Reklama

PKW w oparach PRL

Choć zmienił się skład Państwowej Komisji Wyborczej, wypowiedzi jej przedstawicieli nie przestają szokować.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Ostatnio wiceszef PKW mówił w TVP, że od tego, czy poznamy wyniki wyborów prezydenckich w powyborczy poniedziałek czy we wtorek, „Polska się nie zawali". Potem przewodniczący Komisji przyznał, że głosy będą w maju liczone ręcznie, nie ma też pewności, czy system informatyczny będzie działać jesienią, podczas wyborów do Sejmu.

Przy okazji szef PKW po raz kolejny postraszył aplikacją Źródło, która ma odpowiadać według Komisji za wszystkie grzechy. To ciąg dalszy historii, która miała swoją kulminację na początku kwietnia, kiedy Komisja Wyborcza ostrzegała, że nie odpowiada za prawidłowy przebieg wyborów, gdyż listy wyborców będą tworzone przez gminy za pomocą nowych systemów informatycznych. Te wypowiedzi trafiły na podatny grunt: w internecie zaraz pojawiły się sugestie, że nowe dowody osobiste, na których nie ma adresu zameldowania, wprowadzono tylko po to, by umożliwić sfałszowanie wyborów.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama