Mężczyzna uprowadził samolot rankiem 29 sierpnia z lotniska w mieście Kalocsa, po czym wleciał w przestrzeń powietrzną nad elektrownią jądrową w Paksu.

Węgry poderwały myśliwce po wykryciu obiektu lecącego w stronę elektrowni atomowej

Minister obrony Węgier Romulusz Ruszin-Szendi napisał na Facebooku, że siły powietrzne zostały powiadomione o kradzieży małego samolotu, który kilka minut później awaryjnie wylądował w rejonie miejscowości Gerjen.

Z wpisu ministra wynika, że zmierzający w stronę elektrowni w Paksu samolot został wykryty przez wojskowe radary. Po jego wykryciu zdecydowano się na poderwanie pary dyżurnej. 

Czytaj więcej

Widmo paraliżu elektrowni w Paksu. Węgry podnoszą poziom Dunaju

Kilka minut później samolot wylądował w rejonie miejscowości Gerjen. „Myśliwce typu Gripen zlokalizowały uszkodzoną maszynę i pozostały nad miejscem zdarzenia do czasu przybycia śmigłowca ratunkowego oraz naziemnych służb mundurowych” – napisał minister.

„Wydarzenia te jasno pokazują, co gotowość oznacza w praktyce: wykryć, zareagować, zidentyfikować i pomóc – natychmiast” – napisał minister, dodając, że węgierskie siły zbrojne „są w gotowości 24 godziny na dobę”. 

24-latek twierdzi, że był tak pijany, iż nie pamięta kradzieży samolotu

Portal 24.hu podaje, że 24-latek po lądowaniu próbował oddalić się z miejsca zdarzenia. Kierowca przejeżdżającego samochodu zauważył go przy drodze i próbował mu pomóc. Tymczasem mężczyzna próbował ukraść mu pojazd, jednak został powstrzymany.

Ostatecznie 24-latek został zatrzymany przez policję podczas próby ucieczki. Twierdził, że był tak pijany, iż nie pamięta kradzieży samolotu – poinformował portal 24.hu. Mężczyznę najpierw przewieziono do szpitala, a później do aresztu.

Przeciwko 24-letniemu mężczyźnie wszczęto postępowanie w sprawie kradzieży i rozboju.