Okazuje się, że sława polskich posłów dociera nawet do ...Ugandy. Stało się tak - o dziwo - nie za sprawą afer i niekompetencji - a dzięki dwóm czarnoskórym parlamentarzystów w naszym Sejmie: pochodzącego z Nigerii Johna Godsona i urodzonego w Zambii Killiona Munyamy. Są oni bohaterami sympatycznego reportażu w największej ugandyjskiej gazecie, Daily Monitor. Obaj pozytywnie wypowiadają się o Polsce i Polakach:

 

"Fakt, że możemy zostać wybrani do parlamentu w kraju, w którym jest mniej niż 5 tys. Afrykanów wiele mówi o poziomie akceptacji w tym kraju, szczególnie jeśli chodzi o mniejszości"

- powiedział poseł PO z Łodzi.

Kocham to miejsce i chcę spędzić tu resztę życia. Przyzwyczaiłem się żyć w kraju, gdzie jestem mniejszością. Nauczyłem się języka, chociaż córki ciągle mnie jeszcze poprawiają

- dodał Godson.

W podobnym tonie wypowiadał się też Munyama, poseł PO z Piły

Byłem młody, kiedy tu przyjechałem i sporo się tu nauczyłem. Czuję się bardzo polski. Dorastanie tu nie było proste, ale byłem skoncentrowany na moich studiach i powoli zakochałem się w tym kraju.

A na pytanie o przyszłość czarnych polityków w Polsce, Godson wysunął zaskakującą prognozę:

Ameryce zajęło wiele lat, aby wybrać czarnego człowieka na prezydenta, ale teraz mamy Obamę. Polska też kiedyś będzie miała czarnoskórego prezydenta

Kto wie. W Polsce chyba wszystko jest możliwe.