Krzysztof Szczerski zgadza się z "Gazetą Wyborczą", choć jak podkreśla - "nie zdarza się często". Chodzi o tekst redaktorów Wojciechowskiego i Pawlickiego "Więcej wartości, Tusku" („GW” 20.01.2012). W tym tekście dotyczącym sytuacji na Węgrzech autorzy piszą:
Populistyczny autokratyzm może grozić każdemu państwu, nie wyłączając Polski. (…)
To nie drobnostki, które da się zbagatelizować.
Szczerski – doktor habilitowany nauk o polityce i pracownik naukowy Uniwersytetu Jagiellońskiego – proponuje zestawienie „zbrodni orbanizmu” z artykułu w „GW” z działaniami „tuskokracji” w Polsce:
Węgry: uchwalenie dzielącej własne społeczeństwo i drażniącej sąsiadów konstytucji z odwołaniami do Wielkich Węgier
Polska: uchwalanie prawa, które dzieli i konfliktuje grupy społeczne (służba zdrowia, rolnicy, służby mundurowe), złe relacje z sąsiadami
Węgry: przekształcenie parlamentu w maszynkę do głosowania, gdzie z opozycją nikt się nie liczy
Polska: przekształcenie parlamentu w maszynkę do głosowania, gdzie z opozycją nikt się nie liczy
Węgry: łamanie niezależności banku centralnego
Polska: łamanie niezależności banku centralnego poprzez wymuszanie udzielenia pożyczki na ratowanie strefy euro z rezerw walutowych (decyzja polityczna zapadła poza organami i procedurami NBP)
Węgry: nieprzedłużanie koncesji opozycyjnemu Klubrádió z powodów rzekomo formalnych,
Polska: odmowa udzielenia koncesji opozycyjnej telewizji Trwam z powodów rzekomo formalnych
Węgry: ograniczanie wolności mediów publicznych
Polska: ograniczanie wolności mediów publicznych
Węgry: ograniczenie autonomii sądów
Polska: likwidacja sądów rejonowych
Węgry: pozbywanie się niewygodnych ludzi z wymiaru sprawiedliwości
Polska: próba pozbycia się Prokuratora Generalnego przy okazji akcji niesubordynacyjnej jego podwładnego
Węgry: zastraszanie opozycji nazwanej właśnie organizacją przestępczą
Polska: zastraszanie opozycji nazwanej właśnie organizacją przestępczą i antysystemową
Szczerski zastanawia się:
Problem tylko w tym, że - jak mniemam - w tyle głowy redaktorów było oczywiste dla nich skojarzenie z tradycyjnym przestrzeganiem przed „nawrotem PiS-u” w Polsce, podczas, gdy ja uważam, że słowa te powinny brzmieć jak memento dla oceny działań obecnego obozu rządowego.
Co u innych jest naruszeniem wartości, u nas jest cnotą, bo „zatrzymuje PiS”?