Areszt dla Leszka Czarneckiego od nowa

Przez brak podpisu sędziego decyzja o odmowie aresztu jest nieważna. Sprawę musi zbadać nowy skład sądu.

Aktualizacja: 21.07.2023 16:01 Publikacja: 21.07.2023 03:00

Obrońcy Leszka Czarneckiego uważają, że sprawa jest polityczna, i chodzi o to, by odebrać mu majątek

Obrońcy Leszka Czarneckiego uważają, że sprawa jest polityczna, i chodzi o to, by odebrać mu majątek

Foto: Krzysztof Skłodowski

Zadziwiający obrót sprawy milionera Leszka Czarneckiego, któremu prokuratura chce postawić zarzuty w aferze GetBacku. Rozpoznający ją sędzia w czerwcu odmówił aresztowania biznesmena, tyle że na jego postanowieniu brak podpisu. Przeoczenie, roztargnienie czy może czyjeś intencjonalne działanie – pozostaje zagadką. Sąd okręgowy tego nie dociekał – wadliwe postanowienie uchylił, a sprawę przekazał do ponownego rozpoznania w I instancji.

Zagadka braku podpisu sędziego

– Rażący błąd sądu rejonowego, który nie opatrzył postanowienia podpisem, oddala perspektywę rozstrzygnięcia wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania, które jest konieczne do ujęcia podejrzanego, ogłoszenia mu zarzutów i zakończenie śledztwa – mówi prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Czytaj więcej

Sprawa aresztu dla Czarneckiego wraca do pierwszej instancji

– Sąd okręgowy poszedł drogą na skróty, nie podejmując w ogóle próby ustalenia, co się naprawdę wydarzyło, i dlaczego postanowienie nie ma podpisu sędziego. Wszystko trzeba będzie badać od nowa – komentuje mec. Jacek Dubois, jeden z pełnomocników biznesmena.

Prokuratura chce aresztowania milionera, by wystawić za nim międzynarodowy list gończy i ENA, bo tylko tak można go ściągnąć do kraju, by postawić zarzuty – m.in. oszustwa na szkodę 1140 klientów Idea Banku (na obligacjach GetBacku stracili 227 mln zł). Mieszkający za granicą biznesmen od dwóch lat zasłania się bowiem zwolnieniami lekarskimi i nie stawia na przesłuchania.

Sędzia Krzysztof Ptasiewicz z Sądu Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia 22 czerwca ocenił, że nie zachodzi „duże prawdopodobieństwo”, że Czarnecki popełnił zarzucane czyny i odmówił jego aresztowania (na co zażaliła się prokuratura).

Brak podpisu na postanowieniu wyszedł na jaw już w lipcu. Mniej więcej tydzień temu mec. Roman Gierych na Twitterze napisał, że podpis „W niewyjaśnionych okolicznościach zniknął”, dodając, że jego brak na postanowieniu „oznacza, że MUSI ono zostać uchylone. Chyba że ktoś podpisane orzeczenie podmienił na niepodpisane… bo wówczas mamy sytuację jawnego przestępstwa”.

„Rzeczpospolita” zapytała o powód braku podpisu sędziego na odmowie aresztu. – Sprawa znajduje się na etapie postępowania zażaleniowego, kwestia braku podpisu będzie stanowić przedmiot badania sądu odwoławczego – odpowiedziała nam sędzia Mirosława Chyr, rzeczniczka SO. Potwierdziła brak podpisu na postanowieniu i że jest on na uzasadnieniu.

Czytaj więcej

Walka o areszt dla Leszka Czarneckiego

Na pytanie związane z sugestią o „podmianie orzeczenia” nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Jednak do prokuratury nikt dotąd nie złożył doniesienia o przestępstwie.

W protokole z posiedzenia sądu rejonowego zapisano, że „po sporządzeniu i podpisaniu postanowienia Przewodniczący ogłosił orzeczenie publicznie i pouczył, że orzeczenie jest prawomocne”. Tyle że to żadna gwarancja, że podpis istotnie był. Dlaczego? – Takie zdanie to rutynowa formułka umieszczana na końcu protokołu – tłumaczy nam jeden z naszych rozmówców.

Według naszej wiedzy prokuratorzy udali się do sądu, by sprawdzić brak podpisu, dopiero po wpisie adwokata na Twitterze.

Dziwny brak podpisu

Sąd okręgowy, który w czwartek zajął się zażaleniem prokuratury na brak aresztu, uchylił decyzję sędziego Ptasiewicza i sprawę przekazał do sądu rejonowego.

– Od strony formalnej to prawidłowe rozstrzygnięcie. Każde orzeczenie powinno być podpisane przez sędziego – komentuje prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości. Uważa jednak, że sąd powinien wyjaśnić, z czego wynika brak podpisu. – Nie da się wykluczyć, że np. oryginał był podpisany, ale zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Jak i tego, że sędzia przez przeoczenie go nie podpisał. Bo jeśli by nie podpisał świadomie, to rodzi odpowiedzialność dyscyplinarną – mówi prof. Ćwiąkalski. I podkreśla, że „przy jednoosobowym orzekaniu przeoczenie podpisu jest dziwne”. – Nie spotkałem się z tym. To się zdarza, jeśli jest skład trzech sędziów, i np. są dwa podpisy, a trzeciego brakuje. Wtedy można mówić o roztargnieniu czy niedopełnieniu obowiązków przez sekretariat – wskazuje profesor.

Czytaj więcej

Sędzia nie chciał, ale musi rozstrzygnąć o areszcie dla milionera

Obrona biznesmena chciała przesłuchania sędziego i protokolanta w celu ustalenia braku podpisu, ale sąd okręgowy wniosek oddalił.

Sędzia Krzysztof Ptasiewicz milczy, jest na urlopie.

300 tomów akt w sprawie Leszka Czarneckiego

Niezależnie od powodów sprawa przeciągnie się o długie miesiące. – Teraz nowy referent musi zapoznać się ze skomplikowaną materią śledztwa i dowodami zgromadzonymi w 300 tomach akt – mówi prok. Aleksandra Skrzyniarz.

Pierwszy wniosek o aresztowanie Czarneckiego upadł, a sąd wytknął śledczym, że sięgnęli po radykalny środek, gdy ani razu go nie wezwali (chcieli go zatrzymać, by nie mógł uzgadniać wersji). Ale i na wezwania się nie stawiał. W ciągu półtora roku nie przyjechał na dziewięć przesłuchań w kraju, a odbył dziesięć podróży, w tym loty z USA do Europy – to nowy argument we wniosku o jego aresztowanie.

Obrona Czarneckiego uważa, że sprawa jest polityczna, a chodzi o to, by biznesmenowi odebrać majątek.

W piątek „Rzeczpospolita” otrzymała odpowiedź dotyczącą uchylenia postanowienia sądu rejonowego z 22 czerwca 2023 r.

Sędzia Mirosława Chyr, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie wskazuje:

Powodem uchylenia orzeczenia była bezwzględna przyczyna odwoławcza określona w art. 439 § 1 pkt 6 Kodeksu postępowania karnego. Przepis ten stanowi, że niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów oraz wpływu uchybienia na treść orzeczenia, sąd odwoławczy uchyla zaskarżone postanowienie, jeżeli nie zostało podpisane przez którąkolwiek z osób biorących udział w jego wydaniu.

Z uzasadnienia Sądu Okręgowego wynika, że zaskarżone postanowienie nie zostało podpisane przed jego ogłoszeniem. Obowiązujące przepisy nie dopuszczają możliwości uzupełnienia orzeczenia po jego ogłoszeniu poprzez złożenie brakujących pod nim podpisów i to niezależnie od przyczyn tego braku. Uchybienie to nie może być w żaden sposób konwalidowane, co w konsekwencji wprost obliguje sąd odwoławczy do uchylenia orzeczenia.

Zadziwiający obrót sprawy milionera Leszka Czarneckiego, któremu prokuratura chce postawić zarzuty w aferze GetBacku. Rozpoznający ją sędzia w czerwcu odmówił aresztowania biznesmena, tyle że na jego postanowieniu brak podpisu. Przeoczenie, roztargnienie czy może czyjeś intencjonalne działanie – pozostaje zagadką. Sąd okręgowy tego nie dociekał – wadliwe postanowienie uchylił, a sprawę przekazał do ponownego rozpoznania w I instancji.

Zagadka braku podpisu sędziego

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Przestępczość
Podkładali ogień na zlecenie Rosji. ABW zatrzymała trzy osoby. To dwaj Białorusini i Polak
Przestępczość
Młody Ukrainiec podżegał do szpiegostwa organizatora protestu przewoźników
Przestępczość
Były minister zdrowia Adam Niedzielski usłyszał zarzut
Przestępczość
Gruzini oszukiwali na polskich stacjach paliw. W jaki sposób?
Przestępczość
Ukraińcowi w Warszawie ukradziono 2 miliony zł. Został aresztowany
Przestępczość
Sędzia poza kontrolą służb. Jak Tomasz Szmydt wyjechał z Polski?