Jak po pandemii zmieniły się potrzeby mieszkańców?

W sposób istotny wpłynęła ona na nasze życie w niemal każdym aspekcie. Na życie domowe, bo przebywaliśmy zamknięci w domach podczas pracy zdalnej. Na edukację, bo dzieci zostały pozbawione możliwości pójścia do szkoły. Na zmianę potrzeb, bo hitem okazały się duże mieszkania i ogródki działkowe w miastach, po które wielu młodych ludzi sięgnęło jako po alternatywę spędzania czasu na zewnątrz.

Czy pandemia zmieniła coś trwale w podejściu do zarządzania miastem?

Jako urzędnicy również musieliśmy nauczyć się pracy w kryzysie, często z kilkoma pracownikami, bo pozostali byli chorzy. Choć dziś ryzyko zakażenia jest mniejsze, szereg spotkań nadal odbywamy w trybie zdalnym. Już w czasie pandemii szukaliśmy sposobów, by kontakt z mieszkańcami był możliwy bez osobistego uczestnictwa. Dzięki pandemii nastąpił w tej sferze ogromny postęp. Teraz mamy nadzieję na nadanie mu form prawnych, wdrożenie nowych rozwiązań w sposób przemyślany i pragmatyczny. To jeden z olbrzymich plusów pandemii. Kolejnym było to, że pod względem finansowym mimo wszystko wyszliśmy z tej pandemii obronną ręką, a przynajmniej nie tak źle, jak się obawialiśmy. Szczecin dobrze znosi pandemię pod względem ekonomicznym, przynajmniej do tej pory. Państwowa pomoc trafiła do przedsiębiorców. Oczywiście są takie grupy jak restauratorzy czy właściciele siłowni, które ucierpiały bardziej. Nie oznacza to jednak dramatycznego wzrostu bezrobocia. W Szczecinie nadal utrzymuje się ono na poziomie 9 proc.

Która ze sfer życia miasta ucierpiała najbardziej?

Niewątpliwie największym problemem są skutki lockdownu wśród dzieci, które zostały pozbawione możliwości kontaktu z rówieśnikami i skazane na naukę zdalną. Pod koniec czerwca przeprowadziliśmy wśród dzieci i młodzieży pilotażowe badania na temat psychologicznych skutków pandemii i sytuacja nie wygląda najlepiej. Badania będziemy poszerzać na początku września, tuż po powrocie uczniów do szkół, ale już dziś wiemy, że otwiera się ogromne pole do pracy dla psychologów, pedagogów, ale także dla rodziców i wychowawców, bo długi okres przebywania w domach wpłynął na młodych ludzi negatywnie. Szczególnie ucierpieli pierwszoklasiści, którzy przyszli do szkoły we wrześniu zeszłego roku, by niemal natychmiast przejść na naukę zdalną i z rówieśnikami zobaczyć się na żywo dopiero pod koniec roku szkolnego. Te kilka miesięcy w domu to czas, który w normalnych warunkach zostałby wykorzystany na wykształcenie ważnych relacji wewnątrz klasy, a także pomiędzy dziećmi a nauczycielem. Ta izolacja będzie rodziła daleko idące skutki, z którymi będziemy musieli sobie poradzić. Mamy świadomość, że będzie nas to kosztowało, ale to niezbędna inwestycja. Planujemy program wsparcia. Mam nadzieję, że w jakiejś części będzie możliwy do sfinansowania ze środków zewnętrznych.

Na ile samorządy mają wpływ na szkolnictwo?

Mamy bardzo dużo do powiedzenia w sferze organizacyjnej i możemy kreować dodatkowe projakościowe programy, służące poszerzaniu różnych kompetencji. Tym razem tych polegających na radzeniu sobie ze stresem i niszczącymi skutkami pandemii.

wsp. Karolina Kowalska

Autopromocja
Panel dyskusyjny "Ach te magazyny"

Silniki boomu pracują pełną parą - rynek będzie rósł z uwagi na dalszy rozwój logistyki i e-commerce

OGLĄDAJ RELACJĘ