Wypadek na autostradzie A1. Co wydarzyło się po tragedii?

Nie wszczęto jeszcze śledztwa w sprawie ewentualnych zaniedbań policji i prokuratury – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Aktualizacja: 13.10.2023 06:17 Publikacja: 13.10.2023 03:00

BMW prawdopodobnie uderzyło w prawidłowo jadący samochód osobowy Kia, w którym zginęła trzyosobowa r

BMW prawdopodobnie uderzyło w prawidłowo jadący samochód osobowy Kia, w którym zginęła trzyosobowa rodzina

Foto: materiały prasowe

O tym, że będzie odrębne śledztwo, które zbada działania organów ścigania po tragicznym wypadku na autostradzie koło Piotrkowa Trybunalskiego, mówi od tygodnia Zbigniew Ziobro. – Poleciłem to wszystko bardzo dokładnie zbadać w odrębnym postępowaniu. Bądźmy pewni, czy tam wszystko było OK – mówił w ubiegły piątek będący też prokuratorem generalnym Ziobro. Wiele mediów pisze, że postępowanie już wszczęto. To jednak nieprawda. Nadal decyzji formalnie w tej sprawie nie podjęto, wciąż badane są bowiem okoliczności i dokumenty – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Czytaj więcej

Łódzki adwokat potwierdza, że był w bmw na A1 podczas wypadku

Prokuratura musi mieć bowiem podstawy do wyłączenia i wszczęcia śledztwa. Czy je ma?

Formalnie ma to nastąpić w najbliższych dniach. Z głównego śledztwa dotyczącego wypadku na A1, w którego efekcie zginęła trzyosobowa rodzina, wątek ewentualnych zaniedbań zostanie wyłączony i według informacji „Rzeczpospolitej” postępowanie będzie prowadzone z art. 231 kodeksu karnego, który dotyczy przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego, za co grozi do lat trzech pozbawienia wolności. A jeśli za zaniedbaniami kryłaby się korupcja, wtedy kara jest surowsza – do dziesięciu lat więzienia. Śledztwo na pewno zostanie skierowane poza okręg łódzki.

Pytania i podejrzenia w sprawie wypadku na A1

Skąd podejrzenia, że mogło dojść do zaniedbań w śledztwie dotyczącym tego wypadku?

16 września rozpędzone do ponad 300 km/h auto marki BMW kierowane przez Sebastiana Majtczaka, łódzkiego przedsiębiorcę, uderzyło w tył jadącego autostradą samochodu Kia – auto wpadło na barierę i stanęło w płomieniach – zginęło małżeństwo z pięcioletnim synem. W chwili uderzenia bmw miało na liczniku 253 km/h, ale według danych z komputera pokładowego (ujawnił to niedawno minister Ziobro) jechało A1 nawet 308 km/h.

Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim najpierw twierdziła, że „doszło do nieustalonego zjechania samochodu marki Kia i uderzenia w bariery, bmw prawdopodobnie zahaczyło o ten samochód”. Przekaz był jasny: bmw nie ma związku z wypadkiem. Podobnie brzmiał początkowy komunikat policji.

Czytaj więcej

Ekstradycja kierowcy bmw z A1. Może pojawić się jeden problem

Tę wersję podważyły nagrania, które zaczęły pojawiać w internecie – widać na nich jak rozpędzony samochód błyska światłami spędzając z pasa inne auto, a chwilę potem następuje uderzenie, wskutek czego Kia wpada na bariery.

Od początku wszystko wskazywało na udział bmw – stał 200 metrów od spalonej kii, na co zwrócili uwagę strażacy. Zdaniem ekspertów z którymi rozmawiała „Rz”, doświadczeni policjanci nie mogli nie powiązać obecności bmw z wypadkiem kii. Zastanawiające jest również to, że to nie policja i prokuratura – lecz rodzina ofiar wypadku poprzez portale „Stop Cham” i „Bandyci drogowi” apelowała do ewentualnych świadków zdarzenia.

Dopiero pod presją społeczną i kiedy sprawą zainteresował się Zbigniew Ziobro, prokuratura sformułowana zarzuty wobec Majtczaka – wcześniej przesłuchała go jako świadka (do czego według ekspertów nie powinno dojść), po czym ten wyjechał przez Niemcy, Turcję do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Został namierzony dopiero przez specjalną grupę poszukiwawczą policji w hotelu w Dubaju. Czeka na ekstradycję do kraju.

Pytań jest więcej. Jak to, czy istotnie w łódzkiej policji pracują osoby powiązane rodzinnie z kierowcą.

Dziennikarze WP.pl ustalili, kim byli pasażerowie bmw i że jednego z nich – łódzkiego adwokata – przesłuchano dopiero dziesięć dni po wypadku.

Wypadek na A1: Sąd czeka na prokuraturę

Decyzję, czy Sebastian Majtczak nie będzie ekstradowany do Polski, ale przyjedzie dobrowolnie na mocy tzw. listu żelaznego, wyda sąd w Piotrkowie Trybunalskim. Wniosek w tej sprawie złożył obrońca kierowcy bmw, mec. Bartosz Tiutiunik. – Sąd, zgodnie z procedurami, przesłał go do zaopiniowania prokuraturze. Czekamy na tę opinię. Do sprawy został wylosowany sędzia Grzegorz Krogulec i dopóki nie mamy opinii z prokuratury, nie możemy wyznaczyć terminu posiedzenia – informuje „Rzeczpospolitą” sędzia Agnieszka Leżańska, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim.

O tym, że będzie odrębne śledztwo, które zbada działania organów ścigania po tragicznym wypadku na autostradzie koło Piotrkowa Trybunalskiego, mówi od tygodnia Zbigniew Ziobro. – Poleciłem to wszystko bardzo dokładnie zbadać w odrębnym postępowaniu. Bądźmy pewni, czy tam wszystko było OK – mówił w ubiegły piątek będący też prokuratorem generalnym Ziobro. Wiele mediów pisze, że postępowanie już wszczęto. To jednak nieprawda. Nadal decyzji formalnie w tej sprawie nie podjęto, wciąż badane są bowiem okoliczności i dokumenty – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Przestępczość
Dwóch Ukraińców skazanych za szpiegostwo dla Rosji nadal ukrywa się przed odsiadką
Przestępczość
Atak siekierą w biurowcu w Krakowie. Pokrzywdzony w ciężkim stanie, napastnik w rękach policji
Przestępczość
„Kokaina dla ubogich” zalewa rynek. Policja likwiduje coraz więcej laboratoriów
Przestępczość
Były senator PiS zatrzymany. Był poszukiwany listem gończym
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Przestępczość
Interwencja policji na Dolnym Śląsku. Funkcjonariusz postrzelony w głowę
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą