Jadwiga Emilewicz: Ukraina nie odbuduje się bez dostaw broni. Co może zrobić dziś Polska?

Najbardziej racjonalną inwestycją w odbudowę Ukrainy są myśliwce i broń dalekiego zasięgu. Przekazanie przez Niemcy pocisków Taurus pomogłoby bardziej niż dziesięć lat projektów realizowanych przez Niemiecką Agencję Współpracy Międzynarodowej.

Publikacja: 14.02.2024 17:01

Zniszczone budynki w Kijowie

Zniszczone budynki w Kijowie

Foto: Sergei SUPINSKY / AFP

Ukraińscy komentatorzy i politycy dają wyraz wyczekiwaniu na „nowe otwarcie” w relacjach z Polską, co skłania do refleksji na temat praktycznych kroków, które mają do niego doprowadzić. Co powinno się wydarzyć, aby strategiczne partnerstwo było obustronnie funkcjonalną praktyką dnia codziennego? Najpierw trzeba wesprzeć Ukrainę w wojnie obronnej, bez tego rozmowy o odbudowie są jedynie dawaniem szkodliwych złudzeń. Dzisiaj najbardziej racjonalną inwestycją w odbudowę Ukrainy są myśliwce i broń dalekiego zasięgu. Równocześnie Polska musi tworzyć narzędzia pomocy proeksportowej, wspierać rozbudowę infrastruktury transportowej, szkolić ukraińskich urzędników, postawić bank odbudowy, a kryzysy rozwiązywać z korzyścią dla obu stron.

Unia Europejska jest najważniejszym partnerem Ukrainy

Utrzymanie relatywnej stabilności finansowo-gospodarczej Ukrainy w ciągu wojennego 2023 roku było możliwe dzięki bezprecedensowemu wsparciu finansowemu: 37 mld dol., które wpłynęły do ukraińskiej gospodarki. Teraz konieczna jest kontynuacja. Jeśli bierzemy pod uwagę perspektywę budżetową rozpoczętego roku, a w konsekwencji stabilność makrofinansową kraju – potrzeby zewnętrznego finansowania deficytu sięgają blisko 40 mld dol. Unia miałaby się dołożyć kwotą 19,7 mld, a USA – 11 mld dol. Wsparcie unijne ma przybrać formę jednolitego instrumentu pod nazwą Ukraine Facility. Ma ono zapewnić w latach 2024–2027 łącznie 50 mld euro. Jest więc jasne, że Ukraina w krytyczny sposób potrzebuje wsparcia finansowego z UE i również jasne, że UE musi to wsparcie przekazać, jeśli nie chce być grabarzem ukraińskiej państwowości.

Czytaj więcej

Liczne wyzwania powojennej odbudowy Ukrainy

Mimo zrozumienia wyjątkowej sytuacji Ukrainy w obliczu agresji rosyjskiej rzuca się w oczy fakt, że UE w praktyce odruchowo traktuje Ukrainę jak normalny kraj kandydacki. Dzieje się to przy częściowym aplauzie przedstawicieli ukraińskich, którzy upatrują w procesie akcesyjnym ważnego znaku przynależności do świata Zachodu. W krótkiej perspektywie zaś, co zdaje się być nawet ważniejsze, liczą na utrwalenie swobodnego dostępu do wspólnego rynku, który uzyskali w specjalnym trybie za sprawą toczącej się wojny. W efekcie znacząca część aparatu administracyjnego Ukrainy jest zaangażowana pod presją czasu w przygotowywanie Ukraine Plan – programu priorytetowych reform dotyczących odbudowy i rozwoju kraju, a także integracji z Unią.

Plan ma zawierać wskaźniki, których spełnienie będzie warunkować kwartalne transze wsparcia. Z perspektywy unijnego urzędnika brzmi to jak zabezpieczenie celowego wykorzystania funduszy unijnych. Jest tak dlatego, że unijna tradycja rozliczania poprzez wskaźniki jest zjawiskiem bardzo ugruntowanym. Niestety jednocześnie jest skrajnie nieadekwatna w warunkach asymetrycznej wojny obronnej przeciw Rosji.

