Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie dowody wskazują, że pożar bazy Starlink był celowym aktem dywersji inspirowanym przez obce służby.
  • Dlaczego incydent w Polsce jest łączony z atakami rakietowymi Rosji na infrastrukturę krytyczną w Ukrainie.
  • Które kluczowe polskie służby, od wojska po administrację, polegają na systemie łączności satelitarnej.
  • Jakie były realne konsekwencje ataku dla stabilności działania sieci i ciągłości dostaw internetu.

– Tu nie ma poszlak, tutaj są dowody. Niezwykle rzadko się zdarza, ale już na początku śledztwa mamy wyjątkowo dobry i precyzyjny materiał dowodowy wskazujący na to, że było to podpalenie oraz że było to działanie na rzecz obcego wywiadu – tak o pożarze bazy łączności satelitarnej Starlink informuje źródło „Rzeczpospolitej”. 

W czwartek cały dzień na miejscu zdarzenia pracował prokurator, funkcjonariusze służb: CBŚP i z innych pionów policji oraz ABW. Według informacji „Rzeczpospolitej” – jeszcze rano rozważano dwie możliwe hipotezy, wieczorem, wersja była już jedna: udało się zgromadzić taki materiał dowodowy, który nie pozostawiał wątpliwości, że jest to podpalenie i że jest to działanie na rzecz obcego wywiadu.

Czytaj więcej

Pożar w stacji starlinków. Prokuratura: To był akt dywersji

Podpalenie Starlinka w Polsce, atak na stacje na Ukrainie

Materiał zebrany na miejscu zdarzenia i analiza monitoringu wskazują, że pożar, jaki miał miejsce w stacji bazowej łączności satelitarnej Starlink w Woli Krobowskiej był wynikiem podpalenia. W piątek po południu, prokurator z Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie wszczął śledztwo „w sprawie działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej i dokonania aktu dywersji oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym poprzez spowodowanie pożaru”.

Jak informuje „Rzeczpospolitą” prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej, w sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie, że sprawcy działali na polecenie rosyjskich służb specjalnych i na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej. – Celem ich działania było zakłócenie ruchu i łączności internetowej systemu Starlink w Polsce oraz innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej – podkreśla prok. Nowak.

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika ponadto, że dokładnie w tym samym czasie, gdy sprawcy dokonali podpalenia w Polsce, przeprowadzony został masowy atak rakietowy ze strony Rosji na stacje przesyłu internetu na Ukrainie. – Nie wiemy czy to przypadkowa koincydencja czy też sygnał ostrzegawczy dla nas – mówi nam osoba związana ze sprawą.

Stację bazową Starlinka (należącego do SpaceX) obsługuje spółka HAWE. Mieści się na terenie wydzierżawionym i zbudowanym przez państwowego Exatela. Ze względu na umowy poufności nie udało nam się ustalić, kto jest właścicielem bazy, która świadczy usługi łączności satelitarnej dla Ukrainy i Polski. 

Starlinki produkuje spółka miliardera SpaceX. Elon Musk, nieukrywający niechęci do Ukrainy i wojny z Rosją, kilka miesięcy temu we wpisie na X stwierdził, że „cały front zapadłby się”, gdyby odłączył Ukraińcom dostęp do swojego systemu łączności satelitarnej. 

Czytaj więcej

Starlinki nie tylko dla Ukrainy. Obsługiwały także wybory w Polsce

Słowa te oburzyły ministra Sikorskiego. „Starlinki dla Ukrainy są opłacane przez polskie Ministerstwo Cyfryzacji kosztem ok 50 mln dol. rocznie. Abstrahując od etyczności grożenia ofierze agresji, jeśli SpaceX okaże się niewiarygodnym dostawcą, będziemy zmuszeni szukać innych dostawców” – napisał szef polskiego MSZ. Starlinki są kluczowe dla Ukrainy, ale służą także polskiemu wojsku, SOP czy biurom wyborczym.

Jak ujawniła „Rz” w latach 2022-2024 wydatkowano z Funduszu Pomocy dla Ukrainy na Starlinki prawie 323 mln zł. Ukrainie przekazano 24 560 tych terminali. Polska płaci za nie abonament, a także dodatkowo za kolejnych 5 150 terminali „udostępnionych przez inne podmioty” (to sponsorzy). Po zakończeniu realizacji zadania będą zwracane do Polski. Nasz kraj dostarczył już Ukrainie ostatnią partię 5 tys. zakupionych terminali. 

Miesięczny koszt jednego abonamentu wynosi 528,90 zł brutto i abonamentu specjalnego – 1 383,75 zł brutto. Opłacane są tylko aktywowane usługi zgodnie z zapotrzebowaniem zgłaszanym każdorazowo przez stronę ukraińską. Okazuje się jednak, że Starlinki służą nie tylko Ukrainie. Z budżetu państwa w 2023 r. zakupiono tysiąc tych terminali dla jednostek sektora finansów publicznych i innych podmiotów w wykonywaniu ich zadań publicznych oraz wsparcia samorządów podczas wyborów parlamentarnych – na podstawie 99 umów przekazano 343 urządzenia Starlink.

Podobnie było w 2024 r. dla zapewnienia łączności w lokalach wyborczych podczas wyborów samorządowych i do Parlamentu Europejskiego. Uruchomiono 473 terminale w okresie wyborów samorządowych i 460 w okresie wyborów europejskich. Podczas ubiegłorocznej powodzi terminale do łączności satelitarnej przekazano Państwowej Straży Pożarnej i Komendzie Głównej Policji. Co ciekawe, 30 terminali użycza także NASK, 20 Służba Ochrony Państwa oraz 120 – wojsko.

Starlink po pożarze działał bez zarzutu

Baza łączności pod Warszawą, którą sprawcy podpalili, służy do rozsiewania sygnału internetowego. Czy podpalenie zaburzyło dostawy internetu? – Na szczęście nie. System jest tak zbudowany, że chwilowe zawieszenie działania sieci przełącza się w tryb awaryjny i działa dalej – tłumaczy nam osoba znająca sprawę. Stacja posiada monitoring i ochronę, która zawiadomiła służby o pożarze.

Śledztwo w sprawie podpalenia zostało powierzone do prowadzenia Delegaturze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Radomiu oraz Zarządowi w Radomiu Centralnego Biura Śledczego Policji