Trudno o bardziej symboliczny początek kolejnego politycznego dnia niż środa. Jeden z członków rządu musiał znów tłumaczyć się ze swojej wypowiedzi o zarobkach nauczycieli. Stało się to po huraganowej krytyce ze strony opozycji i zarzutach o „oderwaniu” od rzeczywistości. Słowa wiceministra edukaji Tomasza Rzymkowskiego o tym, że nauczyciele „wiedzą, co brali”, jeśli chodzi o zarobki, na pewno przydadzą się opozycji w kampanii wyborczej.

Ale PiS mimo tych kryzysów – i nadchodzącej trudnej jesieni i zimy – ma swój plan dotyczący jednej z ważniejszych kwestii, która może rzutować na wynik wyborów. Trwa już – jak powiedział jeden z naszych rozmówców – „długi rozbieg” w tworzeniu list wyborczych. Kluczowe jest to, że kierunkowo PiS i jego obecni sojusznicy, mniejsze lub większe środowiska, mają być na jednej liście – takie jest przynajmniej wstępne ustalenie. Z naszych informacji wynika, że na rok przed wyborami – czyli w październiku – zacznie się kolejny etap wewnętrznych rozmów. Niektórzy nasi informatorzy przekonują, że wiosną 2023 roku PiS i koalicjanci mają być wstępnie przygotowani do głównego etapu kampanii wyborczej. Wtedy też partia rządząca ma zaprezentować nowe propozycje programowe na kampanię. Taki jest plan, chociaż newralgiczne decyzje personalne będą pewnie zapadać aż do ostatnich chwil przed zamknięciem list. Wszystko oczywiście może pójść innym torem, włącznie z samodzielnym startem PiS bez Solidarnej Polski, ale ale w tej chwili założenia są inne.

Czytaj więcej

Sondaż Kantar: Koalicja Obywatelska 5 pkt. proc. za PiS

Trzeba zestawić to z sytuacją sejmowej opozycji. Wiele sygnałów – w tym publicznych wypowiedzi – sugeruje, że do porozumień politycznych w ramach tego obozu nie dojdzie – przynajmniej w tym roku. Rysuje się perspektywa wiosny 2023 roku jako chwili, gdy takie ustalenia mogą ewentualnie zapaść. To daje hipotetycznym nowym blokom niewiele czasu na dogranie spraw personalnych. Oczywiście w każdej partii z sejmowej opozycji i tak trwają przymiarki dotyczące tego, kto i gdzie może kandydować. Ale ta niepewność może za kilkanaście miesięcy odbić się liderom tych ugrupowań czkawką.

Opozycja może jednak ten proces przyspieszyć na przykład w Senacie. Im dłużej będzie czekać, tym większe dla niej polityczne ryzyka.

Zarówno partie w Sejmie, jak i siły pozasejmowe (jak AgroUnia, która też szykuje się na własną kampanię) pracują w terenie i organizują objazdy kraju lub przygotowują się (jak Lewica) do tras i spotkań. Ale zegar w Sejmie cały czas tyka, a listy to sprawa newralgiczna.