Sytuacji nie ułatwia korupcja, czyli podstawowy problem naszego wschodniego sąsiada. Rosyjska agresja nie zmieniła tego stanu rzeczy, wręcz przeciwnie. Wiemy, że nie może być ona efektywnie pokonana tylko przez siły wewnętrzne. Doświadczenia polskie na rynku ukraińskim sugerują, że bardziej skuteczne mogą być punktowe interwencje uderzające w struktury głęboko przesiąknięte korupcją.

Bez broni nie będzie odbudowy Ukrainy

Wróćmy jednak do programu Ukraine Facility. Często słyszymy, że to 50 mld euro na modernizację Ukrainy, które mają być wielką szansą na kontrakty dla zagranicznych, w tym polskich, dostawców. Trzeba sobie wyraźnie powiedzieć: to w większości pieniądze na łatanie dziury budżetowej. Lepiej skupić się na komponencie gwarancyjno-inwestycyjnym, tzw. II filarze, który ma stymulować udział sektora prywatnego w odbudowie. Ma on w założeniu wygenerować inwestycje na poziomie 20 mld euro w oparciu o 8 mld środków z Ukraine Facility. Wspierane inwestycje mają w założeniu wdrażać plan – stąd w praktyce faktyczna skala szans biznesowych wyklaruje się wraz z ostateczną formą obu dokumentów.

Czytaj więcej

Olaf Scholz: Większość państw UE nie dostarcza odpowiedniej ilości broni Ukrainie

Kontekst bardzo trudnej sytuacji wojennej Ukrainy przy niesłychanie wysokim poziomie akceptacji Rosji dla strat własnych wymusza refleksję na temat priorytetów. Reformy, inwestycje i odbudowa jako zagadnienia mają głęboki sens. Pokazują agresorowi, że Ukraina jest Zachodem i nie da się już tego zmienić. Jednocześnie nie można dopuścić do sytuacji, kiedy ceną za iluzję normalności w postaci integracji z UE w nieokreślonej perspektywie jest wojna przegrana tu i teraz. Trzeba rozumieć, że teraz najbardziej racjonalną inwestycją w odbudowę Ukrainy są myśliwce i broń dalekiego zasięgu. Przekazanie dziś przez Niemcy pocisków manewrujących Taurus pomogłoby dużo bardziej niż dziesięć lat rozwojowych projektów realizowanych przez Niemiecką Agencję Współpracy Międzynarodowej (GIZ). Nie ma sensu skomplikowany system gwarancji i mieszanego finansowania dla inwestycji wdrażanych pod niebem pełnym rakiet.

Jak Polska może dziś wspierać Ukrainę

Dotychczasowe doświadczenie pomocy Ukrainie uprawnia Polskę do urealniania postaw partnerów z UE, którzy konstruują Ukraine Facility i wymagania z nim związane tak, jakby w Ukrainie nie było wojny. Równolegle pozostaje kilka istotnych działań w sferze dwustronnej, które państwo polskie może racjonalnie przygotowywać i uruchamiać w perspektywie roku. Oto one:

Proeksportowa pomoc rozwojowa

Zgodnie z powszechną praktyką państwa zamożne przeznaczają poważne środki na tzw. pomoc rozwojową dla państw biedniejszych, czyli ODA (Official Development Assistance, raportowana corocznie do OECD). W 2022 r. w ramach ODA przekazano kwotę 210,7 mld dol. (o 17 proc. więcej niż w 2021 r.). Ukrainie – ponad 22 mld dol., w tym 584 mln dol. z naszego kraju.

Polska wskutek zbrodniczej agresji Rosji przeciw Ukrainie staje wobec wyzwania i szansy jednocześnie przeprojektowania systemu pomocy rozwojowej

Wkroczenie Kijowa w rolę poważnego odbiorcy ODA wyzwoliło energię polskich przedsiębiorców w zakresie rywalizacji o międzynarodowe dostawy. Zgodnie z opracowaniem Polskiego Instytutu Ekonomicznego w systemie ONZ w ujęciu rocznym za 2022 r. nastąpił 15-krotny wzrost wartości zamówień otrzymanych i realizowanych przez polskie przedsiębiorstwa – z 4,9 mln do 71,7 mln dol. – Polska wskutek zbrodniczej agresji Rosji przeciw Ukrainie staje wobec wyzwania i szansy jednocześnie przeprojektowania systemu pomocy rozwojowej. Wielkość polskiej gospodarki, dynamika jej rozwoju i relatywnie niski procent długu publicznego stanowią poważne przesłanki, aby stać się poważnym donorem. Przy czym poważnym nie tylko w kontekście wielkości wsparcia, lecz także systemu instytucjonalnego.

