Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega modus operandi wschodnich służb i czy śledczy biorą pod uwagę ich inspirację.
  • Jakie dowody analizują służby, by ustalić ewentualne powiązania między sprawcami ataków.
  • Jakie czynniki, od sytuacji rodzinnej po fora internetowe, mogły wpłynąć na motywacje sprawców.
  • W jaki sposób dezinformacja i sztuczna inteligencja przyczyniły się do eskalacji paniki w kraju.

Jeden ze sprawców szkolnej masakry miał adres poczty internetowej lub nick nawiązujący do imienia masowego zabójcy z Nowej Zelandii sprzed kilku lat – mówi jedno ze źródeł policji. Choć znamy szczegóły, nie podajemy ich ani nie wskazujemy, o którego ze sprawców chodzi. – Badamy, czy może mieć to związek z czynem, który popełnił i czy się tamtym sprawcą inspirował. Być może nazwa znaczy dla niego zupełnie coś innego – podkreśla nasz rozmówca.

Seria podobnych napaści (jedna, w Sierpcu, została udaremniona) w trzech szkołach na Mazowszu, oddalonych od siebie kilkadziesiąt kilometrów, wygląda jak scenariusz filmu grozy. Jednak z ustaleń policji nie wynika, aby sprawcy umówili się na przeprowadzenie ataku. – Śledztwo trwa i jest bardzo intensywne – podkreśla nasz informator.

Czytaj więcej

Dlaczego młody człowiek jest gotowy zabijać rówieśników

Rosyjski wątek: kto podbijał temat masakry w polskich szkołach

Ataki wywołały strach i paraliż w szkołach oraz zalew zapowiedzi w internecie podobnych zdarzeń. Z tego powodu służby prześwietlają ewentualną rosyjską inspirację. Jeden z naszych rozmówców przypomina o „niebieskim wielorybie” – grze, która kilka lat temu przyszła ze Wschodu. Polegała na stawianiu przed uczestnikami kolejnych, coraz trudniejszych zadań, a ostatnim miało być samobójstwo. Choć skala zjawiska była wyolbrzymiona, to sam fakt uruchomienia takiej gry miał miejsce.

– Młodzi bardzo łatwo wchodzą w wirtualny świat, w obecne tam treści. Są osoby i są służby, które w ramach wojny hybrydowej mogą to chcieć wykorzystać – wskazuje jeden z naszych rozmówców, ekspert od cyberprzestępczości.

Na razie nie potwierdza się pogłoska o inspiracji obcych, wrogich Polsce służb, które miałyby werbować lub osaczać młodych ludzi m.in. na forach gamingowych i kierować ich w stronę wyreżyserowanego przestępstwa. – Nie wszystkie patologie w naszym kraju mają źródła w Moskwie – studzi emocje wysoko postawiony funkcjonariusz służb specjalnych z którym rozmawiamy. Zaznacza, że ataki w szkołach doprowadziły do ogromnego zaangażowania naszych sił. – Wszystkie poprzednie operacje ze Wschodu sprowadzały się de facto właśnie do tego: wiązania sił i podważania zaufania do państwa – podkreśla. Przyznaje jednak: – Badamy, jaki jest mechanizm podbijania tego tematu. Niektórzy wskazują rosyjskie służby właśnie dlatego, że skala była duża.

Panika w sieci i w realu

Już w czwartek internet zalały nagrania zapowiadające masakry w kolejnych szkołach. Z zapowiedzią, że w „krwawy piątek” to samo wydarzy się w kolejnych 60 szkołach. Jeden z takich scenariuszy przedstawiała złowroga postać w białej masce. Okazało się, że film został wygenerowany za pomocą sztucznej inteligencji przez 17-latka spod Przasnysza (woj. mazowieckie).

– Wytworzony film nastolatek udostępnił na zamkniętej grupie w mediach społecznościowych. Bardzo szybko wyciekł na ogólnodostępne platformy. Film sugeruje, że w jednej ze szkół na terenie naszego powiatu wydarzy się coś niebezpiecznego – mówi nam Ilona Cichocka, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu. – Nastolatek odpowie za wywołanie fałszywego alarmu i kierowanie gróźb.

Jego kolegom z internetowej grupy także zatrzymano komputery i laptopy do zbadania.

Tego samego dnia, w tym samym powiecie, u 16-latka spod Przasnysza policja znalazła dwie maczety i trzy noże (w jego pokoju oraz w pomieszczeniach gospodarczych należących do rodziny). Zaalarmował o tym dyrektor szkoły, gdy 16-latek pochwalił się, że może przynieść do placówki maczetę. Chłopak twierdził, że to przedmioty po zmarłym ojcu. Według policji nie zamierzał ich użyć. Zajmie się nim sąd rodzinny.

Filmiki i informacje o planowanych masakrach w szkołach w Polsce, rozsiane do setek tysięcy odbiorców, wywołały ogólnokrajową panikę, głównie we wschodniej części kraju. 

W piątek zamknięto 59 szkół, w tym 45 z województwa mazowieckiego, 9 z kujawsko-pomorskiego, 3 ze świętokrzyskiego i po jednej z podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Wielu rodziców nie posłało w piątek do szkoły swoich dzieci. W ramach prewencji do szkół skierowano 24 tys. policjantów. Zatrzymano 19 osób, głównie za kierowanie gróźb karalnych. Były i takie przypadki, że na policję dzieci przywozili sami rodzice, widząc, co mówiły o zabijaniu w sieci. – Na komendzie ci chłopcy płakali – mówi nam jeden z policjantów.

Policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości badają nośniki, w tym telefony i komputery sprawców ataków: Jakuba Z., 19-latka, sprawcy ataku w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce, który ranił nożem dziewięć osób, w tym pięciu uczniów, oraz 15-latka Wiktora S., który w szkole pod Wyszkowem (w Leszczydole-Nowinach) zabił pracującą tam 37-letnią woźną i ranił dyrektora oraz nauczycielkę. Wszystko wskazuje na to, że była przypadkową ofiarą. Zajmowała pokój najbliżej wejścia.

15-letni chłopak miał trzy noże, na głowie kask z kamerą, na której nagrał zabójstwo. Co świadczy o tym, że utrwalił zdarzenie, by prawdopodobnie potem rozesłać je w sieci. – Film, który został nagrany, jest porażający – mówił na konferencji gen. insp. Marek Boroń, komendant główny policji.

Młodociani sprawcy nie są powiązani? A więc to naśladowcy

Na chwilę obecną śledczy nie łączą tych dwóch ataków oraz trzeciego planowanego w Sierpcu. Jednak dopiero analiza zawartości telefonów i laptopów pozwoli to ostatecznie zweryfikować.

Ataki się różniły. 19-letni Jakub Z., uczeń klasy maturalnej, miał ze sobą materiał wybuchowy. Możliwe, że po ataku nożem chciał wywołać eksplozję. Wszedł, położył plecak w sali komputerowej, a kiedy zaczął się z niego wydobywać dym, nauczycielka chwyciła plecak i wyrzuciła go przez okno. Ładunek wybuchowy domowej konstrukcji. Plecak został zabezpieczony przez policyjnych pirotechników w Radomiu.

– Zawartość plecaka została zdetonowana. Okazało się, że to rzeczywiście były materiały wybuchowe o dość dużej sile rażenia – mówiła nam w czwartek prok. Elżbieta Edyta Łukasiewicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce.

Śledczy, szukając odpowiedzi na pytanie o motywy, badają także życie towarzyskie, szkolne i rodzinne sprawców. Wiadomo, że Jakub Z. był ofiarą wieloletniej przemocy ze strony ojca, który znęcał się nad nim przez ponad 15 lat, za co został skazany na 2,5 roku pozbawienia wolności. Miał też zakaz kontaktów z synem. Ojciec kilka miesięcy temu został zwolniony.

– Rodzina miała przydzielonego asystenta rodziny, nie było jednak niepokojących sygnałów, żeby coś złego miało się dziać – mówi prok. Łukasiewicz.

Jakub Z. atak zrealizował w swoje urodziny, 7 października. Ale już napaść 15-latka (w przeszłości rodzina miała założoną „Niebieską Kartę”, podał „Fakt”) nie miała z datą jego urodzin żadnego związku. Policja wykluczyła też challenge – internetowe wyzwanie, które miałoby być dokonane „na urodziny” sprawców.

Czytaj więcej

Najtrudniejsze doświadczenie młodego pokolenia

Intensywnie badany jest wątek, czy nastolatkowie korzystali z tych samych forów internetowych i wskazówek z tych samych źródeł, z poradami jak przygotować ataki. Oraz czy byli indoktrynowani lub w jakiś sposób nakłaniani do aktów przemocy.

– Sprawdzamy, czy nie ma grupy zamkniętej w internecie, strony internetowej, która inspiruje do tego typu zachowań. To będzie wiadomo po analizie ich aktywności w sieci – mówi nam jeden ze śledczych.  – Zawartość ich telefonów, komputerów, laptopów może odpowiedzieć na wiele pytań. To jednak trwa – dodaje.