Reklama

Artur Bartkiewicz: Zmasowany atak Rosji na Ukrainę powinien nam przypomnieć, że to wciąż nasza wojna

Przeprowadzany w nocy z 28 na 29 grudnia powietrzny atak Rosji na Ukrainę niczym grecka tragedia powinien sprawić, że poczujemy zarówno litość, jak i trwogę. To bardzo zła prognoza na 2024 rok.
Zaporoże po zmasowanym ataku rakietowym Rosjan

Zaporoże po zmasowanym ataku rakietowym Rosjan

Foto: PAP/EPA

W 2022 roku Władimirowi Putinowi nie udało się zrealizować planu A, jakim było błyskawiczne zwycięstwo nad Ukrainą i zainstalowanie marionetkowego reżimu w Kijowie. Przeszedł więc do planu B, który obserwowaliśmy przez cały 2023 rok — do wojny pozycyjnej prowadzonej do wyczerpania przeciwnika dysponującego znacznie mniejszymi zasobami niż Rosja. Symbolami takiej wojny są walki o takie miejscowości jak Bachmut czy Awdijiwka w Donbasie, gdzie rosyjska „maszynka do mięsa” posuwa się topornie metr po metrze, kosztem wielkich strat — ale zadaje przy tym duże straty ukraińskim obrońcom. Na dalekim zapleczu frontu strategia ta realizowana jest przez ataki z powietrza. Choć niekoniecznie na tak ogromną skalę jak ten z 28-29 grudnia.

Pozostało jeszcze 90% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Publicystyka
Od wielkiej przyjaźni do wizji zagłady. Zapomniana historia relacji Izraela i Iranu
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Czerwone granice międzynarodowej polityki
Publicystyka
Konrad Szymański: Nad SAFE unosi się długi cień Zbigniewa Ziobry
Publicystyka
Estera Flieger: Dorastanie Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama