Patrząc na protesty w Chinach, trudno nie odnieść wrażenia, że rzeczywistość po XX Zjeździe Komunistycznej Partii Chin miała wyglądać inaczej. Oto przewodniczący Xi Jinping, przejmujący władzę na kolejną kadencję, usuwający politycznych oponentów, miał prowadzić Chiny do „wielkiego odrodzenia”. Tymczasem polityka Xi Jinpinga doprowadziła do złamania „umowy społecznej”: dobrobyt za polityczne milczenie. Polityka ostatnich dwóch lat, od wybuchu pandemii, doprowadziła do protestów przeciwko „szczelnym/surowym lockdownom”, niezadowolenie wzrastało i w kolejnych miastach rozpoczęto akcje protestacyjne. Co to oznacza dla dalszej polityki wewnętrznej i zagranicznej Chin? Jakie mogą być dalsze scenariusze działań centralnego kierownictwa w Pekinie? I czy Państwo Środka skazane jest na schematyczne działania w politycznych cyklach powielanych na bazie historycznych doświadczeń?

Co się dzieje?

24 listopada br. załogi strażackie nie dotarły na czas do pożaru w Urumczi, w regionie autonomicznym Xinjiang, co stało się punktem zapalnym protestów. Zasady reżimu covidowego i brak odpowiedniej koordynacji służb spowodowały śmierć dziesięciu obywateli, a kolejnych dziesięciu zostało rannych. Chińczycy, którym samomobilizacja nie jest obca, a paradoksalnie polityka zero covid przyczyniła się do zwiększenia lokalnej koordynacji, rozpoczęli publikacje materiałów wideo na profilach społecznościowych. Wiadomość obiegła cały kraj. Wywołało to falę protestów. W kolejnych miastach i dużych ośrodkach akademickich, takich jak Pekin, Szanghaj czy Nankin, studenci domagali się nawet „usunięcia Xi Jinpinga”, „zniesienia obostrzeń” i wreszcie „wolności i swobód obywatelskich”. Z uwagi na to, że protestujący nosili czyste białe kartki A4, protesty zyskały miano „rewolucji A4” czy „protestów białej kartki”. Co ważne, biały jest w Chinach kolorem żałoby, co dodatkowo wzmacniało przesłanie protestujących. Mimo że ruch został szybko zduszony, to jednak podskórnie sygnalizuje potrzebę zmian w Chinach, które nie następują – jednopartyjny system wiedzie prym. Partia dzierży całą władzę, a postępująca centralizacja ma dać Chinom przewagę w rywalizacji z demokratycznym Zachodem.

Czytaj więcej

Bogdan Góralczyk: Chińskie godziny prawdy

Sytuacja, choć nie jej skala, jest porównywana do okoliczności kryzysu politycznego z końca lat 80. XX wieku i masakry na placu Tiananmen z 4 czerwca 1989 r. Nie chodzi tu jedynie o protesty społeczne, ale fakt, że podobnie jak w tamtym okresie, protesty są wypadkowa sporów w centralnym kierownictwie. Wówczas Hu Yaobang, który zmarł w kwietniu 1989 r., i Zhao Ziyang, usunięty w czasie „pekińskiej wiosny”, postulowali reformy polityczne. Ich usunięcie stanowiło o zakończeniu pewnych dyskusji promujących „piątą modernizację”, czyli demokratyzację życia publicznego w Chinach. Teraz podobnie. Po XX Zjeździe sytuacja, choć nie tyczy się politycznego kontekstu, ale starcia o model chińskiej gospodarki, jest poważna. Bardziej liberalni politycy, tacy jak Wang Yang czy Hu Chunhua, którzy mieli wysokie notowania, zostali odsunięci, tak by całkowitą władzę przejął Xi Jinping ze swoim zapleczem. To widzi chińskie społeczeństwo, a protesty są tego wyrazem i pośrednio wsparciem dla odsuniętej już grupy polityków postrzeganych jako bardziej liberalnych.

Sprawa pogrzebu

W czasach narastających napięć nic tak nie komplikuje sytuacji jak śmierć zasłużonego polityka. 30 listopada w Szanghaju zmarł Jiang Zemin. W 1989 r. został „namaszczony” przez Deng Xiaopinga jako polityk wspierający reformy gospodarcze i otwarcie Chin. Sekretarz Szanghaju, jakim był wtedy Jiang Zemin, nie widział innej drogi i podobnie jak Deng Xiaoping popierał dalsze otwarcie gospodarcze. Symbolem tego było poparcie polityki otwarcia, którą ostatecznie Deng Xiaoping potwierdził podróżą na południe, na początku 1992 r. Jiang Zemin wspólnie z Zhu Rongji – wówczas premierem – prowadzili politykę relatywnej liberalizacji gospodarczej i dzięki sprawnej polityce Chiny po wejściu do Światowej Organizacji Handlu zaczęły czerpać pełnymi garściami z globalizacji. Z kolei polityka zero covid kojarzy się z samoizolacja Chin, a przewodniczący Xi Jinping nawiązuje do samowystarczalności technologicznej. Tym samym zmarły były lider Chin symbolizuje otwarcie i relatywnie luźny porządek. Obecna sytuacja związana z koniecznością wyprawienia pogrzebu Zeminowi stanowi istotny problem dla władz. Zmarł zwolennik Chin otwartych gospodarczo. Do tego dochodzą dwa elementy promowane w okresie rządów Zemina: relatywnie dobre stosunki z USA oraz poparcie dla demokracji wewnątrzpartyjnej przy przemianie partii z klasowej na ogólnonarodową. Te elementy, w obecnym kontekście zamkniętych Chin, wzmacniają społeczna nostalgię za tamtym politykiem i tamtym okresem.

Zasada chaosu

Możliwe są dwa scenariusze rozwoju sytuacji politycznej w Chinach. Chińska polityka na poziomie centralnym opiera się na historycznych schematach i reprodukcji przeszłych doświadczeń, z rzadka promując zmiany i udoskonalenia. Przyjmując, że obecna sytuacja w Chinach winna być interpretowana jako chaos, pytaniem otwartym pozostaje, czy została ona celowo wygenerowana do zmian politycznych planowanych przez władze centralne? Taka interpretacja bazuje na porównaniu do początku „rewolucji kulturalnej”. Z jednej strony chaos „rewolucji kulturalnej” był celowo sprowokowany, by wprowadzić armię na wiodącą pozycję w chińskim systemie politycznym i zapewnić Mao Zedongowi miejsce dominujące. Jak mawiał Mao „z wielkiego chaosu rodzi się wielki porządek”. I faktycznie pierwsze dwa lata „rewolucji kulturalnej” między 1966 a 1968 to totalna degrengolada chińskiego państwa. Żeby ratować struktury państwowe struktury siłowe zyskały dominującą pozycję, aby „wielki sternik” Mao Zedong mógł panować. Skutkowało to zdecydowanie konfrontacyjną postaw wobec Związku Radzieckiego oraz promowaniem „wojny na dwa fronty” z Moskwą i Waszyngtonem jednocześnie.

Przy próbie opanowania chaosu możliwe jest zwiększenie roli sił zbrojnych

Drugi możliwy scenariusz może bazować na doświadczeniach z 1989 roku. Władze uznały, ze demonstracje studenckie to „kontrrewolucja” i również posłały armię przeciwko obywatelom. Ale wówczas mimo pewnych koncesji gospodarczych Chińska Armia Ludowo-Wyzwoleńcza nie zyskała większego zaplecza politycznego.

Przy próbie opanowania obecnego chaosu możliwe jest zwiększenie roli sil zbrojnych co przy większym wpływie armii na proces decyzyjny będzie generowało bardziej asertywną politykę wobec Tajwanu. To wariant wpisujący się w logikę centralizacji władzy, która aktualnie w Chinach dominuje. Z drugiej strony uznanie, że polityka zero covid nie będzie mogła być kontynuowana i jako sprzeczna z duchem otwarcia zostanie zrewidowana, a po krótkim przesileniu jak w okresie 1989–1992 nastąpi relatywne otwarcie. Ale tu brakuje elementu, który będzie wyróżniał przewodniczącego Xi Jinpinga w historii partii oraz państwa i podważy jego projekt centralizacji władzy.

o autorze
Dominik Mierzejewski

Autor jest kierownikiem Ośrodka Spraw Azjatyckich Uniwersytetu Łódzkiego