– Piractwo jest zawsze przestępstwem wykorzystującym okazję, a w tej chwili piraci taką okazję widzą – powiedział Omar Mahmood, starszy analityk ds. Somalii w Międzynarodowej Grupie Kryzysowej.

Zdaniem ekspertów źródłem tej okazji są wydarzenia rozgrywające się dalej na północ. Iran i USA nadal walczą o kontrolę nad strategiczną Cieśniną Ormuz, a wspierani przez Teheran Huti w Jemenie wprowadzili ograniczenia w żegludze przez Cieśninę Bab al-Mandab, która prowadzi do Morza Czerwonego. Choć ich działania są związane przede wszystkim ze sporem z Arabią Saudyjską, dodatkowo zwiększają niepewność wśród armatorów.

– Przypuszczam, że piraci uznali, iż wobec wydarzeń w Ormuz i Bab al-Mandab siły międzynarodowe będą bardziej zaangażowane w te kryzysy niż w ściganie piratów – powiedział wiceadmirał Ignacio Villanueva Serrano, dowódca unijnej operacji morskiej chroniącej żeglugę u wybrzeży Somalii.

Piraci przejęli statki. Po porwaniu doszło do ataków dronów

Jak informuje BBC, jednym z ostatnio porwanych statków był pływający pod banderą Kamerunu MV Lutuf, zaatakowany 17 sierpnia u wybrzeży półautonomicznego Puntlandu. Kilka dni później piraci weszli na pokład MT Sibu 1, tankowca przewożącego produkty naftowe i pływającego pod banderą Erytrei. Do drugiego ataku doszło na wodach w pobliżu Jemenu.

MV Lutuf został później uwolniony, choć okoliczności tego wydarzenia pozostają niejasne. W ciągu tygodnia od porwania doszło do dwóch ataków dronów, w których zginęło 13 mężczyzn podejrzewanych o zaopatrywanie piratów. Nikt oficjalnie nie przyznał się do ich przeprowadzenia. Lokalne władze oskarżyły jednak Turcję, twierdząc, że na pokładzie statku znajdowała się turecka broń.

Czytaj więcej

Huti chcą nakładać opłaty na statki w cieśninie Bab el-Mandab. Nie zapłacą tylko Chińczycy

Według informacji BBC Lutuf był jednym z sześciu statków przetrzymywanych przez piratów, którzy domagają się za ich uwolnienie wielomilionowych okupów. Cztery jednostki miały być zakotwiczone w pobliżu Bander Beyla, rybackiego miasta od lat kojarzonego z somalijskim piractwem.

BBC podkreśla, że obecna skala zjawiska wciąż jest daleka od rekordowego poziomu sprzed 15 lat. W 2011 r. somalijscy piraci przeprowadzili ponad 200 ataków i przetrzymywali setki członków załóg jako zakładników. Koszty dla światowej gospodarki liczono wówczas w miliardach dolarów.

Skoordynowana międzynarodowa operacja morska oraz obecność prywatnych ochroniarzy na statkach handlowych pozwoliły w kolejnych latach znacząco ograniczyć piractwo. Wzrost aktywności odnotowano jednak ponownie w latach 2023-2024.

Czytaj więcej

Iran traci kontrolę nad cieśniną Ormuz. Coraz więcej statków wybiera trasę pod ochroną USA

Eksperci zauważają, że choć sieci pirackie zostały osłabione, nigdy nie zostały całkowicie rozbite. Sprzyjają im utrzymujące się w Somalii problemy gospodarcze i brak bezpieczeństwa.

Dodatkowym czynnikiem jest frustracja miejscowej ludności z powodu zagranicznych trawlerów prowadzących połowy na somalijskich wodach. Zdaniem mieszkańców nadmierne połowy niszczą przemysł rybny, od którego zależą społeczności Puntlandu.

Obecnie piraci mają też więcej potencjalnych celów. Niektóre statki, próbując uniknąć konfliktów w rejonie Cieśniny Ormuz i Bab al-Mandab, kierują się bliżej wybrzeży Somalii. Przy wysokich cenach ropy przejęcie tankowca może być szczególnie opłacalne.

Czytaj więcej

Ormuz to nie Kanał Panamski

– Mamy więc połączony efekt mniejszej liczby patroli morskich i większego ruchu statków handlowych na tych wodach. To sygnał, że pojawiła się okazja – powiedział Mahmood.

Jak dodał, jeden udany atak może zachęcać kolejne grupy do podejmowania podobnych prób.

Turcja oskarżana o ataki na piratów. Ankara nie potwierdza

Część badaczy podejrzewa również, że może dochodzić do współpracy między somalijskimi piratami a grupami przestępczymi działającymi w Jemenie. Mahmood uważa jednak, że nie należy utożsamiać ich automatycznie z Huti.

Jeden z przejętych niedawno statków, MT Sibu 1, miał bowiem należeć do irańskiej „floty cieni”, wykorzystywanej do transportowania produktów naftowych z pominięciem amerykańskich sankcji.

Znacznie więcej kontrowersji budzi rola Turcji. Źródła w strukturach bezpieczeństwa Puntlandu oraz przedstawiciel rządu Somalii powiedzieli BBC, że Lutuf przewoził broń przeznaczoną dla tureckiego ośrodka szkolenia wojskowego w Mogadiszu.

Czytaj więcej

Koniec z niskimi cenami frachtu kontenerowego?

Ankara ma z Somalią umowę dotyczącą wzmocnienia bezpieczeństwa morskiego, będącą częścią szerszego partnerstwa obronnego i gospodarczego.

Według źródeł BBC w pobliże porwanego statku miało ostatecznie przybyć sześć zagranicznych okrętów wojennych: dwa tureckie oraz po jednym z Hiszpanii, Danii, USA i Indii. BBC nie zdołało jednak niezależnie potwierdzić tych informacji.

– Na porwanym statku znajdował się sprzęt wojskowy przeznaczony do tureckich operacji w Somalii – powiedział anonimowo przedstawiciel somalijskich władz. Jak dodał, ładunek miał obejmować również sprzęt satelitarny przeznaczony dla stacji kosmicznej budowanej przez Ankarę na północ od Mogadiszu.

Czytaj więcej

Somalijscy piraci zachęceni sukcesami Huti. Nowe kłopoty w logistyce

Ten sam urzędnik twierdził, że Turcja przeprowadziła 23 sierpnia drugi atak dronowy, w którym zginęło dziewięciu uzbrojonych mężczyzn.

– Mężczyźni, którzy zostali zabici, byli przestępcami i nie mam do nich współczucia, ale przeniesienie tej sprawy na taki poziom jeszcze bardziej eskaluje sytuację – powiedział.

Tureckie ministerstwo obrony poinformowało, że siły tego kraju udzielają władzom Somalii „niezbędnego wsparcia” w związku z porwaniem statku na somalijskich wodach terytorialnych. Resort nie odniósł się jednak do zarzutów dotyczących przeprowadzenia ataków dronów.