To, co wydarzyło się ostatniej doby w Niemczech, mogłoby być kanwą do libretta opery buffo. Jak wynika z informacji niemieckiej prokuratury, w wyniku przygotowywanego zamachu stanu Niemcy miały przekształcić się w monarchię, a koronowanym władcą miał zostać niejaki „Heinrich XIII P. R.”.

To fantastyka, którą jednak na serio potraktowały niemieckie władze. Trzy tysiące policjantów i funkcjonariuszy służb wzięło w środę udział w obławie na uczestników przygotowywanego zamachu, w wielu regionach Niemiec. Zatrzymano 50 osób. Połowa to członkowie Obywateli Rzeszy (Reichsbürger), znanej od dawna organizacji negującej istnienie Republiki Federalnej Niemiec. Ma ponad 20 tys. zwolenników. Drukuje własne paszporty, znaczki pocztowe i tworzy alternatywną strukturę władzy.

X

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Czujni Niemcy i oby tacy pozostali

Wśród pozostałych są ludzie związani w przeszłości z Bundeswehrą, a także policją. Są wśród nich nawet dwaj byli żołnierze elitarnej jednostki antyterrorystycznej KSK (Kommando Spezialkräfte).

Zamiast republiki

Nowo powstała monarchia miała być zorganizowana według wzoru Cesarstwa Niemieckiego z 1871 roku. Zdaniem Obywateli Rzeszy istniejąca obecnie RFN nie jest niczym innym jak firmą, przedsiębiorstwem, którego istnienie jest pozbawione podstaw prawnych.

Zgodnie z ujawnionym planem przez śledczych prokuratury zamachowcy zamierzali opanować Reichstag, siedzibę Bundestagu oraz dokonać sabotażu sieci energetycznych. Miało to doprowadzić do chaosu i swego rodzaju stanu wojennego, aby powstały warunki do przejęcia władzy i powołania tzw. Rady. Na jej czele miałby stanąć regent, 71 -letni Heinrich Reuss, potomek rodu książęcego z dzisiejszej Turyngii. Ma tam zresztą pałacyk myśliwski, gdzie odbywają się spotkania kierownictwa Obywateli Rzeszy. W tym roku wyjątkowo często.

Przeszukanie domu pod Berlinem

Przeszukanie domu pod Berlinem

Foto: Tobias SCHWARZ / AFP

Reuss jest doskonale znany organom bezpieczeństwa. Pracuje jako konsultant finansowy we Frankfurcie nad Menem. To on miałby zostać w przyszłości królem nowej rzeszy niemieckiej. Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Reuss miał już nawiązać kontakty z Federacją Rosyjską. Ministrem spraw zagranicznych w nowych władzach miałby zostać niejaki Tim Paul G., z wykształcenia prawnik. Stanowisko szefowej resortu sprawiedliwości przeznaczono dla Birgit Malsack-Winkemann, sędzi jednego z sądów w Berlinie. Była w przeszłości posłanką do Bundestagu z ramienia Alternatywy dla Niemiec (AfD). Z tego powodu berlińskie władze starają się bezskutecznie o jej odsunięcie od orzekania.

Pod nadzorem

Działania Reichsbürger były na tyle niewiarygodne, że traktowano ich przez lata jako swego rodzaju mało niebezpieczną egzotykę. Byli zresztą pod stałą obserwacją Urzędu Ochrony Konstytucji, czyli kontrwywiadu.

Jednak kilka lat temu jeden ze zwolenników organizacji otworzył ogień do próbujących zatrzymać go policjantów. Wiosną tego roku okazało się, że zaprzyjaźniona z Reichsbürger organizacja planowała porwanie ministra zdrowia Karla Lauterbacha (SPD). Także w tym roku w Badenii-Wirtembergii doszło do strzelaniny w czasie rewizji domu, w którym znajdował się arsenał jednego z członków Reichsbürger.

– Niewykluczone, że obecna akcja policji jest demonstracją zdecydowania i nieustępliwości państwa wobec skrajnej prawicy – mówi prof. Werner Patzelt, politolog z Drezna, znawca ekstremalnej prawicy w Niemczech.

Niemieckie media nie negują radykalizacji środowiska Reichsbürger i rodzącego się niebezpieczeństwa dla porządku publicznego jednak skłonne są traktować Obywateli Rzeszy w kategoriach widowiskowej farsy.

W tej logice prokuraturze miało zależeć przede wszystkim na tym, aby uniknąć wpadki, jaką organy państwowe zaliczyły w sprawie NSU (Nationalsozialistischer Untergrund, czyli Podziemie Narodowo-Socjalistyczne), organizacji, która przez lata mordowała w Niemczech bezkarnie przedstawicieli mniejszości etnicznych, głównie Turków.

Czytaj więcej

Obywatele Rzeszy. Niegroźni wariaci czy nowe zagrożenie terrorystyczne dla Niemiec?

Nie ulega przy tym wątpliwości, że cała niemiecka skrajna prawica rośnie w siłę. Zdaniem szefa kontrwywiadu Thomasa Haldenwanga ogromny wpływ na nastroje w tym środowisku ma AfD. Partia ta cieszy się obecnie ponad 14 proc. poparcia, co oznacza wzrost o cztery punkty w porównaniu z ubiegłorocznymi wyborami do Bundestagu.

Zdaniem prof. Patzelta radykalizacji postaw prawicowych sprzyja odczuwalna przez część społeczeństwa niepewność skutków wojny w Ukrainie, jak i rosnący brak zaufania do elit władzy.