Jako nastolatka poruszałam się trochę w tych kręgach w Niemczech i są to dzieci raczej z zamożnych domów, którzy się zwyczajnie nudzą. Mają skłonność do radykalnej ideologii, która im z czasem mija, gdy zostają menadżerami w firmach.
Aleksandra Rybińska, córka śp. Macieja Rybińskiego, wspomina:
Mieszkałam w Niemczech 19 lat. Miałam w niemieckiej szkole kolegę z Antify, który był synem fabrykanta wędlin. Oni byli zamożni. Ojciec milioner dał mu na 18-te urodziny samochód Porsche. Chłopak bardzo chciał mieć ten samochód, ale jednocześnie wstydził się pokazywać go kolegom z Antify. Jeździł więc Porsche na manifestacje i parkował sześć przecznic od nich, żeby go nikt nie zobaczył. Woził w bagażniku składany holenderski rower i nim dojeżdżał na samą manifestację. Tam w koszulce z Che Guevarą krzyczał antykapitalistyczne hasła. To dobrze podsumowuje mentalność tych ludzi. Oni, gdy pokończyli uniwersytety i nabyli wykształcenie, to dostosowywali się do panującego systemu. To jest zakłamanie.
Na temat Niemców, którzy przyjechali do Polski 11 listopada:
To nie są dzieci klasy robotniczej z zubożałych rodzin, które walczą o dobrobyt dla wszystkich. Wydaje mi się, że są z grupy młodzieży, która lubi się bić. Pamiętam z Niemiec, jak organizacje grup Antify robiły naloty na spotkania młodzieżówki CDU. To była taka ich regularnie organizowana „zabawa”, której celem była bijatyka, rozróba.
Dziennikarka zapytana, w jakim celu Niemcy przyjechali do Polski, odpowiada:
Oni nie znają historii Polski. Dali sobie skutecznie wmówić, że to marsz faszystów. Patrzą na to przez pryzmat Niemiec, gdzie na takie neonazistowskie marsze, przychodzi 200-300 osób. Chodziłam w Niemczech do szkoły i jednego czego uczyli z polskiej historii to okres międzywojenny, który określano jako dyktatura wojskowa Piłsudskiego. Uczono mnie, że to nie był okres wolności dla Polaków. Niemiecka młodzież bardzo mało wie o Polsce i łatwo ją zmanipulować, więc można jej wiele wmówić na temat Polaków...