Reklama

Wyborcza gra kryzysem humanitarnym - analiza Michała Szułdrzyńskiego

Uchodźcy stają się kluczowym tematem kampanii. Unikanie udziału w decydowaniu o tej sprawie może pomóc PiS i prezydentowi. Ale na dłuższą metę – także zaszkodzić.
Michał Szułdrzyński

Michał Szułdrzyński

Foto: Fotorzepa

Gry polityków w związku z imigrantami przypominają mi zabawę w zgniłe jajo, którą umilaliśmy sobie z kolegami czas na przerwach w podstawówce. „Jajem" mogła być śmierdząca szmata, trampek czy ogryzek. Kto został trafiony, stawał się „brudny" i by się „oczyścić", musiał szybko trafić fantem w kolegę. Przegrywał ten, kogo dzwonek na lekcję zastawał ze zgniłym jajem w ręce.

Tym razem dzwonek włącza nie woźny, ale Bruksela, bo tam zapadnie wkrótce decyzja o rozmieszczeniu w Polsce uchodźców z Syrii, Iraku czy Erytrei. Gra w zgniłe jajo polega tym razem na tym, by odium tej decyzji spadło na kogoś innego. Tak należy zrozumieć zabieg Ewy Kopacz, by zaprosić przedstawicieli opozycji na dyskusję o uchodźcach. Była to próba podzielenia się z nimi odpowiedzialnością za trudną decyzję. I właśnie dlatego liderzy opozycji odrzucili zaproszenie. W interesie opozycji jest to, by premier zostawiona była sama sobie z tą sprawą tuż przed wyborami parlamentarnymi. Widać bowiem wyraźnie, że sprawa uchodźców może się stać kluczowym tematem kampanii wyborczej i może zepchnąć na dalszy plan wszystkie przygotowane przez sztabowców strategie wyborcze.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama