Reklama

Kto gra paktem fiskalnym

PO zdjęła z obrad Sejmu sprawę Paktu Fiskalnego. Przyznała tym samym rację politykom Prawa i Sprawiedliwości, którzy przekonywali, że tak ważnej sprawy nie można przepychać kolanem i trzeba je poświęcić więcej uwagi. Paradoksalnie jednak odebrała im argument w tej sprawie, bo jak na razi PO zrobiła to, czego oczekiwał PiS.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek

Sęk jednak w tym, że PO popadła przy okazji w sporo sprzeczności. Pośpiech w pracy nad paktem tłumaczyli pilnością, z jaką Polska powinna przyjąć ten dokument. Dziś słyszymy, że Sejm zajmie się tą sprawą dopiero później, bo – jak mówił premier to tak ważna debata, że trzeba jej poświęcić cały dzień. To, co, sprawa nagle przestała być pilna? Wątpię.

Wydaje się, że chodzi o coś zupełnie innego. Może chodzić o to, by nie rozmawiać o samym pakcie fiskalnym, tylko zgrupować to np. z dyskusją o unijnym budżecie czy przyjęciu euro. W efekcie znów zamiast debaty o pakcie fiskalnym, będzie dyskusja „czy jesteś za Europą czy przeciw". I nie będzie dyskusji całodziennej o pakcie fiskalnym i jego znaczeniu, tylko łatwa do przewidzenia nawalanka PiS-PO, w którym jedni będą mówić o zaścianku, a drudzy o zapieraniu się suwerenności.

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama