Ale do Waszyngtonu docierało już coraz więcej niepokojących sygnałów świadczących o tym, że hegemonia USA może okazać się trudna do utrzymania. Nad Potomakiem ze zdumieniem odkrywano, że Arabowie wcale nie marzą o przyjęciu “american way of life”, a wręcz są gotowi z bronią w ręku się temu przeciwstawić. Amerykańskie firmy z coraz większym trudem konkurowały już nie tylko z japońskimi ale też chińskimi rywalami. A model rozwoju kraju oparty o nieokiełzany rozwój usług finansowych, który wkrótce miał doprowadzić do największego kryzysu od trzech pokoleń, dawał pierwsze poważne oznaki załamania.