W piątek 24 tys. policjantów wspieranych przez straże miejskie monitorowało szkoły i ich otoczenie. Z kolei CBZC we współpracy z ABW monitorowało sytuację w internecie.

W celu zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom, młodzieży oraz wszystkim pracownikom placówek oświatowych policja skontrolowała w piątek blisko 35 tys. placówek. Do godziny 17.00 zanotowano 172 zdarzenia, w których funkcjonariusze realizują czynności w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia czynu zabronionego. W toku działań zatrzymano dotychczas 59 osób.

Szef policji wyjaśnia zasady kontroli. „Nie przeszukujemy ucznia”

W rozmowie w TVN24 komendant główny policji gen. insp. Marek Boroń przekazał, że w ciągu dnia doszło „do 179 zdarzeń”.

Zapewnił, że funkcjonariusze będą w szkołach, będą tam, dopóki będzie taka potrzeba. Wyjaśnił, że patrole będą kontrolować, czy osoby postronne, które znajdują się wokół szkoły, nie mają jakichś narzędzi i nie zachowują się w niewłaściwy sposób.

– My nie przeszukujemy ucznia, my po prostu chcemy wiedzieć, co młody człowiek wnosi na teren konkretnej placówki, ponieważ nie ma on prawa wnosić narzędzia niebezpiecznego na teren szkoły – wyjaśnił szef polskiej policji.

Czytaj więcej

Ataki w szkołach. Nie ma dowodów na powiązania między nastolatkami ani inspirację Rosji

Czy za falą incydentów stoi Rosja? Służby sprawdzają nośniki

Dopytywany, czy w ustaleniach, które prowadzi policja, pojawił się wątek rosyjski, gen. Boroń powiedział, że „jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o tym, czy jest wątek rosyjski, bo liczba choćby nawet tych osób zatrzymanych jest znaczna”.

– Będziemy weryfikowali wszystkie materiały, sieć, ale również nośniki, którymi oni się posługiwali, czy nie byli właśnie inspirowani – dodał.

Poinformował, że dzięki informacjom zarówno ze strony dorosłych, jak i samej młodzieży do organów policji wpłynęło „ponad 300 informacji, a myślę, że z każdą godziną będzie ich coraz więcej”.

Przyznał, że dotyczyły one osób w różnym wieku, „od bardzo młodych: 10, 11, 12, 13, 15 lat, do trochę starszych, 17-latków, więc według tego, co mówią młodzi ludzie, mamy do czynienia z żartami”. Jak ocenił, inspiracją do tego typu działań było naśladownictwo, a nie challenge.

Wyjaśnił, że o konsekwencjach tego rodzaju działań w przypadku osób nieletnich decyduje sąd rodzinny, bo każda sprawa jest zupełnie inna.

Czytaj więcej

Czy w szkole powinny być bramki bezpieczeństwa i skanery? MEN: nie ma decyzji

Drastyczny film 15-latka. „Widzimy w nim dziecko pogubione i opuszczone”

Powiedział, że film, który piętnastolatek nagrał kamerą umieszczoną w kasku na głowie, jest „drastyczny”.

– Widać, jak ten młody chłopiec przygotowuje się do tego czynu. Jak jest nabuzowany i w momencie, kiedy wchodzi do szkoły, jak zadaje ciosy, jak reaguje i w pewnym momencie uświadamia sobie, co zrobił. Widzimy w nim również dziecko pogubione, opuszczone, które potrzebuje realnej pomocy – powiedział Boroń.

Zwrócił uwagę, że dzieci zostały wprowadzone do sieci bez żadnej kontroli. 

– Tam jest pornografia, przemoc; tam są patostreamerzy i tak naprawdę nie wiemy, co nasze dzieci oglądają, kto je inspiruje do działania – stwierdził gen. Boroń.

– Tylko od początku bieżącego roku do dzisiaj mieliśmy 2783 zdarzenia, kiedy nie tylko młode, ale i dorosłe osoby wołały o pomoc, próbując popełnić samobójstwo. Połowa z tych osób to dzieci i często one wymagają hospitalizacji – zwrócił uwagę gen. Boroń.