Praktyka pokazuje, że darczyńcy nie mają problemu z rozpatrywaniem pomocy rozwojowej w kontekście jej użyteczności, co zresztą w żaden sposób nie musi być rozumiane jako wykorzystywanie pozycji dominującej względem beneficjentów. Pomoc rozwojowa o charakterze proeksportowym może być obustronnie korzystna – zwłaszcza kiedy jest realizowana między państwami o tak dużej bliskości gospodarczej jak Polska i Ukraina.

Inwestycje w infrastrukturę transportową

Jeżeli nawet wojna zakończy się w nieodległym czasie, na warunkach o których Ukraina i my wszyscy myślimy, to szlaki czarnomorskie jeszcze przez dłuższy czas nie będą mogły być użytkowane w skali znanej z okresu przedwojennego. Nastąpiła trwała reorientacja gospodarcza Ukrainy na Zachód. Jej integracja z UE będzie wymagała podpięcia jej do unijnej infrastruktury, czyli w pierwszej kolejności modernizacji i stworzenia nowych połączeń z Polską i krajami regionu.

Za punkt wyjściowy do dalszych planów uruchomienia efektywnych połączeń kolejowych między Ukrainą i Polską powinniśmy uznać Centralny Port Komunikacyjny

To przez nasz kraj przebiegają najważniejsze korytarze łączące Ukrainę z gospodarką zachodnią. Zdecydowanie wymaga to ogromnych inwestycji, aby dostosować istniejącą infrastrukturę do płynnego i ekonomicznie efektywnego transportu produkcji ukraińskiej. Jest to właściwe miejsce i rola dla UE, aby zademonstrować prawdziwą solidarność z Ukrainą – inwestując w projekty zwiększające przepustowość korytarzy solidarnościowych na lądzie.

Za punkt wyjściowy do dalszych planów uruchomienia efektywnych połączeń kolejowych między Ukrainą i Polską powinniśmy uznać Centralny Port Komunikacyjny. Za działania, które bez wątpienia należy kontynuować, uważam nasze starania o włączenie linii kolejowej Lublin–Zamość–Bełżec–Lwów do europejskiej sieci bazowej rozszerzonej TEN-T oraz europejskiego korytarza bałtycko-czarnomorskiego. Chodzi o budowę kolei szybkich prędkości, która z czasem zostałaby przedłużona do Kijowa. Dążąc do roli hubu, powinniśmy udrożnić korytarze kolejowe od granicy polsko-ukraińskiej do naszych portów morskich.

Szkolenia dla ukraińskiej administracji

Do przygotowania i realizacji programów koniecznych na drodze akcesji do UE, a jednocześnie odbudowy kraju Ukraina potrzebuje rzeszy dobrze przygotowanych urzędników i samorządowców. Tymczasem sytuacja kadrowa jest bardzo ciężka, część wykształconych, znających języki obce urzędników, głównie kobiet, wyjechała z kraju po inwazji rosyjskiej, wielu mężczyzn otrzymało wezwanie do wojska. Tym bardziej więc należy działać i stworzyć program szkoleniowy i stypendialny. Jego zakresem tematycznym powinny być polskie doświadczenia transformacji w obszarze różnych polityk publicznych oraz integracja europejska, szczególnie kwestie negocjacji akcesyjnych. Program taki powinien zawierać element stażowy w polskich instytucjach administracji publicznej czy samorządach. Byłaby to także inwestycja w naszą wspólną przyszłość i podstawa do budowania relacji na kolejne dekady.

Nowa instytucja finansowa – regionalny bank odbudowy

Widzimy dziś jasno, że skala inwestycji związanych ze zbliżaniem się Ukrainy do Europy Zachodniej przekroczy zdolności pojedynczych krajów, ale także dostępnych instytucji finansowych. Dodatkowo inwestycje te będą musiały być przeprowadzone nie tylko w Ukrainie, lecz także w całym regionie Europy Środkowej. Rozbudowa portów naddunajskich, portu w Konstancy, portów bałtyckich, budowa nowych połączeń gazowych i energetycznych w osi północ–południe – na te inwestycje trudno dziś znaleźć finansowanie zarówno w polityce spójności, jak i w Europejskim Banku Inwestycyjnym.

Polska przestała być także celem dla EBOiR w związku ze wzrostem gospodarczym i wysokim PKB na jednego mieszkańca. Jedyną skuteczną odpowiedzią powinno być utworzenie z inicjatywy Polski regionalnej instytucji finansowej – regionalnego banku odbudowy – komplementarnego wobec już istniejących instytucji oraz platform politycznych. To my mamy stabilny system polityczny i finansowy, co jest fundamentalne dla zaufania inwestorów i donatorów. Powołując nowy bank odbudowy, można wykorzystać istniejące już instytucje międzynarodowe jak Inicjatywa Inwestycji Trójmorza z siedzibą w Warszawie. Fundusz ma wspierać rozwój infrastruktury w regionie, co też stanowi duży potencjał wyjściowy w zakresie wspierania projektów infrastrukturalnych w Ukrainie.

Czytaj więcej

Rafał Brzoska wykłada 100 mln euro na Ukrainę

Wyzwaniem dla przyszłych stosunków polsko-ukraińskich są na pewno różnice interesów gospodarczych. Zboże, a szerzej produkcja rolno-spożywcza, transport – to dopiero wierzchołek góry lodowej. Ważne, byśmy te możliwe punkty zapalne diagnozowali z wyprzedzeniem i zastanawiali się nad wypracowaniem rozwiązań maksymalnie korzystnych dla obydwu stron.

Polska i Ukraina, chcąc uniknąć powtarzania się takich kryzysów, powinny zrozumieć, że nie ma sprzeczności między dobrymi stosunkami bilateralnymi i różnicami interesów. Podobnie jak nie ma sprzeczności w zdecydowanym poparciu członkostwa Ukrainy w UE a wyzwaniami dla polskiej gospodarki, które to członkostwo niesie. Przed historycznym rozszerzeniem UE w 2004 r. starzy członkowie Unii przygotowali czasowe mechanizmy chroniące ich rynki przed konkurencją ze strony nowych państw członkowskich, choćby w rolnictwie. Uważam, że zadaniem dla naszego kraju jest zmapowanie takich obszarów ryzyka i przygotowanie analogicznych propozycji ochronnych. Nie zmienia to faktu, że Polska powinna robić wszystko co w jej mocy, by perspektywa członkostwa Ukrainy w UE była maksymalnie bliska. To zadanie dla każdego polskiego rządu, niezależnie od barw politycznych.

Autorka

Jadwiga Emilewicz

Polityk związana z PiS, politolog i menedżer kultury. Posłanka na Sejm IX kadencji (2019–2023), w latach 2015–2018 podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, w latach 2018–2019 minister przedsiębiorczości i technologii w pierwszym rządzie Mateusza Morawieckiego, w latach 2019–2020 minister rozwoju w jego drugim gabinecie, w 2020 wiceprezes Rady Ministrów, w 2023 sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej

Ukraińscy komentatorzy i politycy dają wyraz wyczekiwaniu na „nowe otwarcie” w relacjach z Polską, co skłania do refleksji na temat praktycznych kroków, które mają do niego doprowadzić. Co powinno się wydarzyć, aby strategiczne partnerstwo było obustronnie funkcjonalną praktyką dnia codziennego? Najpierw trzeba wesprzeć Ukrainę w wojnie obronnej, bez tego rozmowy o odbudowie są jedynie dawaniem szkodliwych złudzeń. Dzisiaj najbardziej racjonalną inwestycją w odbudowę Ukrainy są myśliwce i broń dalekiego zasięgu. Równocześnie Polska musi tworzyć narzędzia pomocy proeksportowej, wspierać rozbudowę infrastruktury transportowej, szkolić ukraińskich urzędników, postawić bank odbudowy, a kryzysy rozwiązywać z korzyścią dla obu stron.

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Maciej Wierzyński: Jan Karski - człowiek, który nie uprawiał politycznego cwaniactwa
Publicystyka
Paweł Łepkowski: Broń jądrowa w Polsce? Reakcja Kremla wskazuje, że to dobry pomysł
Publicystyka
Jakub Wojakowicz: Spotify chciał wykazać, jak dużo płaci polskim twórcom. Osiągnął efekt przeciwny
Publicystyka
Tomasz Krzyżak: Potrzeba nieustannej debaty nad samorządem
Publicystyka
Piotr Solarz: Studia MBA potrzebują rewolucji