Reklama

Haszczyński: O demokracji w Polsce. Wersja amerykańska

To nie jest dobra wiadomość dla rządzącego Prawa i Sprawiedliwości. Losem polskiego Trybunału Konstytucyjnego zatroskani są nie tylko politycy unijni, z Guyem Verhofstadtem, Martinem Schulzem i Fransem Timmermansem na czele. Niepokoi to także Amerykanów.

Aktualizacja: 02.02.2016 21:50 Publikacja: 02.02.2016 19:17

Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Ubezwłasnowolnienie sądu broniącego konstytucji nie mieści się im w głowie. Jest niezgodne z tym, co charakteryzuje ich system polityczny. To check and balance – wzajemna kontrola, równoważenie się różnych organów państwa, ewentualne blokowanie decyzji jednego z nich przez drugi.

– Ta równowaga to fundament demokracji – mówią wyraźnie w dzisiejszej „Rzeczpospolitej" Amerykanie.

Gdy krytyka nadchodzi z Brukseli czy Berlina, to Jarosław Kaczyński sugeruje, że zbyt mało nam, Polakom, oferują (pieniędzy na autostrady itp.), by wymagać, abyśmy się wyrzekli decydowania o fundamentalnych dla naszego kraju sprawach.

Zastosowanie podobnej taktyki wobec USA wydaje się wątpliwe. Co prawda one też za mało nam oferują, ale mimo to rząd PiS chce związki z Amerykanami umacniać, a nie rozluźniać – jak z UE. Po to, by oferta w najważniejszej – jak wynika z niedawnego exposé szefa MSZ Witolda Waszczykowskiego – dla Polski kwestii, czyli bezpieczeństwa, była lepsza.

USA to najważniejszy partner w rozgrywce o, jak się to teraz realistycznie nazywa, wzmocnienie wschodniej flanki NATO. Im bardziej to wzmocnienie będzie przypominało stałe bazy, tym większa szansa na uznanie za sukces lipcowego szczytu sojuszu w Warszawie. Najważniejsza impreza międzynarodowa za czasów PiS zależy od stanowiska Waszyngtonu. A ten mówi: znajdźcie najpierw polityczny kompromis w sprawie Trybunału, a przed szczytem Barack Obama na poważnie porozmawia z Andrzejem Dudą.

Reklama
Reklama

Czy to nacisk? Użyjmy określenia – przedstawiona w spokojny, nieeuropejski sposób, sugestia od wielkiego sojusznika zza oceanu. Proamerykańskiemu PiS chyba trudno będzie zignorować zdanie Waszyngtonu. Na pocieszenie partii Kaczyńskiego pozostaje to, że Amerykanów nie niepokoją zmiany w telewizji publicznej. One nie mieszczą się w amerykańskim wydaniu „O demokracji w Polsce".

Publicystyka
Marek A. Cichocki: Histeria końca wszystkiego
Publicystyka
Estera Flieger: Wagary od płynnej nowoczesności
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama