Próba sabotażu sieci energetycznej w pobliżu elektrowni Jaenschwalde różni się od dotychczasowych zamachów lewicowych ekstremistów; sprawcy musieli być na miejscu już kilka dni wcześniej - powiedział w środę szef MSW Brandenburgii Jan Redmann. Według tabloidu „Bild” podłożone rakiety mogły mieć zapalniki czasowe.

Czytaj więcej

Były szef BBN o aktach dywersji w Niemczech: Putin buduje narrację przed wyborami

Akty sabotażu w Niemczech. Sprawcy zastosowali inną metodę

Redmann przekazał podczas posiedzenia komisji spraw wewnętrznych parlamentu Brandenburgii, że - według obecnych ustaleń - tylko jeden z ponad dwunastu „przedmiotów przypominających rakiety” osiągnął swój cel.

  • Musimy obecnie zakładać, że sprawcy przebywali tam już kilka dni wcześniej i zainstalowali odpowiednie urządzenia - powiedział minister. Dodał, że budowa i instalacja tych urządzeń wymaga pewnej „wiedzy technicznej”.

Z kolei dziennik „Bild” podał, że do ataku na sieć energetyczną użyto ponad 20 samodzielnie skonstruowanych rakiet, które mogły być wyposażone w zapalniki czasowe. Służby nie potwierdziły tych informacji.

W tej sprawie niemiecka policja prowadzi śledztwo, dotyczące m.in. utworzenia organizacji terrorystycznej, a także podejrzenia zakłócenia działalności przedsiębiorstw publicznych oraz spowodowania wybuchu.

Funkcjonariusze nadal przeszukują teren w pobliżu stacji elektroenergetycznej i elektrowni Jaenschwalde.

Czytaj więcej

Niemieckie media chwalą rząd za oskarżenie Rosji o próbę zamachu. Ale chcą więcej

Niemcy nie wykluczają różnych scenariuszy

Choć niemieckie media przypominały we wtorek o wcześniejszych atakach lewicowych ekstremistów na sieci energetyczne w Niemczech, do tej pory nikt z tych środowisk nie przyznał się do winy. Według Redmanna próba sabotażu w Brandenburgii różni się od dotychczasowych zamachów radykałów z lewej strony sceny politycznej. Jak zaznaczył, nie ma obecnie przesłanek wskazujących na to, że za atakiem stoi „obce mocarstwo i że działano środkami wywiadowczymi”.

Próba sabotażu 20 km od granicy z Polską

Niemieckie służby znalazły we wtorek improwizowane ładunki wybuchowe przy stacji transformatorowej w gminie Turnow-Preilack w Brandenburgii, nieopodal elektrowni Jaenschwalde i około 20 km od granicy z Polską. Sprawcy próbowali wprowadzić za pomocą tych ładunków materiał przewodzący do linii najwyższych napięć, aby zdestabilizować sieć elektroenergetyczną i dostawy energii. Według Redmanna Brandenburgia „wyszła z tego (zdarzenia) obronną ręką”, biorąc pod uwagę liczbę znalezionych urządzeń oraz fakt, że nie doszło do przerw w dostawach prądu.

Czytaj więcej

Rosja nasila działania hybrydowe. NATO: nie widzimy bezpośredniego zagrożenia

Kolejna próba sabotażu w Niemczech

Dzień po eksplozji w pobliżu Jaenschwalde niemieckie służby odnotowały próbę sabotażu sieci energetycznej w Bergheim w Nadrenii Północnej-Westfalii, na zachodzie kraju. Policja podejrzewa podpalenie. Dostawy energii w regionie nie zostały zakłócone.

Niedaleko Bergheim, w Niederaussem i Neurath, znajdują się dwie elektrownie na węgiel brunatny.