Reklama

Dlaczego Moskwa mataczy w sprawie zbrodni

Rosjanie boją się, że rehabilitacja naszych oficerów uruchomi lawinę pozwów odszkodowawczych. Bronią również "honoru" Związku Sowieckiego

Aktualizacja: 16.04.2012 21:00 Publikacja: 16.04.2012 20:59

Piotr Zychowicz

Piotr Zychowicz

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała Waldemar Kompała

Od mniej więcej dwóch lat wmawia się nam, że nastąpiło wielkie polsko-rosyjskie odprężenie. A Władimir Putin nagle stał się nie tylko czołowym rosyjskim obrońcą praw człowieka, ale przede wszystkim szczerym przyjacielem Polski i Polaków. A kto tego nie rozumie, jest polskim nacjonalistą owładniętym rusofobiczną manią.

Tymczasem rzeczywistym probierzem intencji Rosji wobec Polski jest Katyń. I tu, jak pokazuje wyrok Trybunału w Strasburgu, nic się nie zmieniło. Moskwa, matacząc w sprawie Katynia, zachowuje się niegodnie, co sprawia, że prawdziwe pojednanie jest niemożliwe. Warto jednak zastanowić się, dlaczego Rosja, 21 lat po upadku Związku Sowieckiego, tuszuje zbrodnię popełnioną przez to państwo.

Pierwszy powód jest czysto pragmatyczny i ma niewiele wspólnego z relacjami z Polską. Rosjanie boją się, że jeżeli zrehabilitują ofiary Katynia, rodziny zamordowanych wystąpią z pozwami o odszkodowania. To zaś mogłoby otworzyć puszkę Pandory. 22 tysiące ofiar zbrodni katyńskiej to bowiem tylko kropla w morzu sowieckich zbrodni.

W samej Rosji komuniści eksterminowali kilkadziesiąt milionów ludzi. Do tego trzeba dodać mordy towarzyszące "wyzwalaniu" Europy Wschodniej. Za pozwami polskimi do rosyjskich sądów mogłyby więc napłynąć miliony kolejnych. Rosja to nie RFN i podobna lawina roszczeń mogłaby ją doprowadzić na skraj bankructwa.

Kolejna przyczyna ma wymiar symboliczny. Ekipa rządząca Rosją to ludzie wywodzący się z sowieckich służb specjalnych. Niewykluczone więc, że stara zasada ochrony tajemnic i "dobrego imienia" firmy nadal jest dla nich obowiązująca. Co ważniejsze, ekipa ta od lat prowadzi konsekwentną neosowiecką politykę historyczną. Zgodnie z nią zwycięstwo nad Niemcami podczas tzw. Wielkiej Wojny Ojczyźnianej jest największym osiągnięciem narodu rosyjskiego. Powodem do dumy, jednym z podstawowych fundamentów tożsamości dzisiejszego Rosjanina. Wszystko, co podważa prawdziwość tego mitu, wszystko, co stawia w złym świetle sowiecką politykę z czasu II wojny światowej, jest więc wysoce niewygodne.

Reklama
Reklama

Ostatni powód jest już ściśle związany z Polską. Jak powiedział mi jeden ze znanych badaczy sprawy Katynia, Rosjanie mataczą, bo... po prostu nas nie lubią. Traktują Polskę nie jako sojusznika czy nawet partnera, ale jako przeciwnika. Groźnego, historycznego rywala w Europie Wschodniej, szczególnie w przestrzeni, którą Jerzy Giedroyć określał mianem ULB. Nie widzą więc powodu, dla którego mieliby nam ustępować w tak prestiżowej sprawie.

Publicystyka
Marek Kutarba: Czy Estonia może zagrozić Rosji odwetowym atakiem rakietowym
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Publicystyka
Michał Kolanko: Tajemniczy kandydat na premiera. Kaczyński podgrzewa atmosferę w PiS
Publicystyka
Estera Flieger: Demografia nową geopolityką
Publicystyka
Bogusław Chrabota: Rozpad Polski 2050. Rząd niezagrożony, projekt Szymona Hołowni zagrzebany
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama