.

Zmiany prawne, na które oczekuje znaczna część środowiska akademickiego w Polsce, powinny natomiast odpowiadać na realne potrzeby tego środowiska, a nie jej poszczególnych grup

Według wcześniejszych regulacji ustawowe zwolnienie z egzaminu państwowego przysługiwało tylko biegłym rewidentom, radcom prawnym, adwokatom, doradcom inwestycyjnym, doradcom podatkowym, doradcom restrukturyzacyjnym oraz osobom posiadającym stopień doktora nauk ekonomicznych czy prawnych. Od wejścia w życie ustawy w styczniu 2017 r. to grono się poszerzyło m.in. o absolwentów MBA. Ponadto KPRM we wrześnie 2017 r. określiła zasady nadzoru właścicielskiego nad spółkami z udziałem Skarbu Państwa, w których znalazły się m.in. zalecenia dotyczące oceny i weryfikacji ukończonych studiów MBA. W 2019 r. w nowelizacji tej ustawy zmieniono zapisy dotyczące studiów MBA, doprecyzowując, że chodzi o ukończenie studiów podyplomowych MBA. Niestety, wprowadziło to pewne utrudnienia dla absolwentów zagranicznych studiów MBA, w szczególności z USA, które są – jak mało kto wie w Polsce – traktowane jak studia magisterskie. Przy czym należy pamiętać, że studia MBA to przede wszystkim know-how oraz kontakty, które nawiązuje się poprzez studia.

Studia MBA po aferze Collegium Humanum: kwalifikacje czy dyplom?

Ten status prawny oraz przykład patologii Collegium Humanum, polegającej na kształtowaniu i prowadzeniu studiów podyplomowych w sposób naprawdę ekstremalny – bez przestrzegania jakichkolwiek reguł organizacyjnych i merytorycznych – stawia przed ustawodawcą zadania wprowadzenia norm dla programów MBA, co zmieni kolejny raz rynek tych studiów w Polsce. W tym kontekście, szukając rozwiązań prawnych, należy stwierdzić, że być może dzięki wprowadzeniu norm dla programów MBA wymusi to np. zdefiniowanie, co można nazwać studiami MBA, a co nie, oraz jakich kwalifikacji należy się spodziewać po absolwentach. Z drugiej strony obecny status prawny stanowi, że MBA to studia podyplomowe i tak je klasyfikuje.

Czytaj więcej

Rektor Collegium Humanum sypie układ. Paweł C. chce być świadkiem koronnym

Ze względu na brak norm programowych trudno jest jednoznacznie ocenić jakość programu MBA. Kryteriów może być wiele i każde z nich może mieć różną wartość. Z tej perspektywy jakości być może należy się doszukiwać w akredytacji programu lub uczelni, z którą ten program jest współrealizowany, oraz partnerów zagranicznych i krajowych.

Podsumowując, uczelniom wyższym, które prowadzą studia podyplomowe – MBA oraz działalność naukowo-dydaktyczną lub tylko dydaktyczną, działającym w obowiązujących warunkach prawnym (ustawa 2.0) oraz przyjętej kulturze pracy – państwo powinno narzucić specjalne ograniczenia i wymogi związane z interesem publicznym w postaci nowych reguł prawnych przywracających np. minima kadrowe.

Obecnie w Polsce brakuje regulacji prawnych normujących programy studiów MBA. Stąd bardzo duże między nimi różnice.

Należy jednak od razu podkreślić, że obecna propozycja resortu wskazująca, że na kierunku akademickim dla studiów I stopnia wymagane będzie zatrudnienie trzech profesorów tytularnych, dwóch doktorów habilitowanych oraz dwóch doktorów, jest nie do końca przemyślana. Wprowadzi bowiem prymat, by nie rzec dyktat profesorów tytularnych. Zmiany prawne, na które oczekuje znaczna część środowiska akademickiego w Polsce, powinny natomiast odpowiadać na realne potrzeby tego środowiska, a nie jej poszczególnych grup.

Autor

dr hab. Piotr Solarz

Politolog, adiunkt na Akademii Piotrkowskiej i profesor Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej w Warszawie. Prezes Stowarzyszenia Promowania Myślenia Obywatelskiego

Casus Collegium Humanum i jego rektora Pawła Cz. zajmuje ostatnio wiele miejsca w mediach. Nic dziwnego – dawno w przestrzeni publicznej nie mieliśmy tak spektakularnego polityczno-finansowego skandalu, którego „bohaterów” znajdujemy po obu stronach politycznej barykady. Do rangi swoistego symbolu upadku wspomnianej uczelni urosły nieprawidłowości związane z prowadzonymi przez uczelnię studiami podyplomowymi – Master of Business Administration (MBA). Sprawa ta pokazała problem, który wymaga pilnej nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Tajwan ma nowego prezydenta. Jak wygląda sytuacja polityczna na wyspie?
Publicystyka
Jacek Nizinkiewicz: Przemysław Czarnek jako homofobiczna twarz PiS szkodzi partii i dzieli społeczeństwo
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Tomasz Szmydt napuszczony na polską ambasadę w Mińsku. Dlaczego Aleksandr Łukaszenko to robi?
Publicystyka
Sondaż: Komisja ds. badania wpływów rosyjskich dzieli Polaków. Wyborcy PiS przeciw
Publicystyka
Jerzy Haszczyński: Polska była proizraelska, teraz głosuje w ONZ za Palestyną